kaganiec

Dyskusje o psiej tresurze.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
patorka
Posty: 3
Rejestracja: 03 września 2014, 18:53

03 września 2014, 19:25

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Chcialabym sie poradzic. Od 10 miesiecy jestem szczesliwa wlascicielka kundelka, ktorego wzielam ze schroniska, jest to moj pierwszy pies i bardzo prosze o wyrozumialosc. Gdy ja wzielam byla strasznie zaleknionym psem, bala sie drzwi, spacerow, mezczyzn ale stopniowo zaczelo byc coraz lepiej az w koncu pokochala spacery. Sunia byla uosobieniem lagodnosci, dlatego nigdy nie chodzilam z nia w kagancu... Poznym wieczorem chodzilam z nia do lasu poniewaz wiem, ze tam wieczorami, szczegolnie tak poznymi raczej nikt nie chodzi wiec puszczalam ja ze smyczy. Ale teraz zaczelam bac poniewaz na poczatku jak szedl pijany facet to bala sie, wyrywala sie, zeby isc w druga strone. Teraz natomiast szczeka i powarkuje. Najgorsze jest to, ze nie wiem jak mam sie zachowac w sytuacji, gdy ona szczeka i powarkuje.. Ignorowac? Mowic, ze nie wolno? Tak samo bylo z psami, mam na osiedlu dwa dosc agresywne psy, ktore ciagle lataja bez smyczy i kaganca i podlatuja do mojej, ktora wczesniej je ignorowala a teraz natomiast jest gotowa do ataku. Jak prosilam ludzi, zeby brali je chociaz na smycz to stwierdzili, ze ich psy sa male moja duza wiec to moja problem... Zauwazylam, ze ma tylko kilka psow, ktore toleruje, ktore poznala jak ja przywiozlam do domu, na wszystkie "nowe" sie jezy...Probuje ja nauczyc chodzic w kagancu ale ona jak ma go na psysku nie chce sie ruszyc... Zawsze zanim jej go zaloze daje smakolyk, po zdjeciu tez, jak zrobi w nim chociaz ze trzy kroki to ja chwale... Nie widze zadnych rezultatow a uczymy sie juz od jakis 2 miesiecy... Zaczynalam oczywiscie od domu gdzie zakladalam jej go na chwile, chcialam zwiekszac stopniowo czas ale ona nie mysli wstac z miejsca.. Zalozylam jej raz w parku i tak samo.. Polozyla sie i probowala go sciagnac wszystkimi silami..(dodam, ze mialam juz chyba wszystkie rodzaje kaganca i z kazdym jest tak samo).. Doradzcie mi cos prosze, nie wiem co robic juz....
Snedronningen
Posty: 1307
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

03 września 2014, 20:16

Usuwam wpis merytoryczny.
Ostatnio zmieniony 17 grudnia 2014, 18:06 przez Snedronningen, łącznie zmieniany 1 raz.
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
Seiti
Posty: 3136
Rejestracja: 03 lutego 2011, 10:58
Lokalizacja: Łódź

05 września 2014, 09:29

Ostatnio jestem bombardowana stwierdzeniami o kagańcu. Dla większości ludzi to lek na wszystkie problemy z psem. Pies przejawia zachowania agresywne- kaganiec, szczeknie - kaganiec. A co on rozwiązuje? Takim ludziom przydałoby się zobaczyć jak pies atakuje i pałuje kagańcem. Kiedy jest problem z psem trzeba rozpocząć nad nim pracę pod okiem specjalisty, kaganiec może być tylko środkiem zapobiegawczym (i też nie u wszystkich) a nie rozwiązaniem.

Na pocieszenie- ostatnio ścięłam się z jedną kobitą u siebie, bo z ryjem na mnie, że mam psa na smycz zapiąć. A moja miała gdzieś jej psa i szła mi przy nodze. Może gdyby wykazała się odrobiną kultury rozważyłabym jej prośbę, a tak - minęliśmy ją bez smyczy. (podobno jak ona idzie to drze się na wszystkich, że psy mają pozapinać). Wszędzie się trafiają tacy.
''Moje życzenia są piękne jak marzenia lecz moje marzenia są nie do spełnienia"
"Jestem Słońcem. Choćby nie wiem jak silny sztorm mnie przysłonił, chmury w końcu się rozejdą. A ja znowu będę świecić."

Obrazek
patorka
Posty: 3
Rejestracja: 03 września 2014, 18:53

05 września 2014, 22:46

Ja nie twierdze, ze kaganiec to lek na wszystko. Co do pracowania z psem to mysle, ze przez ten czas co ja mam sporo osiagnelysmy bo nie potrafila doslownie nic. Nie twierdze tez, ze jest agresywna ale wole uwazac, tam gdzie z nia chodze sporadycznie kogos spotykamy a ona ogl. to olewa wszystkich ludzi ale sadze, ze zawsze moze sie cos przydazyc dlatego chcialabym, zeby nauczyla sie chodzic w tym kagancu i nie sprawialo jej to problemu bo przeciez pies musi sie wybiegac. Najbardziej martwia mnie pijani, jak ja wzielam to gdzies przez 6 miesiecy ani razu nie slszalam, zeby ona wydala z siebie jakis dzwiek a na niach szczeka i powarkuje, watpie, ze przeszla by do ataku ale i tak sie boje.. ;/
Seiti
Posty: 3136
Rejestracja: 03 lutego 2011, 10:58
Lokalizacja: Łódź

07 września 2014, 17:39

Nie mówiłam tutaj o Tobie, tylko o poglądzie z jakim się stykam.
A czemu unikasz ludzi? Ona powinna znać różne typy ludzi - pijanych, zgarbionych staruszków o lasce, hałasujące małe dzieci, biegaczy, rowerzystów, ludzi z wózkami i na wózkach itp. Poćwicz posłuszeństwo i skupianie się na Tobie (najpierw bez rozproszeń) i udaj się z problemem do specjalisty.
''Moje życzenia są piękne jak marzenia lecz moje marzenia są nie do spełnienia"
"Jestem Słońcem. Choćby nie wiem jak silny sztorm mnie przysłonił, chmury w końcu się rozejdą. A ja znowu będę świecić."

Obrazek
Snedronningen
Posty: 1307
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

07 września 2014, 18:13

Usuwam wpis merytoryczny.
Ostatnio zmieniony 17 grudnia 2014, 18:06 przez Snedronningen, łącznie zmieniany 1 raz.
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
isabelle30
Posty: 3533
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

09 września 2014, 18:41

Patorka - przyzwyczaj się do tlumu debili wokol... nie mozna ich powystrzelac, ani wyslac w kosmos, ni ich wykastrowac ani nic z nimi nie można zrobić. Rób swoje po prostu a jak ci wyjadą z debilnymi i chamskimi tekstami - pojedź im tak, zeby tchu im zbrakło.
Sytuacja sprzed doslownie 5 minut.
Wracamy ze spaceru z parku. Ja, moja corka (11 lat ), Brutus - 6 letni, spokojny golden o wadze 40kg i Gambol - 12 tygodniowy owczarek walijski. Jestesmy juz pod domem. Szczeniak cos lapie w pysk i corka go próbuje zlapac aby mu zabrac - pogon i ciuciubabka wokół dużego krzaka - próbuję jej krzyknąć żeby go wzieła spokojnie i nie goniła. Przed nogami, wyrasta mi bachor - jakies 6-7 lat z trzepaczką i leci do Brutusa (który stoi tuż obok mnie). Niestety mój wykrok bachor ominał i schyla sie twarza w prowokacyjnym geście wprost do pyska. Odpycham wiec reka w której mam dwie bluzy i dwie smycze bachora, a druga lapie psa za obroże i pociagam do tyłu (nic by nie zrobil ale .... zawsze pozostaje ten jeden ulamek promila). Za bachorem pare metrów idzie i matka i ojciec. Ojciec dxwiga dywan. Zero reakcji... jedynie slowa - no poglaskales? Z wsciekloscia zwracam uwagę zeby uczyli dziecko ze nigdy przenigdy nie wolno tak sie zachowywac wobec psa... i co się dzieje?
Leci we mnie krzykliwy i ironiczny wyklad - psa to trzeba na smyczy i w kagańcu... bo gdyby ugryzł to łochocho.... i co ? Miałam się przestraszyc? Bo sa przeciez przepisy.... bo mandat. Wiec jak skonczyli to im uswiadomilam co by przepisy poczytali... a jedno ugryzienie tej wielkosci psa pozbawi ziecko twarzy... na cale zycie. I niech spróbują sobie tym mandatem d... podetrzec bo nic więcej nie zrobią... ani psu - ktorego wywioze na drugi koniec Polski, ani mnie bo zaraz stanie za mna 10 swiadków zeznajacych ze dziecko zaatakowlo psa trzepaczką, psa stojacego obok moich nog, goldena podczas gdy debile rodzice stali obok i nwet slowa nie wypowiedzieli.
Cóż uslyszalam? Bedzie mieć pani na sumieniu cale zycie... zero refleksji...
Wiesz co im powiedzialam? Ze w du... mam obcego bachora i na sumienie w tej kwestii liczyć nie mogą.
Moze i bylo chamskie... ale przybajmniej pyski zamkneli i wrociłam do domu.
Trzepia ten dywan pod oknami teraz... a bachor lata beztrosko nadal. Taka forma spaceru choć wypasiony plac zabaw jest 100 metrow dalej a rodzice sa oboje.
I co? Moze powinnam zdjac kaganiec Brutusa z haka, zejsc na doł i zamalowac z calej sily tatusia bachora w pysk. Moze to by im uswiadomilo ze pies z większą silą jak zamaluje bachora - to ugryzienie przy tym to będzie pikus bo z wielką blizną zamiast twarzy zyc można, rozlupanie czaszki na pół spowoduje smierc.

I sory za slownictwo... ale jest tak wku, ze mam ochotę naprawdę ten kagan zdjać z tego haka. Za glupote.
Snedronningen
Posty: 1307
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

10 września 2014, 08:21

Usuwam wpis merytoryczny.
Ostatnio zmieniony 17 grudnia 2014, 18:07 przez Snedronningen, łącznie zmieniany 1 raz.
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
patorka
Posty: 3
Rejestracja: 03 września 2014, 18:53

11 września 2014, 18:49

Dziekuje bardzo Wam za odpowiedzi. Widze, ze nie jestem jedyna co do walki, zeby male kochane pieski chodzily na smyczy. Juz nie raz niestety musialam sie klocic z paniusiami, ktore maja slodkie malutkie pieseczki... po prostu juz mnie szlak trafia, przez te psy nie moge spokojnie przejsc przez osiedle bo jestem strasznie zestresowana.. A i ogl. to ja nie unikam ludzi, ona ma ich w sumie gdzies(chyba, ze ktos ja zawola albo zacznie do niej gadac to w tedy chce sie przywitac). Ale na samym poczatku mialam problem bo strasznie ciagnela mi do chlopcow takich 8-10 lat ale chciala sie bawic, zadnych zlych zamiarow. Omijam jedynie pijakow, szczegolnie jak krzycza, machaja lapami bo wpada w szal. Raz jak szlam z przyjaciolka to ona byla w szoku, ze "moja kochana slodka przylepa" potrafi sie zachowywac jak bestia.. No i psy nieznajome tez wole omijac bo roznie reaguje.
Snedronningen
Posty: 1307
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

11 września 2014, 19:33

Usuwam wpis merytoryczny.
Ostatnio zmieniony 17 grudnia 2014, 18:08 przez Snedronningen, łącznie zmieniany 1 raz.
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
moojoo34

22 września 2014, 15:08

Moja sunia nosi kaganiec bo jest jednym wielkim włochatym odkurzaczem pochłaniającym wszystko co leży na drodze :lol:
WMWda
Posty: 1
Rejestracja: 22 września 2014, 16:05

22 września 2014, 16:19

moojoo34 pisze:Moja sunia nosi kaganiec bo jest jednym wielkim włochatym odkurzaczem pochłaniającym wszystko co leży na drodze :lol:
To z tym odkurzaczem to dobre. Kaganiec może spełniać i taka funkcję
sylwia27
Posty: 1
Rejestracja: 27 października 2014, 09:54

27 października 2014, 10:01

Snedronningen pisze:Jeżeli Twój pies jest większy niż pies paniusi to jesteś na prawach. Spróbuj choć raz w takiej sytuacji iść na luzie środkiem i zmusić tym samym innych do zabrania psów. Zobaczysz jak sunia inaczej się sama zachowa w sytuacji, gdy Ty jesteś pewna siebie i spokojna.

A takie szarpanie się z właścicielami małych agresorów będzie tak długo, jak długo oni nie zrozumieją, ze psy nie są w stanie ocenić jakie potencjalne szkody może poczynić pies takich a takich rozmiarów a reagują na konkretne zachowanie i jak wyda się ono niebezpieczne to będą się bronić.
Zupełnie się z tym zgadzam, bo właśnie takie zachowanie wykorzystałam w pracy z moim psem i świetnie się sprawdziło ;) W końcu to większemu psu powinny ustępować te mniejsze :D
hazelmajer
Posty: 1
Rejestracja: 18 grudnia 2014, 13:03

18 grudnia 2014, 13:10

Dokładnie tak... :)
ODPOWIEDZ