podwórkowy odkurzacz - czyli zjadanie śmieci

Dyskusje o psiej tresurze.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

Louhans
Posty: 351
Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22

18 marca 2011, 12:36

mg pisze:Możesz też jeśli coś zjada i Cię ignoruje zadziałać stratą - bez słowa idziesz po psa, zapinasz na smycz i bez słowa wracacie do domu, koniec spaceru, koniec przyjemności.
Kombinuj - TY znasz swojego psa i TY musisz znaleźć sposób, żeby mu pokazać, że nie akceptujesz takiego zachowania.
Tutaj właśnie pojawia się problem, jeśli ona wie że zrobiłą coś niedozwolonego, a dobrze wie, bo zawsze wydaję okrzyk typu feee lub nieee, to potem jak próbuję się zbliżyć - ucieka i nie daje sie złapać. Stosuję więc sztuczki typu smakołyk, zabawka, żeby ją złapać. Cwaniara wiem keidy łapie za coś a kiedy wyciągam coś aby angrodzić.
I tak, nagradzam też zabawką i słowem, ale jeśli śmiecia już złapała to wtedy dopóki nie zje, nic jej od niego nie odciągnie. Jak jeszcze szuka i się zorientuję że szuka - to nie ma problemu, czasem działa zwykłe fee, lub zostaw, czasem zbliżenie sie do niej. Problem jest wtedy kiedy juz złapie. Bo łapie i od razu uczieka w bok.
Nie zawsze odróżnaim kiedy szuka jedzenia, a kiedy szuka zapachów czy miejsca na potrzebę.
Ćwiczymy niepodejmowanie z ziemi, a później oddawanie jeśli już coś z ziemi weźmie.
Louhans
Posty: 351
Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22

19 marca 2011, 17:00

Jednak mam cwanego psa, sprytna bestia jak mało kto.
Kolejne dni ćwiczenia na dworze, jak widzi, że ja rzucam jakiś kąsek i czasami zanim powiem słowo "zostaw" to ona siada nieopodal nie rusza - czeka aż dam żwacza, co innego jak sama wynajdzie... ;D
Bawię się w częste przywoływanie, jeśli widzę że za długo węszy nochalem przy ziemi to przywołuję, ładnie przychodzi na smaczki, az się zastanawiam czy nie zaczyna węszyć aby coś dostać. Zabawkę wyciągam w innych miejscach, gdzie mogę jej ją porzucać bez obawy, że wpadnie do wody. Mieszkam bowiem przt parku z jeziorkiem a moja cwaniara uwielbia pływać i robi to praktycznie przy każdej pogodzie, nawet jak lód odtajał tylko przy brzegu, a było ładne słońce w ostatni weekend ta już wskoczyła i pływała przy brzegu. To taka mała dygresja :)
Chciałam inteigentnego psa to mam - małpa normalnie kombinuje jakby tu mnie przechytrzyć i dostać smaczka
Nauka trwa jednak dalej, muszę w weekendy werbować znajomych coby smackzi chowali jak moja sunia nie widzi, na jakimś placu treningowym i zobaczymy wtedy jak będzie.
mg
Posty: 536
Rejestracja: 20 października 2008, 18:11
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

20 marca 2011, 17:46

Możesz też spróbować podrzucać jej pułapki z czymś, czego nie lubi - niektórzy stosują dużą ilość pieprzu, ostrej papryki albo octu. Pies bierze to do pyska i wypluwa, ale nie kojarzy przykrości z przewodnikiem. Jednak niektóre psy mają specyficzne upodobania i im ostrzejsze, tym lepsze :roll:

Pamiętaj o zmiennym schemacie nagradzania, nie zawsze żwaczyk, czasem sama pochwała, czasem pogłaskanie.

Co do zabawki - rozumiem, że bawisz się w aport, a przeciągania nie lubi?
Bo przeciąganiem mogłabyś ją nagradzać bez obawy, że ucieknie z zabawką do wody.
Gocha&Sasza
Louhans
Posty: 351
Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22

21 marca 2011, 10:52

Ależ bawimy się w przeciąganie, jest to element nauki aportu. Za ładnie przyneisiony aport jest przeciąganie i dopiero póżniej komenda oddaj.
Ona wręcz uwielbia pzreciąganie, czasem sama mi w domu pzrynosi rzeczy abym sie z nią tak bawiła, a na dworze to spokojnie ją na piłeczce z linka podnosze, w końcu niebyłaby ona terrierem gdyby nie trzymała do upadłego zabawki w pysku.
Czasami wręcz mam problem z komenda oddaj, tak zażarcie ona walczy o zabawkę, ale pracujemy nad tym i też nam to nieźle wychodzi.

Nie bardzo jednak rozumiem jak przełożyć zabawkę na oddanie upolowanego jedzonka? I nie podajmowanie jego z ziemi?
Bo żwaczem rozumiem, że dostaje jako zastępstwo, nie wzięła czegoś niepożądanego - dostała coś pysznego.
Czy skojarzy fakt wyciągnięcia zabawki z koniecznościa porzucenia zdobyczy (mniemam, że porzuci ją sama bo poleci za zabawką - jednak metoda nie do zastosowania po zmroku, nawet swiecące sie zabawki kiepsko zdają egzamin, mam takie frisbee). Bo ona owsze, za zabawką poleci, ale czy skojarzy to z komenda "zostaw"??
A może ja tutaj jakoś źle rozumuję?

Dobre słowo, pochwała na nią nie działa wystarczajaco stymulująco, przy pochwale czuje się ona zawiedziona, że nie wyciągnięto nic z kieszeni, stosuję więc ta formę nagody przy komendach już dobrze opanowanych, albo kiedy robi coś sama z siebie a nie na komendę (jak siadanie przed założeniem obróżki, zapieciem - odpieciem smyczy), generalnie przy drobiazgach (w moim przekonaniu), oczywiście zamiennie ze smakołykiem.
Mam andzieję, że zbieractwo bedzie mniejsze jak zaczniemy więcej się ruszać.
Wczoraj zrobiłyśmy sobie długo spacer, bardzo aktywny (przygotowujacy ją do biegania przy rowerze) i prawdę mówiąc dużo mniej interesowała się wyszukiwaniem żarełka podczas spacerku.
Louhans
Posty: 351
Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22

21 marca 2011, 11:02

mg pisze:Bo przeciąganiem mogłabyś ją nagradzać bez obawy, że ucieknie z zabawką do wody.
Tutaj nie ma zagrożenia, że ucieknie do wody, ale że zabawka stoczy się do wody. Ściezka spacerowa biegnie z jednej strony przy brzegu jeziorka a z drugiej jest coś w rodzaju skarpy i rzucajac zabawkę tam zazwyczaj stacza się ona pwrost do wody jeśli psiak szybko jej nei złapie, albo złapie i wypuści zanim do mnie dobiegnie.
mg
Posty: 536
Rejestracja: 20 października 2008, 18:11
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

21 marca 2011, 15:48

A widzisz, jak była na spacerze zajęta, to przestała sama sobie szukać czegoś do upolowania.

Słuchaj, z tymi nagrodami to dobrze jest zastosować tzw. zasadę Premacka. W uproszczeniu : gdy mamy dane dwie czynności, możemy wykorzystać tę z nich, która jest preferowana, do zwiększenia częstotliwości czynności mniej lubianej np. interesujące zajęcie, na którym dana osoba spędza dużo czasu może wzmocnić wykonywanie innej, mniej interesującej i mniej lubianej czynności .
Czyli nagradzasz przy jednym zachowaniu po kolei tym, co pies lubi najmniej:
- pochwała,
- zabawka,
- na koniec smakołyk, kiedy chowasz zabawkę - zamykasz łańcuch łowiecki zeżarciem smakola ( przez psa oczywiście).
W konsekwencji, po jakimś czasie samo słowo pochwały jest dla psa super nagrodą. I stopniowo zostajesz przy pochwale, a kończysz ze smakolami.

A zabawkę możesz spróbować wykorzystać właśnie tak - nie wypuszczając jej przez cały czas z ręki:
- pies porzuca znalezisko - pochwała
- cyrk z zabawą w przeciąganie, wyciągasz zabawkę z takim "o ja Cię, co my tu mamy!!!", uciekasz zabawką od psa zachęcając do złapania ( pewnie macie coś typu TRZYMAJ albo ŁAP"), króciutko się przeciągacie, na komendę zabierasz zabawkę i znowu zachęcasz psa do złapania ale.... robisz tak, żeby jej nie złapała, królik uciekł, ale to nie Twoja wina.
- i tu ewentualnie albo smakołyk albo spokojne pogłaskanie dla wyciszenia psa. :wink:
Gocha&Sasza
Louhans
Posty: 351
Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22

22 marca 2011, 14:37

Gosiu,

Jeśli dobrze rozumiem, za porzucenie znaleziska w jednym momencie peis dostaje pochwałę, smakołyk i zabawkę?
W takiej kolejności bo chyba zabawka jest najatrakcyjniejsza bowiem wyciągana rzecziej i w stałych już miejscach, czasme ejst tak że dochodzimy do polany na której bawimy się zabawką a pies już siada i zadziera głowe na mnie czekając, aż wyciągnę zabawkę z kieszeni bądz plecaczka.
Wracając do tematu, to pochwała idzie u mnie w parze z nagroda czy to w postaci smakołyku czy zabawki, nagroda smaczkowa bądź zabawkowa jest zawsze powiązana z pochwałą, ale pochwała nie zawsze idzie w parze ze smaczkiem.

Wracając do szukania śmieci to zauważyłam ejszcze ejdną rzecz, ona potrafi pobiec za zabawką a wracając z nią porzucić ją bo jej nochal wyczuł cos nieopodal co tzreba "upolować".
W takiej sytuajci ja zabieram zabawkę i idę w przeciwnym kierunku, ona do mnie dołącza, ale już coś wciągnęła, jak w takiej sytuacji sobie radzić?

Bo juz rozumiem, że nauką niepodejmowania z ziemi z komenda "zostaw" ale jeśli nie przynosi zabawki to na smaka tez nie zareaguje i tutaj niepożądane zahcowanie się utrwali?
Myślę, że ideału nie osiągnę ale i tak dziękuję za rady, jak ją bardziej męczę to mniej szuka.
Niech już pogoda bardziej rowerowa się zrobi!! :)
Louhans
Posty: 351
Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22

26 marca 2011, 15:47

poddaję się :(
z rybą wyrzuconą przez wędkarzy przegrywam już na odległość 200m, nawet nie mam szans dobiec, a co dopiero wyegzekwować komendę. Zamiast się frustrować idę kupić kaganiec, a właściwie wymienić bo kupiłam wczoraj jeden ale za mały i do tego ona go sobie bez problemu ściąga.
Na szczęście suka zwymiotowała tą rybę więc połowa strachu mniej, ale za to decyzja nieodwołalna, bowiem sezon wędkarski w pełni rozpoczęty, a ja mieszkam przy samym jeziorku, i nie ma szanse wychodzić na spacer w inne miejsce, więc albo smycz albo kaganiec.
szmaja
Posty: 98
Rejestracja: 03 listopada 2008, 22:19
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

05 kwietnia 2011, 15:50

A nie prościej linka? 5 m i puszczasz po ziemi, jak zobaczysz, że coś nawęszyła, jesteś 5 m do przodu?
Szczęśliwy Pies - wychowanie i szkolenie Twojego psa - Wrocław
Louhans
Posty: 351
Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22

07 kwietnia 2011, 14:05

Linka nie bardzo, bo w około za dużo krzaków pod krótymi ona sobie chodzi, nie nadążyłabym z rozplątywaniem, albo bieganiem w okół :)
Kaganiec za to sprawdza sie super i widze, że nawet nie bardzo sie tym przejmuje, bowiem rzadko podejmuje próby ściągania.
ODPOWIEDZ