pies nie wraca na komende

Dyskusje o psiej tresurze.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
lariana
Posty: 12
Rejestracja: 31 stycznia 2010, 10:15

31 stycznia 2010, 12:16

Mamy 1,5 rocznego długowłosego owczarka niemieckiego (72 cm w kłębie, 45 kg żywej rozbrykanej wagi). Pies był pół roku temu na szkoleniu ”na posłuszeństwo” –plac treningowy, naprawdę świetny trener i dodatkowo regularne ćwiczenia utrwalające w domu i w parku. Nauczyłam go nawet wypluwać, to co weźmie do pyska, na komendę „Wypluj” . Ćwiczymy nadal ale mamy poważny problem - gdy spuścimy go ze smyczy lub nie dopnie się karabińczyk i pies ma całkowita wolność, to coraz częściej nie zawsze wraca na komendę, a gdy nie wraca to dostaje głupawki i wtedy:
1.Biega wkoło jak szalony, zaprasza do zabawy ale nie podchodzi bliżej niż na wyciągnięcie ręki. Nie działają żadne komendy (Wróć, Do mnie, Koniec zabawy, Noga – oczywiście nie wszystkie na raz!) Nie działa: odejście lub odbiegnięcie, stawanie tyłem, długie manifestowanie obojętności, próba zainteresowania tym co leży na ziemi (udaję, że szukam czegoś albo że właśnie znalazłam), próby oszukania go zabawą np. rzucanie patyka, odbijanie piłki o ziemię – efekt to zatrzymanie się w „bezpiecznej” odległości i machanie ogonem. Smakołyki są w takiej sytuacji bezwartościowe – Wolność! To się liczy! Jest inteligentny ale i cwany – ten sam numer działa 2 no, może 3 razy a nam już brakuje pomysłów. Dodam, że pies ma dużo ruchu - mieszkamy na skraju wielkiego parku (część ma charakter lasu) i wychodzimy z nim przynajmniej 4 razy dziennie.
2. Podbiega do innych ludzi, czasami szczeka. Jest bardzo przyjaźnie nastawiony do ludzi ale jest wielki i sama masa ciała stanowi zagrożenie - może kogoś przewrócić a na pewno solidnie przestraszyć . Poza tym to zwierzę i tak naprawdę nigdy nie wiadomo jak zareaguje (na razie nikogo nie pogryzł).
3. Na widok jakiegokolwiek psa zapomina o bożym świecie …o nas też, niestety, a wtedy, żadne próby odwołania go lub schwytania podstępem nie działają. Socjalizacja psa zakończyła się zbyt wielkim sukcesem - uwielbia wszystkie psy bez względu na rozmiar – od maltańczyków po wilczarza.
Wypróbowane metody to: smakołyki, zaskakujące zabawki, 10 metrów linki, elektryczna obroża i zachowanie typu „Oj, co się psu stało?”, Do mnie!”(użyłam jej tylko na 3 spacerach, bo szybko zorientował się, że jest cięższa), obecnie 5 metrów liki, luźno wlokącej się po ziemi też już nie zawsze działa, bo cwaniak wie jaka jest długa.

No i co z nim zrobić? Myślę o podpowiedzi trenera: 2 linki, obecna (5m) wlokąca się luźno i cieńsza ale 2 razy dłuższa do kontroli. Ratujcie, bo jestem przywiązana do psa ale dlaczego akurat smyczą?!

Rozpisałam się, przepraszam, ale chciałam podać jak najwięcej faktów.
mg
Posty: 536
Rejestracja: 20 października 2008, 18:11
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

31 stycznia 2010, 13:20

Lariana, przecież masz ON-ka a to psy nastawione na człowieka i nade wszystko pragnące z nim kontaktu!
Jakimi metodami młody był szkolony i jak uczyłaś go przywołania w trakcie szkolenia, że można było zespuć coś, co dla tej rasy jest niemal naturane czyli pilnowanie przewodnika ?
Z tego co opisujesz on podchodzi, ale trzyma się w bezpiecznej odległości, unikając bezpośredniego kontaktu z człowiekiem.
Im częściej uda mu się nie wrócić - tym bardziej to zachowaie się utrwali, zwłaszcza, że młody dojrzewa i testuje, na co może sobie pozwolić.
Przypuszczam, że komendę na powrót macie już "spaloną", pies ją traktuje "mogę wrócić albo nie, zrobić, co zechcę".

Czy stosowałaś zasadę PIP?
CO Twój pies lubi najbardziej na świecie - ma ulubioną zabawkę, która pojawia się tylko na czas treningu i za którą dałby się pokroić?
Znasz zasady zabawy kontrolowanej z psem? Nakręcenie go na zabawkę?
JAK wygląda Wasz spacer - wychodzicie z domu iiii?
Gocha&Sasza
lariana
Posty: 12
Rejestracja: 31 stycznia 2010, 10:15

01 lutego 2010, 12:46

Dlatego właśnie wybraliśmy ONka. To nie jest nasz pierwszy pies ale do tej pory mieliśmy suczki i nie było problemów. Po prostu trafił nam się egzemplarz psa nad wyraz żywiołowego - jak określili szkoleniowcy. Nie wiem co mogłam =mogliśmy popsuć i to mnie martwi.
Nie znam nazwy metody szkolenia ale nastawione było na pogodne ale konsekwentne podejście do psa, wykorzystywanie jego naturalnych odruchów , nagradzanie za dobrze wykonaną komendę, cierpliwe i konsekwentne poprawianie błędów. Trener zawsze nam wyjaśniał zachowania psów, przyczyny ewentualnych niepowodzeń i pokazywał jak przeciwdziałać . To nie było tylko szkolenie psów ale i właścicieli. W teorii wszystko jest OK.
Dodam, że opisane poprzednio sytuacje nie zdarzają się codziennie. Zwykle Hunter wykonuje polecenie „do mnie” ale niestety w styczniu już 3 razy wybrał wolność i to nawet na 2 godziny i stąd moja prośba o pomoc. Chyba rzeczywiście dorasta i wypróbowuje nas. Ale co dalej?
Komenda przywołania na szkoleniu: wesołym głosem „Do mnie” i klepnięcie po udach, w ręce nagroda, pogłaskanie i pochwała głosem, później i obecnie zamiennie nagroda z głaskaniem ale zawsze dodatkowo pochwała „Dobry pies” a potem „biegaj” lub smycz i „noga” w zależności od potrzeb.
Metodę PIP stosowaliśmy od zawsze w 3 wersjach: nagroda + „biegaj”/,komenda „noga” bez smyczy i kilka metrów spacerku / przypięcie smyczy na 1-2 mniuty .
Zabawka na spacerach nie działa albo działa krótko. Park jest pełen zapachów i kumpli do zabawy! Hunter świetnie skupia uwagę na nas i patrzy w oczy, ale w domu – w parku skanuje teren.
Spacer: mieszkamy przy parku wiec najpierw smycz i „noga”- bo trzeba przejść przez jezdnię i nie wpaść pod samochód na widok innych psów, przy okazji trenujemy chodzenie przy nodze i „stój”. Po wejściu do parku „ biegaj” na 5-metrowej lince –bo przepisy nie pozwalają na puszczenie psa luzem, a naglące potrzeby trzeba załatwić. Idziemy tam gdzie dużo miejsca a mało ludzi. Po drodze około 10 minut w zależności od zachowania psa pozwalamy mu biegać na lince, bawimy się patykiem albo ćwiczymy różne komendy- to uspakaja nieco psa, gdy ma „szalony” dzień, a nie trwa na tyle długo by go znudzić. Na miejscu odpinamy linkę albo rzucamy ją na ziemię. Pies biega swobodnie a potem bawimy się w aportowanie, w dogoń właściciela i w trakcie zabawy utrwalamy 2-3 wybrane komendy – nauka przez zabawę. Jeśli jest więcej czasu to spotykamy z gronem psiarzy i wtedy pies biega z innymi psami. Powrót do domu jest związany z przypięciem psa na lince, ze względu na spacerujących ludzi i inne psy. Oczywiście nie zawsze jest czas na zabawę w ustronnym miejscu ale wtedy staramy się bawić z nim gdy jest przypięty- linka ma 5 metrów i wystarcza do zabawy. Wyjątkiem jest córka – na ogół nie odpina psa ze smyczy, ponieważ ma z nim najwięcej problemów.
Zasady zabawy kontrolowanej z psem? Przyznam, że nie wiem o co chodzi. Proszę o podpowiedź.
mg
Posty: 536
Rejestracja: 20 października 2008, 18:11
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

01 lutego 2010, 13:21

Zwykle Hunter wykonuje polecenie „do mnie” ale niestety w styczniu już 3 razy wybrał wolność i to nawet na 2 godziny i stąd moja prośba o pomoc.
Wiesz, może być i tak, jeżeli on nie jest kastrowany, że dojrzał płciowo, a ponieważ suki mają cieczkę - urywa się do nich. To instynkt , a na instyknt poradzisz niewiele - jedynie managment czyli linka.
Metodę PIP stosowaliśmy od zawsze w 3 wersjach: nagroda + „biegaj”/,komenda „noga” bez smyczy i kilka metrów spacerku / przypięcie smyczy na 1-2 mniuty .
Ja bym jeszcze zrobiła : pies podbiega - chwalisz, zapinasz smycz i natychmiast odpinasz, zwalniając go.
I jeszcze kilka razy w ciągu spaceru - zapinanie smyczy albo linki i odpinanie, żeby nie kojarzył tego z utratą wolności, ale z czymś normalnym.
Plus nagroda nie tylko smaczki ale i zabawa np. rzucenie patyka czy szarpanie sznurem.
Zasady zabawy kontrolowanej z psem? Przyznam, że nie wiem o co chodzi. Proszę o podpowiedź.
Po prostu najfajniejsza zabawka, najbardziej lubiana przez psa należy do przewodnika i jest dla psa niedostępna - wyciągasz ją tylko na czas ćwiczeń i zabawy.
Teatralnie wyciągasz zabawkę w stylu : "O! co my tu mamy?!"
Nakręcasz psa na "trzymaj" albo "łap" - uciekasz zabawka od psa - łapie, chwila przeciągania "puść" i w nagrodę za puszczenie - dalsza zabawa w łap" i przeciąganie. Można tą zabawkę rzucać psu - ale zawsze pies ją przynosi do przewodnika.
Kończysz na "łap" ale psu nie udaje się złapać, królik uciekł jednak to nie Twoja wina - pies go po prostu nie upolował. Chowasz zabawkę za plecy, na zamnięcie łańcucha łowieckiego możesz dać smakola.
Chodzi o to, żeby nie kojarzyć się psu ze stratą i z tym, kto zabiera zabawkę.
Zabawa krótka ale intensywna, kończysz zawsze wtedy, kiedy pies jest max wkręcony. Wtedy będzie czekał na następny raz.
I taka niespodziewana i ukochana zabawka może być super nagrodą za powrót. Wyskakuje nagle z kieszeni jako bonus :wink:
Biega wkoło jak szalony, zaprasza do zabawy ale nie podchodzi bliżej niż na wyciągnięcie ręki. Nie działają żadne komendy (Wróć, Do mnie, Koniec zabawy, Noga – oczywiście nie wszystkie na raz!) Nie działa: odejście lub odbiegnięcie, stawanie tyłem, długie manifestowanie obojętności, próba zainteresowania tym co leży na ziemi (udaję, że szukam czegoś albo że właśnie znalazłam), próby oszukania go zabawą np. rzucanie patyka, odbijanie piłki o ziemię – efekt to zatrzymanie się w „bezpiecznej” odległości i machanie ogonem.
A może za bardzo naciskacie na psa?
Często psy wybierają właśnie strategię "flirt" czyli zaproszenie do zabawy w sytuacji, kiedy nie bardzo wiedzą, co zrobić i chcą rozładować napięcie.
A gdybyś w takim przypadku spróbowała go wyciszyć, zamiast pobudzać swoimi ruchami - czyli zamiast odbiegać, odbijać piłką, czy szukać czegoś w ziemi - dała spokojnie najprostszą komendę SIAD? Też jej nie wykona?

Może trzeba by z nim poćwiczyć nad opanowywaniem emocji - robiliście coś takiego na zajęciach?
Nudne ale pomocne.

Plus - zabawy węchowe i tropienie przewodnika, ale tak na serio, bez podpowiadania ( czyli bez wołania), żeby pies szedł po śladzie, a nie za głosem. Praca węchowa jest dla psa bardzo męcząca, to pozwoliłoby mu trochę ochłonąć z ekscytacji.
Plus - pobawić się z nim w "katapultę".
No i jeszcze coś - skoro pies jest tak "zachłanny" na środowisko, to "przepuść" to środowisko przez siebie. Przecież środowisko to super nagroda, czemu pies ma dostawać to za darmola?

Jeśli chcesz na prv mogę wysłać Ci kilka filmików o przywołaniu, tropieniu oraz link do książki o przywołaniu "Aria, do mnie".
Na forum jest zakaz reklamy innych stron, więc jeśli wstawię to w poście, to mnie zaraz admin wyiksuje xxxxx...
Gocha&Sasza
lariana
Posty: 12
Rejestracja: 31 stycznia 2010, 10:15

04 lutego 2010, 09:56

Dzieki x 100 za wskazówki :lol: Zastosuję i zobaczymy jak zadziała.

Siad lub waruj + zostań na odległość wykona prawidłowo, ale gdy dostaje głupawki to na próbę podejścia zrywa się i ... dalej do zabawy.
Opanowanie emocji robiliśmy tak: siad / waruj i zostań na przeciwko właściciela ze skupianiem uwagi, w różnych sytuacjach.

Jeszcze pytanie: co to jest "katapulta" i jak "przepuszcza się" środowisko przez siebie - nie rozumiem, chyba jestem za tempa :oops:

Szukamy własnych błędów i właśnie czytamy "Oczami psa" (chyba najlepsza z dotąd przeczytanych) i okazuje się, że nieświadomie zrobiliśmy z Huntka samca alfa - no to pracujemy wszyscy, żeby to odkręcić w miarę szybko ale bez przesady, żeby nam pies nie zgłupiał.

Jeśli możesz to wyślij mi te filmiki i linki. Będę bardzo wdzięczna za każdą formę pomocy. Jeszcze raz pieknie dziekuję za dotychczasowe porady :D
mg
Posty: 536
Rejestracja: 20 października 2008, 18:11
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

04 lutego 2010, 11:55

Oczami psa"
"Okiem psa" Johna Fishera :wink:
Wiesz, Fisher był dobrym obserwatorem i szkoleniowcem, ale pod koniec życia wycofał się z tego, co zalecał w "Okiem psa" i stwierdził, że teoria dominacji jest błędna i wilki by się uśmiały słysząc o niej...
Widziałam film ze szkolenia psiaków przez Fishera w tym okresie, kiedy zanegował t.d. - i naprawdę było na co popatrzeć, w zasadzie podobne metody stosujemy teraz.
Ale to takie OT :D

Chcesz coś poczytać to sięgnij po książki Stanleya Corena , Jean Donaldson, Turid Rugaas i kilku innych autorów -linki do fragmentów podam Ci na prv . Warto kupić i przeczytać o tym, czym naprawdę jest pies i że wcale mu nie zależy na byciu alfą, betą czy omegą.

Wcale nie jesteś tępa, bo środowisko to SUPER NAGRODA, z której wielu właścicieli nie zdaje sobie sprawy, to wszystko, co jest dla psa atrakcyjnego na spacerze - ludzie, inne psy, zapachy, qopy w krzakach, możliwość tropienia, węszennia, biegania itp.
ZANIM puścisz psa - poproś, żeby coś dla Ciebie zrobił, wykonał komendę.
ZANIM podbiegnie do człowieka czy psa - przywołaj go i dopiero pozwól mu tam iść. Czyli przejmujesz nad psem całkowitą kontrolę i jednocześnie to TY jesteś ta dobra pani, bo przecież pozwoliłaś mu przywitać się z psem albo człowiekiem ( a mogłaś nie pozwolić, prawda?).

Wykorzystaj spacery nie tylko na zabawę - ale połącz tą zabawę z nauką. Pies uwielbia gonić za patykami czy śnieżkami - super, ale przed każdym rzutem poproś psa, żeby wykonał dla Ciebie komendę.
Niech to będzie przykładowo raz SIAD, raz WARUJ, raz - SIAD i CZEKAJ - a Ty chodzisz naokoło psa, raz chodzenie przy nodze, raz slalom itp.itd
Niech zapracuje na zabawę. I stopniowo coraz więcej ćwiczeń przed rzuceniem patyka.

Zabawa na spacerach - to też Ty decydujesz jak długo i czym się bawicie.

To samo z kierunkkiem i tempem spaceru - to TY a nie pies decydujesz, gdzie idziecie, jak szybko idziecie i do kogo podchodzicie oraz do jakich psów pies może pobiec.
Dlatego zanim mu na coś pozwolisz - niech zrobi coś dla Ciebie. Coś za coś.
Jeżeli pies jest bez linki i nie wraca na wołanie - po prostu nie wołaj, idź po niego, zapnij na smycz, bez słowa szybkim krokiem doprowadź w miejsce, z którego wołałaś, daj do wykonania SIAD - wytrzymaj parę sekund, pochwal, zwolnij.
zostań na odległość wykona prawidłowo, ale gdy dostaje głupawki to na próbę podejścia zrywa się i ... dalej do zabawy.
Za dużo wymagasz - najwyraźniej on nie ma dobrze opanowanej tej komendy w rozproszeniach. To nie on powinien decydować, kiedy może wstać - ale TY.
Zmniejsz mu kryteria - SIAD - podejdź jeden kroczek, wprowadź sygnał kontynuacji : "dobrze, dobry siad" - i zwolnij psa ZANIM on sam zerwie komendę.
Następnym razem - spróbuj podejśc dwa kroczki, cały czas utwierdzając go, że jest "dobrym psem i robi dobry siad".
Pamiętaj o tym, że jak widzisz, że pies już chce wstać, już podnosi dupkę - TY go zwolnij, wtedy wyjdziesz z tego z twarzą i honorem :wink:

Aha - no i czy Wy w ogóle na tym szkoleniu przerabialiście sygnał kontynuacji ( w stylu "dooobry siad") , sygnał uneimożliwiający (NIE) i komendę zwalniającą ?

Katapulta - gdzieś to niedawno opisywałam, pozwól, że się sklonuję i od razu kawałek o tropieniu przewodnika:
Katapulta – to jeden ze sposobów nauki przywołania, a polega na tym, że musisz mieć na spacerze pomocnika, którzy przytrzyma psa za obroże ( ale nic nie mówi), kiedy TY odbiegasz kilka kroków ( nie za daleko) i go wołasz. Pies się nakręca – chce biec do Ciebie, ale nie może, bo pomocnik go trzyma. A ja puści – pies leci jak wystrzelony z katapulty prosto do Ciebie. Jeśli pies ma moment zawahania – zawołaj jeszcze raz i cofnij się kilka kroków. A jak dobiegnie do Ciebie – ciesz się jak dzika, pobaw się z nim zabawką albo patykiem albo daj smakola.

Zabawy w tropienie - super, że to robicie, ale można to jeszcze utrudnić. Musisz mieć pomocnika - czyli np. męża, który przytrzyma Indi za obrożę i zasłoni jej oczy. TY odchodzisz kilka kroków , wołasz ją okropnie, przeokropnie miłym głosem do siebie, ale mąż ją trzyma a następnie zasłania jej oczy ( ja do tego wykorzystuję np. apaszkę, szalik itp).
Kiedy ona już nic nie widzi - TY uciekasz po linii prostej ze 20 kroków, po czym skręcasz pod kątek 90 stopni w bok i chowasz się za czymś ( krzakiem,drzewem, budynkiem itp) tak, żeby Cię nie widziała. Nie wołasz, nie odzywasz się, nawet się nie ruszasz. Mąż puszcza Indi ( może powiedzieć "szukaj") i tyle. Nie pomagacie ani nie podpowiadacie - chodzi o to, żeby ona uruchomiła nos.
No, to na razie chyba tyle.
Wieczorkiem z domowego kompa wrzucę Ci na prv różne warte przeczytania liinki i trochę filmików, może coś Cię zainspiruje.
Gocha&Sasza
lariana
Posty: 12
Rejestracja: 31 stycznia 2010, 10:15

04 lutego 2010, 22:37

Ha! ....i jak mój pies ma to wszystko ogarnąć skoro ja już zaczynam mieć kłopoty :D ....wydrukowałam sobie i powolutku będziemy wprowadzać w życie, żeby znów czegoś nie przegiąć. :P Dzięki za dobre rady i cierpliwość.
mg
Posty: 536
Rejestracja: 20 października 2008, 18:11
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

05 lutego 2010, 16:20

Hmmm... skoro TO było dużo, to nie przestrasz się tego, co dostaniesz na maila....
Cierpliwości w czytaniu i oglądaniu filmów, no i powodzenia.
:wink:
Gocha&Sasza
lariana
Posty: 12
Rejestracja: 31 stycznia 2010, 10:15

07 lutego 2010, 12:23

Dzięęęęki za materiały :D ...dam radę, muszę. Trud ponoć uszlachetnia. Pozdrawiam :D
iz4a
Posty: 89
Rejestracja: 04 września 2020, 11:19

04 września 2020, 11:35

mg pisze:
04 lutego 2010, 11:55
Oczami psa"
"Okiem psa" Johna Fishera :wink:
Wiesz, Fisher był dobrym obserwatorem i szkoleniowcem, ale pod koniec życia wycofał się z tego, co zalecał w "Okiem psa" i stwierdził, że teoria dominacji jest błędna i wilki by się uśmiały słysząc o niej...
Widziałam film ze szkolenia psiaków przez Fishera w tym okresie, kiedy zanegował t.d. - i naprawdę było na co popatrzeć, w zasadzie podobne metody stosujemy teraz.
Ale to takie OT :D

Chcesz coś poczytać to sięgnij po książki Stanleya Corena , Jean Donaldson, Turid Rugaas i kilku innych autorów -linki do fragmentów podam Ci na prv . Warto kupić i przeczytać o tym, czym naprawdę jest pies i że wcale mu nie zależy na byciu alfą, betą czy omegą.

Wcale nie jesteś tępa, bo środowisko to SUPER NAGRODA, z której wielu właścicieli nie zdaje sobie sprawy, to wszystko, co jest dla psa atrakcyjnego na spacerze - ludzie, inne psy, zapachy, qopy w krzakach, możliwość tropienia, węszennia, biegania itp.
ZANIM puścisz psa - poproś, żeby coś dla Ciebie zrobił, wykonał komendę.
ZANIM podbiegnie do człowieka czy psa - przywołaj go i dopiero pozwól mu tam iść. Czyli przejmujesz nad psem całkowitą kontrolę i jednocześnie to TY jesteś ta dobra pani, bo przecież pozwoliłaś mu przywitać się z psem albo człowiekiem ( a mogłaś nie pozwolić, prawda?).

Wykorzystaj spacery nie tylko na zabawę - ale połącz tą zabawę z nauką. Pies uwielbia gonić za patykami czy śnieżkami - super, ale przed każdym rzutem poproś psa, żeby wykonał dla Ciebie komendę.
Niech to będzie przykładowo raz SIAD, raz WARUJ, raz - SIAD i CZEKAJ - a Ty chodzisz naokoło psa, raz chodzenie przy nodze, raz slalom itp.itd
Niech zapracuje na zabawę. I stopniowo coraz więcej ćwiczeń przed rzuceniem patyka.

Zabawa na spacerach - to też Ty decydujesz jak długo i czym się bawicie.

To samo z kierunkkiem i tempem spaceru - to TY a nie pies decydujesz, gdzie idziecie, jak szybko idziecie i do kogo podchodzicie oraz do jakich psów pies może pobiec.
Dlatego zanim mu na coś pozwolisz - niech zrobi coś dla Ciebie. Coś za coś.
Jeżeli pies jest bez linki i nie wraca na wołanie - po prostu nie wołaj, idź po niego, zapnij na smycz, bez słowa szybkim krokiem doprowadź w miejsce, z którego wołałaś, daj do wykonania SIAD - wytrzymaj parę sekund, pochwal, zwolnij.
zostań na odległość wykona prawidłowo, ale gdy dostaje głupawki to na próbę podejścia zrywa się i ... dalej do zabawy.
Za dużo wymagasz - najwyraźniej on nie ma dobrze opanowanej tej komendy w rozproszeniach. To nie on powinien decydować, kiedy może wstać - ale TY.
Zmniejsz mu kryteria - SIAD - podejdź jeden kroczek, wprowadź sygnał kontynuacji : "dobrze, dobry siad" - i zwolnij psa ZANIM on sam zerwie komendę.
Następnym razem - spróbuj podejśc dwa kroczki, cały czas utwierdzając go, że jest "dobrym psem i robi dobry siad".
Pamiętaj o tym, że jak widzisz, że pies już chce wstać, już podnosi dupkę - TY go zwolnij, wtedy wyjdziesz z tego z twarzą i honorem :wink:

Aha - no i czy Wy w ogóle na tym szkoleniu przerabialiście sygnał kontynuacji ( w stylu "dooobry siad") , sygnał uneimożliwiający (NIE) i komendę zwalniającą ?

Katapulta - gdzieś to niedawno opisywałam, pozwól, że się sklonuję i od razu kawałek o tropieniu przewodnika:
Katapulta – to jeden ze sposobów nauki przywołania, a polega na tym, że musisz mieć na spacerze pomocnika, którzy przytrzyma psa za obroże ( ale nic nie mówi), kiedy TY odbiegasz kilka kroków ( nie za daleko) i go wołasz. Pies się nakręca – chce biec do Ciebie, ale nie może, bo pomocnik go trzyma. A ja puści – pies leci jak wystrzelony z katapulty prosto do Ciebie. Jeśli pies ma moment zawahania – zawołaj jeszcze raz i cofnij się kilka kroków. A jak dobiegnie do Ciebie – ciesz się jak dzika, pobaw się z nim zabawką albo patykiem albo daj smakola.

Zabawy w tropienie - super, że to robicie, ale można to jeszcze utrudnić. Musisz mieć pomocnika - czyli np. męża, który przytrzyma Indi za obrożę i zasłoni jej oczy. TY odchodzisz kilka kroków , wołasz ją okropnie, przeokropnie miłym głosem do siebie, ale mąż ją trzyma a następnie zasłania jej oczy ( ja do tego wykorzystuję np. apaszkę, szalik itp).
Kiedy ona już nic nie widzi - TY uciekasz po linii prostej ze 20 kroków, po czym skręcasz pod kątek 90 stopni w bok i chowasz się za czymś ( krzakiem,drzewem, budynkiem itp) tak, żeby Cię nie widziała. Nie wołasz, nie odzywasz się, nawet się nie ruszasz. Mąż puszcza Indi ( może powiedzieć "szukaj") i tyle. Nie pomagacie ani nie podpowiadacie - chodzi o to, żeby ona uruchomiła nos.
No, to na razie chyba tyle.
Wieczorkiem z domowego kompa wrzucę Ci na prv różne warte przeczytania liinki i trochę filmików, może coś Cię zainspiruje.

Mam w domu ośmiomiesięcznego owczarka niemieckiego. Podobnie jak Lariana, też mamy problem z chodzeniem bez smyczy i wracaniem na komendę. Czy te zasady można zastosować również do tej rasy?
ODPOWIEDZ