Dzikus ze schroniska

Dyskusje o psiej tresurze.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
Dzidronka
Posty: 1
Rejestracja: 05 lipca 2018, 10:21

05 lipca 2018, 10:26

Witam serdecznie.

Będę ogromnie wdzięczna za kilka porad i wszelką formę pomocy w kwestii trochę mało zsocjalizowanego psiaka ze schroniska. Ale po kolei... Równo miesiąc temu przygarnęliśmy z narzeczonym dwa psiaki ze schroniska. Boczek ma 9 lat (z czego w schronisku spędził 8... :( ) a Diego 3 lata, z czego w schronisku spędził rok. O dziwo ten starszy zachowuje się doskonale, szybciutko się uczy, jest pewny siebie i już od tygodnia swobodnie można go puścić na wybiegu i nie mamy z nim problemów. Młodszy za to to taki dzikusek trochę... Jest bardzo lękliwy, z tego co wiemy nawet w schronisku miał problem przez długi czas z opuszczaniem boksu. Odłowili go na wsi jak się dziko błąkał i widać po nim, że z miastem nie miał praktycznie żadnej styczności i chyba nigdy nie mieszkał w domu. Jest psem lękliwym, najbardziej niepokoją go dźwięki i duże pojazdy (także te stojące). Z pozytywów to widać, że jest radosnym psiakiem, uwielbia węszyć, jak się już rozkręci to i nabiera śmiałości i wychodzi z niego wulkan energii (obawiam się wręcz, że jest zbyt nadpobudliwy w takich chwilach). Jest jednak kilka rzeczy, z którymi nie wiemy jak sobie poradzić, żeby nie wyrobić psu większej traumy...

1. Upodobał sobie od jakiegoś czasu miejsce w szafie (co i tak jest dobre, bo wcześniej właził kilkukrotnie pod łóżko). Szafa jest w sypialni, gdzie nie ma tv i ogólnie jest spokojniej. Problem jest taki, że cały dzień potrafi stamtąd nie wychodzić... Nieważne czy ktoś dopiero wrócił do domu, czy bawimy się z drugim psem, czy wabimy na przysmaki - nie wyjdzie sam i tyle... Jak wracamy ze spaceru, to potrafi się położyć w salonie czy z nami na kanapie i nawet nie zawsze ma potrzebę do tej szafy wracać, ale jak już wejdzie to wyjść nie chce. No i pytanie co z tym robić, bo czytam tak różne opinie, że sami nie wiemy... Czasami jak wychodzimy do pracy, to psy lądują w salonie (Diega trzeba wynieść...), bo chcemy żeby się trochę bardziej z tym pokojem oswoiły i żeby Diego się tak nie izolował, ale czy dobrze robimy? Mamy wrażenie, że jakby go zostawić w tej szafie to będzie do końca życia tam siedział... Pytanie czy pozwalać na to i liczyć na to, że się kiedyś ośmieli, czy jednak go na jakieś okresy przenosić do drugiego pokoju a na szafę pozwalać tylko w niektórych momentach dnia?

2. Mamy spory problem z wychodzeniem z domu. Mieszkamy w zaadoptowanej piwnicy i mamy do przejścia krótkie schody po czym jest wyjście z domu na duże, ogrodzone podwórze z ogrodem z tyłu domu. Mieszkamy przy brukowanej ulicy więc słychać samochody, zaraz przed domem mamy przystanek autobusowy i ogólnie ruch jest dość spory. Na początku myślałam, że on ma problem ze schodami jako takimi, ale jednak potrafi po nich biegać bez problemu. Problem ma z wychodzeniem z domu. Siada pod schodami albo zatrzymuje się na którymś stopniu i nie chce iść. Ćwiczę z nim to wychodzenie nagradzając go jak wejdzie wyżej albo w ogóle jak wyjdzie na hol, ale jest to dość mozolne i najczęściej od przedostatniego schodka wyjść nie chce. Na razie go wynosimy, ale ja czasami za nim staje i go lekko unoszę za szelki stawiając mu łapy na kolejnym stopniu. Czasami wtedy od któregoś momentu wyjdzie sam a czasami jest paraliż, trzęsie się i muszę tak nim wejść przez całe schody. Dobrze robię czy lepiej go po prostu wnosić póki sam nie zechce niż tak go lekko wciągać na kolejne stopnie?

O tyle nie rozumiem tego jego zachowania, że na podwórku chodzi w miarę ładnie, dużo węszy i wygląda na zaniepokojonego, ale nie jest skrajnie przerażony. Jak dojdziemy do parku to w ogóle jest pełnia szczęścia, ale i tak jak ma wyjść z domu, to tyłek na ziemi, łapka do góry i nie idzie. :( Powrót do domu też jest dziwny, bo psiak wbiega na klatkę schodową z podkulonym tyłkiem jakby go stado wilków goniło. Ma super nastrój i jest bardzo stabilny a chwilę później panika w oczach i leci na złamanie karku żeby tylko zbiec po schodach i być już w domu...

3. W temacie spacerów mam też jedno pytanie...Jak z nim chodzić? :D A konkretnie chodzi mi o to, że on okropnie ciągnie, szczególnie na chodniku. Sporo w tym jego chodzeniu lęku (chociaż nie takiej skrajnej paniki), ale w parku już tego strachu nie ma tylko jest ekscytacja i potrzeba wąchania wszystkich ciekawych rzeczy. Czy lepsze jest przejście z takim psem drogi po chodniku szybciej, żeby skrócić złe doświadczenie, ale pozwalając wtedy na szarpanie czy istotniejsze jest uczenie już go w każdym momencie większej dyscypliny? Staram się go uczyć zamierając w miejscu kiedy ciągnie albo zmieniając kierunek i przynosi to delikatne efekty, ale bardzo wolno to przyswaja, bo jednak dość silnie się ekscytuje i chce iść szybciej. Nie wiem tylko czy w sytuacji, gdzie jest poddenerwowany samochodami i ruchem jest to dobre rozwiązanie czy powinnam mu wtedy bardziej pobłażać żeby nie stresować dodatkowo swoimi wymaganiami. Nadmienię tylko, że wychodzimy późnym wieczorem jak ten ruch jest mniejszy, bo w ciągu dnia na razie trzymamy się tylko podwórka.

Przepraszam, że się tak rozpisałam ;) Będę ogromnie wdzięczna za wszelkie rady, pomoc a nawet walnięcie po łbie jak coś źle robimy ;)
jurek3434asw
Posty: 1
Rejestracja: 05 sierpnia 2018, 11:47
Kontakt:

05 sierpnia 2018, 11:49

Ze schroniska zazwyczaj są dzikusy.

https://www.qcredit.pl
ODPOWIEDZ