nie zostaje sam w domu

Dyskusje o psiej tresurze.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

23 czerwca 2013, 18:13

bez łaski w takim razie. przyszłaś tutaj po co? żeby dostać radę, która zadziała w 5 minut, bo kilka dni przed pójściem do pracy zorientowałaś się, że sobie nie radzisz? i co teraz pies znowu trafi do schroniska?
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
Gość

23 czerwca 2013, 18:19

Szkoda z Tobą rozmawiać :) Bo zarzucasz mi że nic nie robiłam kiedy Ci tłumaczę,że ROBIŁAM i nie wiem CO DALEJ.
Po to tu jestem, żeby zapytać czy COŚ INNEGO się da zrobić.
Oczywiście takich rad nie uzyskałam.
A moment pójscia do pracy odwlekałam jak najdłużej sie dało, nie było tak,że sobie siedziałam na tyłku i czekałam aż problem zniknie i przed pracą- oo to go oddam. Tylko harowałam z nim,żeby go nauczyć. Proste.
Nie, pies nie trafi do schroniska, wypuszcze go na ulice. ładny jest. może ktoś weźmie.
Gość

23 czerwca 2013, 18:20

Nie nalatujcie na dziewczynę , przecież jest zrozpaczona i bardzo dużo robiła dla psa . Kto inny szybko by się pozbył psa i nie fatygował by się na forum o porady . Psy są różne ! Mój przygarnięty psiak od początku nie miał problemu z pozostawaniem w domu . Znam wielu ludzi ,którzy poświęcają psu minimum na wychowanie , a pies jest wręcz idealny. Wszystko zależy od psa , a właścicielka b. dużo zrobiła i czeka na poradę , a nie dołowanie . Chyba chodzi o inną kategorię ludzi , która nie zasługuje na psa . W tym przypadku takie stwierdzenie jest krzywdzące , bo gdyby się trafił pies bezproblemowy , nie szukała by pomocy.
Gość

23 czerwca 2013, 18:26

Gościu dzięki za zrozumienie.
U mnie nawet wizyty ze znajomymi wyglądały tak, że spotykaliśmy się u mnie albo na mieście - zawsze z psem. On oprócz tego, że nie zostaje sam jest idealny. Nawet do tych lokali gdzie psy nie maja wstępu to u nas w miescie jemu wolno wchodzic. Bo jest przecudny. Ale nie zostaje sam mimo tylu prób :/
Snedronningen
Posty: 1307
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

23 czerwca 2013, 18:51

Gość pisze:I snedronningen także wie wszystko.
Chciałam pomóc i coś napisać i pokierować w odpowiednią stronę, ale przez takie teksty to mi się zwyczajnie nie chce.
Zostałaś zaatakowana przez dwie osoby a rykoszetem dostało się mi. Pff.
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
isabelle30
Posty: 3533
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

23 czerwca 2013, 18:53

Gościu drogi - dużo zrobić i dużo pracowac = szarpać się z psem na milion sposobów rok, dwa ...pięć...
Natomiast brać go pod dach znając jego problem i po 4 miesiącach podejmować decyzję o oddaniu bo już się zrobiło aż tak dużo i bez skutku to jest raczej żałosne...
Dziś moje dziecko wyszło na pierwszy samodzielny spacer z psem...udało jej się odejść od bloku na całe 5 metrów, pies zrobił siku, usiadł i ni metra dalej...
Za pół roku ciężkiej pracy pewnie pójdzie na całe 20 metrów...tez go powinnam oddać bo już zrobiłyśmy tyle?
Gość

23 czerwca 2013, 19:49

Cały problem tkwi w błędach poprzedniego właściciela . Faktycznie , to jest taka rasa , która się uzależnia od właściciela http://klub.weimaraner.pl/klub-forum/bl ... page_id=33 . Ciężko będzie naprawić , to co zepsuł poprzedni właściciel . To jest właśnie , ta kategoria ludzi , która nie zasługuje na psa . Przez 5 lat przywiązać psa do siebie , a potem - do widzenia ! Tego pokroju ludzi jest dużo , i im się nie obrywa , bo nie zaglądają na forum tylko pozbywają się psa .
lozerka
Posty: 1
Rejestracja: 20 czerwca 2013, 20:33

23 czerwca 2013, 21:41

kolejne forum zwierzęce, gdzie każdy ma 300% zrozumienie zwierząt, a ludzi - żadne.
Isabella, na pewno stosujesz dobrą miarę porównań swojej sytuacji, do sytuacji autorki wątku ? Co innego trudności w zyciu, sama wiem, co znaczą, bo przez mojego jednego psa musiałam w ogromnym stopniu przemodelować zycie, a z powodu generalnie dwóch psów i kota- w innym zakresie, ale co innego sytuacja, gdy praktycznie życ nie można, niestety, praca raczej każdemu z nas jest niezbędna by zyć- i dać zyc psu. I o ile na wyjście na studia, kilka godzin, od czasu do czasu, to pewnie kogoś można znależć, o tyle opiekunka w pełnym wymiarze czasu pracy dla psa na zawsze..to raczej nierealna jest.

klopss, ja Ci serdecznie współczuję, bo to musi być ogromne poczucie porażki, gdy wzięło się psa problematycznego z wiarą, że się uda i i nie wyszło.
Szczególnie, że ... masz jakąś wizję, komu mogłabyś psa oddac, gdyby taka decyzja zapadła ? Znasz dom, gdzie ktos jest 24/24h ? Jakas leśniczówka może ? Skąd do Ciebie trafił? ze schroniska ? bo tego nie wyczytałam ? Bylo jakies miejsce przejsciowe między pierwszymi właścicielami, a Tobą ? Jak się tam zachowywał?

Ale zanim podjęłabym takie kroki, spróbowałabym metody z relanium. Uzależnienie od razu nie przyjdzie- zobacz, jak pies reaguje, może po małej dawce relanium będzie łatwiej uczyć go zostawiania i stopniowo lek odstawiać? Nie znam się, ale mam nadzieje, że Tobie pomysł z tabletkami podsunął albo weterynarz, albo psi behawiorysta? To może skonsultuj, czy można wykorzytsać lekkie stłamszenie psa po leku, do nauki zostawania samemu ?

Włożyłaś dużo pracy, szkoda teraz odpuścić. Ja rozumiem poniedziałkowe dead line, ale mi się wydaje, ze całkiem sporo osiągnęłaś obiektywnie. Pies miał wyrabiane nawyki od 5 lat, u Ciebie jakichś też nabrał ( a moze to też stare ) ale sama wyliczyłaś, ile zrobiłaś- w 3miesiące jego 5-letniego życia. To dojrzały pies- zmiana nawyków jednak może trwać.

Już Ci pytano, konsultowałaś metody z kimś ? Czy tylko stosujesz wyczytane zasady ? Bo jesli kogoś ma, kto się zna, to porozmawiaj, ile czasu, z uwzględnieniem rasy psa, może trwać modyfikacja zachowań wcześniej tak mocno wyrobionych ? Bo jakoś wierzyć mi się nie chce, by w ogole nie można było zmienić tego ( z drugiej strony, gdy patrzę na mojego 1 psa, to wiem, że w niektorych psach cięzko pewne rzeczy zmienić... )

Powodzenia :) mam nadzieje, że uda Ci się podjąć najlepsza dla Ciebie i psa decyzję, że uda się psa nauczyć tego zostawania :)
SleepingSun
Posty: 3516
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

23 czerwca 2013, 22:41

wszystko da się zmienić. uczenie zostawania sameu u psa lękliwego to przynajmniej 2-3 miesiące, żeby zostawić go na 3-4 godziny. ilość czasu dopasowuje się indywidualnie do psa, do tego jakie robi postępy. i to jest codzienna praca, jeżeli pies zostaje sam na 20 minut to nie można wyjść na godzinę - dlatego jest to bardzo czaso i praco chłonne, bo trzeba to powtarzać kilkanaście razy dziennie.
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
gośćK

18 lipca 2013, 18:30

Mój pies co prawda nie ma większego problemu, ale gdy wszyscy wychodzą z domu do pracy i pies ma zostać totalnie sam strasznie szczeka pod drzwiami. Słyszałam go nawet pod oknem, gdy szłam do pracy. On tak poszczeka poszczeka i (z tego co mówili sąsiedzi) jest spokój. Potem przy powrocie się tylko mocno cieszy. Może spróbuj 'nie wnikać' i wyjść ot tak na godzinę? Tylko nie radziłabym siedzieć na klatce czy w pobliżu, bo psy to czują.. Mój będąc w pobliżu podwórka wie, że ktoś wrócił do domu i ciągnie niemiłosiernie :)
Może kiepska rada, ale nie zaszkodzi spróbować?
Możliwe też, że tak naprawdę nie wiem o jaki rodzaj ujadania z samotności chodzi, ale możliwe też że nie doceniasz swojego pieska, może jest tak jak mój - chwilowym histerykiem :)

Życzę powodzenia! Mam nadzieję, że się uda i zachowasz milusińskiego :mrgreen:
Tomek33
Posty: 6
Rejestracja: 19 lipca 2013, 10:54

19 lipca 2013, 11:17

Ja mogę powiedzieć tylko jak było w przypadku mojego psa, który też w domu nie chciał zostawać sam. Zabrałem go gdy miał 7 miesięcy z domu pełnego dzieci, w którym zawsze ktoś był. Pies był strasznie przywiązany do ludzi. Od razu rozpocząłem trening. Psa zostawiałem na początku w loggii, gdzie miał swoją kanapę i zabawki. Wył przez cały czas, zniszczył drzwi itp. chociaż wychodziliśmy z domu tylko na chwilę. Mimo, że się ciągle ćwiczyliśmy nic nie skutkowało. Okazało się, że wszystko przez to, że pies był zamknięty w jednym pomieszczeniu. W końcu otworzyliśmy wszystkie pokoje w domu, schowaliśmy co cenniejsze rzeczy i żona rzuciła swoją bluzkę na posłanie psa, aby zostawić zapach. Poskutkowało:) Pies w końcu po kilku naszych wyjściach przestał szczekać:) Nie poddawaj się!
gośćK

20 lipca 2013, 19:40

Tomek33 pisze:Okazało się, że wszystko przez to, że pies był zamknięty w jednym pomieszczeniu. W końcu otworzyliśmy wszystkie pokoje w domu, schowaliśmy co cenniejsze rzeczy i żona rzuciła swoją bluzkę na posłanie psa, aby zostawić zapach.
Potwierdzam! Zamykanie w jednym pokoju też potęguje szczekanie, a po uwolnieniu jest ok:)
dantula
Posty: 1
Rejestracja: 16 września 2013, 21:11

16 września 2013, 21:22

Przerombane... moja jak widze to anioł Trzymam kciuki
mparsley
Posty: 2
Rejestracja: 17 września 2013, 09:57

17 września 2013, 10:03

Może ma lęk separacyjny, skoro wszędzie chodził zawsze z wami. Zostawiajcie go najpierw na sekundę samego w innym pokoju, później na 2 minuty i tak coraz dłużej i dłużej, jeśli nie będzie ujadał nagradzajcie jego zachowanie smakołykiem, pieszczotami lub zabawą. No niestety nie ma cudów i taki proces musi potrwać, ale z psem trzeba pracować. Sam się niczego nie nauczy, rzeczy przyswojone na szkoleniu trzeba również ćwiczyć w domu:-) Suczce mojej koleżanki przeszło dopiero po 3 miesiącach, ale przeszło i zostaje sama w domu bez problemu, a były z nią naprawdę cyrki! Trzeba dać mu czas :-)
ODPOWIEDZ