nie zostaje sam w domu

Dyskusje o psiej tresurze.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

klopss

23 czerwca 2013, 16:35

Mój pies nie zostaje sam w domu.
5 lat.
Chodzi na szkolenie od 3 miesiecy, nie ma żadnej poprawy. Niekiedy wydaje się,że jest lepiej - został godzine sam tylko co jakiś czas poszczekując - powrót jak cisza. I następny raz pies walił w drzwi i wył jakby obdzierali go ze skóry przez 1h, nie dało się nawet wybrać momentu ciszy, żeby wparować do mieszkania. Kennel klatka, fermonony, zmęczenie tak,że jak wraca to wodę pije na leżąco itp. nic nie działa.
Pies niestety musi znaleźć nowy dom.
Jestem zrozpaczona.
Dziś zadzwoniła do mnie siostra,że rozmawiała z weterynarzem, który poleca podawać psu przez wyjściem relanium. Pies waży 30 kg, 2-3 tabletki.
Przekompałam właśnie internet i widze,że faktycznie ludzie tak robią ale przy padaczce. Dodatkowo pies może się uzależnić.
Nie piszcie spróbuj tego czy tego bo na tym psie były stosowane WSZYSTKIE metody za wyjątkiem obroży elektrycznej i tego choćby nie wiem co- nie zastosuje.
Rozwiązania są dwa:
1) pies szuka nowego domu
2) pies przyjmuje relanium - tylko czy to jest rozwiązanie?
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

23 czerwca 2013, 16:47

napisz od początku jak wyglądała jego nauka zostawania samego w domu. tylko dokładnie.
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
isabelle30
Posty: 3533
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

23 czerwca 2013, 16:50

Już znalazłaś rozwiązanie...czego oczekujesz? Naszej akceptacji? Poklepania po głowce i możesz dzięki temu uspokoić właśne sumienie?
NIC Z TEGO...!
Tego tu nie dostaniesz...
pies ma 5 lat a dopiero od miesiąca szkolenie...
Próbowaliście wszystkiego...i to co opisujesz to jest to wszystko? To nawet nie jest 1/4 tego co mozesz zrobić...
Klatka była? Próba podarowania psu ciepłej, ciemnej i bezpoecznej nory?

Jeżeli twoim zdaniem już wyczerpałaś wszystkie możliwości - to przyznaję -psu należy znaleźć nowy dom - u takich ludzi którzy psem się zajmą
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

23 czerwca 2013, 17:01

ja jestem na 99% pewna, że nikt tak na prawdę nie nauczył psa zostawania samego i zaczęto oczekiwać od psa, że będzie grzeczny i spokojny i już. pokonywanie lęku separacyjnego to ciężka praca i nie każdemu się po prostu chce. wtedy najlepiej podać psu psychotropy albo oddać i mieć święty spokój.
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
Gość

23 czerwca 2013, 17:05

Stuknij się człowieku w głowę! - do isabelle!
3 miesiące dorabiam, nie pracuję! Dla tego psa to wszystko. Je lepiej niż ja bo z kasą krucho- przez niego. Dodatkowo moje studia zawalone- mam repete. Kontakty towarzyskie ograniczone do minimum a Ty mi będziesz chrzanić, że "już" (!!!) podjęłam decyzję!
CO MAM ZROBIĆ TWOIM ZDANIEM? Tak, krzyczę bo wkurza mnie jak ktoś tak debilnie ocenia nie znając sytuacji!
Pies nie jest ze mną przez 5 lat bo jest adoptowany. Na szkolenie chodzi od 3 miesiecy a nie od miesiąca jak to przekręciłaś!

Co było robione:
na początek- posłanie oddalane coraz dalej ode mnie. W końcu pies spał na korytarzu za zamkniętymi drzwiami. ( a wczesniej darł się jak tylko nie był na łózku)
Nauka jedzenia (beze mnie pies nie jadł)- je sam.
Spacery przed wyjściem -do upadłego, wychodzenie z domu po 100 razy w ciągu dnia, odczulanie rytuału- ubierania się. Ubierałam się np. idać do kuchni, idąc do łazienki itd.
Wychodzenie po śmieci, powrót jak pies cicho, nie zwracałam na niego uwagi. Wydluzalam czas zostawania, siedzac na samym dole klatki.
Specjalnie nawet jak byłam w domu pies miał siedzieć w innym pokoju. On to wszytstko łapał, ja mogłam nawet 8h siedziec w innym a on w innym.
Klatka- cala nauka tak jakby byl szczeniakiem. Nie pomaga, drze sie jak opetany mimo tego, ze lubi i cudownie zna komende na miejsce. Nie ma znaczenia czy jest w klatce czy poza klatka- drze sie tak samo, mimo ze klatke zna i lubi.
Praktycznie od razu polubił. Były też feromony w kontakcie, o kant ... to rozbić.

Ja już nie mam więcej czasu, muszę iść do pracy, muszę zarabiać, muszę też wrócić na studia.
Ludzie ja i tak wiele zrobiłam, jestem ZROZPACZONA !!! Nie napisałam tutaj,żeby głupich tekstów słuchać tylko,żeby się dowiedzieć CO JESZCZE można zrobić skoro szkoleniowcy rozkładają ręcę i jedyne co umieją mi powiedzieć to,że to wymaga czasu no i wydłużać czas, wydłużać coraz bardziej.
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

23 czerwca 2013, 17:21

tak, bo to jest jedyny sposób, dlatego zalecają Ci go szkoleniowcy. Na ile najdłużej pies zostaje sam, bez żadnych problemów? akuratnie co do studiów to masz wakacje, więc to świetny moment, żeby wypracować z psem zostawanie samemu.
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
Gość

23 czerwca 2013, 17:29

A pójdziesz za mnie do pracy? Bo od poniedziałku idę do pracy.
Pies zostaje sam najdłużej 20 minut. Maks. I ten czas się nie zmienia od dwóch miesięcy praktycznie.
Mimo masy sposobów.
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

23 czerwca 2013, 17:31

w takim bądź razie szukaj psu nowego domu i nigdy więcej nie bierz nowego, bo po prostu na to nie zasługujesz. miałaś 5 lat, żeby psa tego nauczyć, a chcesz żeby to się stało w dwa dni. jesteś niepoważna. to jest do wypracowania, ale do tego trzeba chęci i zaangażowania, których Tobie brakuje.
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
Gość

23 czerwca 2013, 17:38

Może Ty nie zasługujesz. I przede wszystkim JAK zdałaś maturę skoro nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
PISZĘ JAK BYK- że psa nie mam od pięciu lat. Pies jest adoptowany 4 miesiące temu!!!
Nie ja go tak nauczyłam. Sorry, ale 4 miesiące (rezygnacja z pracy, studiow), wwalania masę kasy w psa-której nota bene nie żałuję i cały rytm życia przez 4 miesiące podporządkowany pod psa. Zmiana mieszkania itp. Właśnie dlatego,że chciałam być odpowiedzialna. Weź człowieku sama siebie posłuchaj z tymi swoimi kretyńskimi tekstami o zasługiwaniu bądź też nie. Bo ja się nie obudziłam teraz, ja przez 4 miesiące PRACOWAŁAM z tym psem.
I nie ma poprawy! Co mam przez kolejne 11 lat siedzieć w domu z psem?! Skończyły mi się środki do życia co przez taki czas jest chyba zrozumiałe! Nie mam juz na opiekunki,żeby je opłacać na czas mojej pracy!
Gość

23 czerwca 2013, 17:40

Gorsze słowa mi się cisną na usta ale ponieważ nie używam inwektyw jakim ignorantem trzeba być aby komuś kto tyle co ja pracował z psem zarzucać "brak chęci i zaangażowania" :roll:
isabelle30
Posty: 3533
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

23 czerwca 2013, 17:50

Rozumiem że wzięłas psa oczekując że będzie cacy od pierwszego dnia?
Pies to obowiązki, to koszty, to czas, to rezygnacja często i gęsto z życia towaqrzyskiego i nowej pary butów...pies to żywe stworzenie za które bierzesz odpowiedzialność na kilkanaście lat...
Co ja wiem? No tak...ja mam wielki spadek, kupa kasy, pałac z ogrodem i stado nainiek dfo opieki nad psem...a tak na powaznie jestem samotną matką małego dziecka, mieszkam w 45 metrowym mieszkaniu w dużym miescie, pracuję od 7.30 i wychodzę z domu na 10 godzin....gdy już mogę pójść spać jest północ i padam na twarz...a o 5 rano trzeba wstać.
Myślisz ze nauka psa czegokolwiek to robota na parę tygodni??? Nic z tego...sama nie wiem co trudniejsze - szczeniak z którym pracowac trzeba intensywnie ze 2-3 lata a potem można nieco odpuścić czy pies dorosły, ze schroniska, z bagazem przykrych doświadczeń ...
Ale taka była twoja decyzja - chciałaś psa to go masz! Wyciągnęłaś go ze schroniska to weź rusz tyłek do roboty i stwórz mu dom, bo taki masz psi obowiązek.
I przestań biadolić.
Masz już sukces - pies zostaje 20 minut sam w domu w spokoju...
Po kiego diabła nie pozwalasz psu spać koło siebie? Po kiego diabła każesz mu siedzieć w drugim pokoju?
Nie tak się buduje zaufanie i więź...tylko gdy pies będzie ufać że zawsze jesteś, że wrócisz, że nie porzucisz mozesz z nim cikolwiek wypracować.
Rozumiem że były to rady jakiegoś z bozej łąski specjalisty...
Teraz po 4 miesiącach zacznij wszystko od początku...i idź do pracy normalnie, żyj normalnie, ale z psem w domu
Snedronningen
Posty: 1307
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

23 czerwca 2013, 17:59

Czy ktoś Ci powiedział, jak nazywa się problem psa, z czego on wynika i jak pies postrzega zostanie samemu?
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

23 czerwca 2013, 18:01

zejdź trochę z tonu, gdybyś pracowała dobrze i sumiennie to pies po 4 miesiącach spokojnie by zostawał na 4-5godzin. akurat rada z odstawieniem psa ''od sutka'' moim zdaniem była trafiona. u takich psów, które nazbierały już doświadczeń w życiu bardzo łatwo o chorobliwe przywiązanie, co potem uniemożliwia naukę zostawania samemu, bo pies nic nie jest w stanie zrobić sam (czasem dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że pies bez właściciela nic nie będzie jadł). jest jedno jedyne wyjście i wymaga ono stałej obecności kogoś w domu jeszcze przez minimum 3-4 miesiące. albo zrezygnuj jeszcze z pracy, albo podrzucaj znajomym psa na czas Twojej nieobecności. jeżeli rozpoczynasz naukę zostawiania psa samego to nie może dojść do sytuacji, że pies zostaje sam na 20 minut bez problemu, a Ty wychodzisz do galerii na 3 godziny. przez cały okres czasu nauki, pies NIGDY nie może zostać sam na dłużej niż do tej pory zostawiał i w tym tkwi cały sekret. jedno wyjście na dłużej i wracacie do punktu wyjścia.

nie mam zamiaru z Tobą drzeć kotów, bo chcę Ci pomóc. musisz jednak zastanowić się czy dasz radę zorganizować czas tak, aby pies nigdy nie zostawał sam na dłużej niż do tej pory zostało to osiągnięte. możesz albo kogoś zapraszać do domu, albo psa komuś podrzucić albo kogoś wynająć do opieki (u Ciebie lub u kogoś w domu) lub zrezygnować z pracy.
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
Gość

23 czerwca 2013, 18:04

Czekałam na tekst "po kiego brałaś psa". Czekałam tylko :)
Nie musisz mnie pouczać,że pies to obowiązek i koszta bo to ja doskonale wiem.
Nie pozwalam psu spać ze sobą bo pies ma PATOLOGICZNĄ wieź ze mną. Jak znikałam mu z oczu dostawał szału. Odkąd śpi osobno mogę wyjść i przebywać w innym pokoju bez jego paniki. Nie robiłam tak od poczatku tylko wlasnie pozwalalam mu spac ze mna, chodzic za mna itd. Co uwazam, za swoj najwiekszy blad.
Jak mam zyc normalnie gdy pies wyje i wali w drzwi jak wychodze? To są dopiero pożal się Boże rady.
Nie mysle ze praca z psem to robota na pare tygodni no ale 4 miesiace intensywnego treningu to chyba jednak sporo!
Pies wie,że ja wrócę. On jak jest u opiekunki to też wie,że ja zaraz wrócę, że mu nie zniknę. Zostaje bez problemu u innych i z innymi ALE u mnie w domu już piszczy nawet jak siedzi z kimś. Kłopot ewidentnie z domem związany.
ALe co tam ja wiem, przecież Ty wiesz już wszystko.
I snedronningen także wie wszystko.
Pies ma lęk separacyjny. To wyżeł weimarski u tej rasy wycie za właścicielem jest trudniej opanować niż u innych ras.
Pies (jak się później okazało) własnie dlatego został oddany. Więc jest to wysoce utralony problem. Nie oczekiwałam,że kłopot zniknie od razu no ale jakichkolwiek efektów to jednak tak.
Gość

23 czerwca 2013, 18:09

SleepingSun - Ty mi próbujesz pomóc? To ja mam zejść z tonu? Nie usłyszałam żadnych konstruktywnych rad a jedynie "nie zaśługujesz na psa" i tym podobne bzdety, pojazdy po mojej osobie i jakie to wy nie jestescie swietne a ja be. Jedyne co uslyszalam.

Rozmieszylas mnie tym , ze JAKBYM pracowala to pies by zostawal :) no jak widzisz PRACOWALAM SUMIENNIE a pies nie zostaje :) Chcesz zobaczyc ten przypadek jak masz wolne? Prosze bardzo- dostaniesz adres.
SleepingSun- złota rada :) Zrezygnować z pracy :) Zrezygnowałam na 4 miesiace. Musze za cos jesc i za cos płacić czynsz. No słuchajcie Wy sie chyba sami nie jestescie swiadomi tego co piszecie.
RObilam tak jak piszesz przez 4 miesiaca- NIE MAM MOZLIWOSCI dluzej wynajmowac nikogo do psa ani zostawiac go dluzej u znajomych. Bo mnie zwyczajnie juz nie stac na opiekunki.
ODPOWIEDZ