pies ze schroniska,boi sie halasu

Dyskusje o psiej tresurze.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
bulinka12
Posty: 3
Rejestracja: 21 listopada 2013, 18:10

21 listopada 2013, 18:38

Prosze o pomoc :)
Zaadoptowalam 3 miesiecznego szczeniaczka ze schroniska. Dokladnie nie wiem co to za rasa ale wydaje mi sie, ze pomieszanie labradora z wyzlem. Na samym poczatku bala sie wszystkiego :oops: :oops: (mam na mysli naprawde wszystkiego, trzasniecia drzwi,cokolwiek spadlo na podloge, po prostu wszystkiego,... :!: :!: :!: :!: ) Najgorzej bylo na dworze. Praktycznie lezala na asfalcie i czolgala sie, i nie sluchala ani mnie ani narzeczonego.Jakby byla w jakims amoku, i strasznie rozkojazona byla. Na samym poczatku wogole nie chciala przechodzic kolo samochodu, ale stopniowo bylo coraz lepiej...Miesiac temu przeprowadzilismy sie do Danii. Na pewno duzym stresem byla podroz samolotem.Stopniowo oswajalam ja z otoczeniem. Musze przyznac ze byl to dlugi proces. Pomimo ze na specjalna kurtke i tak sie trzesie. Najgorzej jednak jest jak pojdziemy w bardziej ruchliwa uliczke. Jest to samo co na poczatku lezy na asfalcie i sie czolga. Jest naprawde sielna i ciezko jest ja czasami utrzymac. Najbardziej jest mi szkoda mojej suczki bo nie raz sobie pozdzierala paznokcie prawi do krwi. Staramy sie ja zabierac wszedzie gdzie mozemy, do pociagow, metra, do znajomych......
Jest bardzo madra psinka bardzo bardzo szybko w domu nauczyla sie podstawowych komend(siad, lapa, idzie na swoje miejsce jak jemy, dostaje ciasteczka albo jakies kosci to od razu na miejsce idzie)
Prosze czy ktos moze mi pomoc, np jak ja powinnam tresowac, czy jej to wogole przejdzie czy juz bedzie taka???? :?: :?:
Naprawde nie wiem co mam juz robic a jest mi niunci bardzo szkoda
Z gory dziekuje
Pozdrawiam
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

21 listopada 2013, 19:32

a jak się zachowujecie jak się czegoś boi, albo nie chce koło czegoś przejść?
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
saszimi
Posty: 3
Rejestracja: 21 listopada 2013, 23:12

21 listopada 2013, 23:15

To naturalne, że pies się boi. Dajcie mu czas, na adaptację do nowej sytuacji i nowych warunków.
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

22 listopada 2013, 00:19

nie, taki strach nie jest naturalny i czas w takiej sytuacji nie pomoże.
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
szarada

22 listopada 2013, 01:35

Miałam to samo po adopcji,ogromne fobie,czas je utrwali jak się poddacie.Przezwyciężyłam wszystkie mam super psa i bezpiecznego, a był prawdziwy horror, na dodatek socjalizacja przedłużyła się przez to że wzięłam szczenie,już zarażone parwowirozą,która wybuchła w domu,wszystko się odwlekło,szczepienie wychodzenie,ale się udało.Nie miałam wtedy kogo się radzić,nie miałam internetu też.Postępowałam metodą rzucenia na głęboką wodę,ale bardzo ostrożnie.Małymi krokami.Lęk paniczny wyjście za bramkę,obce dzieci,pies na ręce z dziećmi się umówiłam nie głaskały, były miłe, dały nagrodę smaczek,wszystko trwało może 3 minuty,Na drugi dzień to samo, już ją mogłam postawić na ziemi ,mogły pogłaskać,dostała przysmak.Pokochała tych chłopców,sama do nich biegła jak grali w piłkę i szalała z nimi. I tak lęk za lękiem,nieraz na siłę brałam ,ją w miejsca "straszne",musiałam mocno trzymać smycz,być spokojna,wyluzowana,jak posłuchała,siad i się nie wyrywała do ucieczki z nowego miejsca, to nagroda chwalenie i wspólna zabawa w tym miejscu.Po swojemu wyrabiałam w niej dobre skojarzenia tych miejsc. Ale najtrudniej było dojść do ruchliwej ulicy,Myślałam,że tego to już nie pokonam.Jednak w tym czasie miała już prawdziwe psie przyjaciółki i wykorzystałam ten fakt.Gdy znajomy szedł ze swoją rodezjanką na działkę ,a musiał przejść bardzo ruchliwe skrzyżowania,dogadaliśmy się i poszłam kawałek z nimi, ale idąc,za nimi,tak ,ze moja szła za swoją koleżanką.Wiesz pies najlepiej uczy się od psa,jak jeden spokojny, to drugi raczej też,jak jeden zjeży się na kogoś i szczeka inne też zaczynają szczekać, prawda, no jak są zaprzyjaznione,warto to wykorzystać.Ale najważniejsze nawiązać dobry kontakt pies-opiekun i nie krzyczeć,a być bardzo konsekwentnym! I jeszcze bardzo ważne jak idziesz z psem strachliwym,nie ulegaj mu,to ty go uczysz żyć,a nie on tobą ma sterować, musi widzieć,że wiesz czego chcesz musisz być pewna i spokojna,żadne szarpanie się z psem.jeśli idziesz a on się boi parasola, nie przytulasz,nie głaskasz,jak skomle,idziesz dalej lekceważysz,musisz go trochę przeciągnąć.przejdzie dwa ,trzy kroki, spokojnie siad,pochwal,daj smakołyk.No to będzie duży pies,już odkładaj na szkolenie P.T..I działaj konsekwentnie,by pies z fobią nie stał się dla Ciebie utrapieniem,dla innych niebezpieczeństwem,Duży ,silny,strachliwy,wciągnie Cię pod samochód jak się przelęknie i będzie uciekać,znam taki przypadek niestety.Też labrador.Będzie dobrze!
bulinka12
Posty: 3
Rejestracja: 21 listopada 2013, 18:10

23 listopada 2013, 13:51

dziekuje za pomoc:)szarada dzieki ze dalas mi nadzieje:)od samego poczatku postepuje dokladnie jak Ty.Ucze ja malymi kroczkami. Ogolnie dzieci i osob obcych sie nie boi. To ona zawsze podchodzi po czasie do nowego goscia, powolutku obwachuje a po 5 minutach juz sie z nimi bawi, to samo jest z dziecmi jest niesamowicie grzeczna, przy niemowlakach i wiekszych. Niedaleko mojego domu jest ala mala "Biedronka" i co jakis czas (ok raz w tyg ) ide tam z nia na spacer. I wlasnie tam jest najgorzej.Jak dochodzimy do sklepu to zaczyna sie czolgac po asfalcie. Ja wtedy staje i wolam ja do nogi, i powtarzam zeby zostala. Postoje chwilke i znowu ide, a ona znowu sie czolga. Jak juz jest na "swojej" uliczce do domu to juz jest lepiej. Na samym poczatku przyswajalismy ja do parku kolo domu, tez stopniowo, na samym poczatku jedna trasa potem coraz wiecej i wiecej...Ogolnie w domach jest spokojna, ogolnie albo lezy w jednym miejscu albo z czasem zacznie sobie wachac. Oboje z narzeczonym jestesmy koncekwentni. Ma w domu klatke, gdzie jest zamykana jak wychodzimy na dluzej oraz zamykana jak cos zrobi zle(chyba raz w ciagu dnia ja zamknelismy)Niestety musi byc zamykana bo na Cyprze zjadla nam pol kanapy, nie mowiac o butach i innych rzeczach....:))))Teraz na swieta zabieramy ja do Polski mam nadzieje ze takie podrozowanie z nami pomoze jej.Musze przyznac ze to jest dluga i powolna praca, chociaz nie powiem przez 2 miesiace sie duzo nauczyla.....Bedzie dobrze:)
Gość

24 listopada 2013, 16:11

"Ma w domu klatke, gdzie jest zamykana jak wychodzimy na dluzej oraz zamykana jak cos zrobi zle"

Totalne pomieszanie z poplątaniem. Klatka kennelowa NIE JEST i NIE MOŻE BYĆ narzędziem karania za złe zachowanie. Pies pozostawiony w domu w klatce ma ją traktować jako swój spokojny, przyjazny azyl - miejsce, w którym może się zrelaksować, przez nikogo nie niepokojony. Jeśli jest inaczej - czyli klatka kojarzy mu się z karą - to każdorazowe zamknięcie zwierzaka "bo państwo wychodzą" będzie mieszaniem mu w głowie i rozwalaniem jego poczucia bezpieczeństwa. Bo skoro klatka jest "za karę" to dlaczego drzwiczki zatrzaskują się chociaż pies nic nie przeskrobał?

Przemyślcie, proszę, zasady stosowania klatki kennelowej. Metoda, którą opisujesz, nie doprowadzi do niczego dobrego.
bulinka12
Posty: 3
Rejestracja: 21 listopada 2013, 18:10

27 listopada 2013, 13:16

....oraz zamykana jak cos zrobi zle(chyba raz w ciagu dnia ja zamknelismy......
zamknelismy ja doslownie na chwilke. Klatka jest jej miejsce gdzie spedza przewaznie caly dzien, pomimo ze moze na kanape jak ma swoj kocyk. Traktuje klatke jako przyjemny azyl, nie raz jak sie sama w nim bawi to ja chwale i sie z nia bawie....Co mam zrobic jak np. jem i sie na mnie patrzy to mowie jej na miejsce, nie mam zamiaru miec psa "rzebraka" i bedzie sie wpatrywal jak ja jem....Uwierz mi w klatce czuje sie bardzo bezpiecznie, wie ze to jest jej miejsce i nikt nic jej tam nie zrobi!!!!
ODPOWIEDZ