guz śledziony

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

maruda

03 października 2006, 20:08

Jakie są rokowania w przypadku guza śledziony u psa?
Gość

04 października 2006, 20:36

:oops: Przepraszam, wczoraj byłam tak "spięta", ze zpomniałam o dzień dobry- teraz się poprawiam! No i moje pytnie pewnie brzmi zbyt lakonicznie? Chciałam prosić o informacje na temat guzów śledziony? Wiem, że jedyną możliwością leczenia w takich wypadkach jest usunięcie guza, ale czy jest mozliwe wcześniej zdiagnozowanie czy to nowotwór złośliwy, czy są to guzy szybko rosnące i w związku z tym operacja jest pilna?
ATA
Posty: 3134
Rejestracja: 30 grudnia 2005, 16:56

04 października 2006, 21:18

Jako, że nie jestem lekarzem musiałam sobie trochę poczytać na ten temat i to jest taki maleńki skrót (Podstawy radiologii). Najczęściej występują łagodne guzy śledziony - naczyniaki, torbiele prawdziwe (wrodzone albo pasożytnicze), rzekome (pourazowe lub pozapalne) i ropnie. Wszystkie one są hiperechogeniczne w obrazie USG - po prostu są dobrze odgraniczone i dobrze widoczne. Natomiast guzy złośliwe pierwotne (naczyniakomięsaki) występują bardzo rzadko, częściej jako ogniska wtórne w wyniku przerzutów z innych narządów. Zmiany złośliwe są zazwyczaj niskoechowe - słabo widoczne. To tak mniej więcej o ile wszystko dobrze zrozumiałam. Tak, że pomocne tutaj może być badanie USG, a jeszcze dokładniejsza na pewno byłaby tomografia komputerowa. A o rokowaniach na pewno najwięcej wie Doktor Jarek. Ja ze swej strony bardzo mocno trzymam kciuki za Twojego pupila! :)
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 13062
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

05 października 2006, 16:53

w większości wypadków przy guzie śledziony usuwamy całą śledzione. Jak Ata pisałe są różne guzy. Po usunięciu śledziony wysyłamy guza do histopatologa. W zależności od tego co to jest stawia się rokowanie. Niestety bez tego badania to niewiele można powiedzieć. Mamy psy pod swoją opieką bez śledziony z usuniętym guzem śledziony i żyją już kilka lat. Najgorzej jedneak z przeżywalnością w przypadku śledziony jest np. przy chłoniakach. Ani jeden pies z takim rozpoznaniem nie przeżył. Także podstawa to usunięcie i analiza.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.eu
Gość

05 października 2006, 21:56

Beato i Jarku, bardzo dziękuje za informacje. Mam nadzieję, że nie będziecie mi mieli za złe, że nie napisałam tego od razu, ale są one potrzebne juz tylko mnie, bo dla mojej suni niestety jest juz za późno. Dlatego byłoby mi łatwiej, po tym co napisaliście, gdybym wiedziała, że to był chłoniak. Ale oczywiście tego nigdy się nie dowiem. Zapytałam o te nowotwory śledziony, bo oprócz zrozumiałego żalu po śmierci mojej suni, nie potrafię poradzić sobie z poczuciem winy i usiłuję zrozumieć jak to się stało. Diagnoza: "guz w jamie brzusznej" i jednocześnie prognoza: "nic już nie można zrobić zostały postawione po USG wykonanym dzień przed operacją, która potwierdziła jedno i drugie. Nie mogę winić lekarzy o to co sie stało i nie mam wątpliwości, że wtedy już nic więcej nie mogli zrobić. Guz śledziony był olbrzymi, silnie unaczyniony, jeżeli dobrze zrozumiałam bardzo agresywny (gdzieś "wrastał") i głównie z tego powodu nie można go było usunąć). Nie wiem, czy był to pierwotny nowotwór( były jakieś zmiany na pęcherzu i chyba w jelitach). O tę spóźnioną diagnozę obwiniam siebie, bo nie zauważyłam w porę, że pies jest poważnie chory. Wszystkie obserwowane u niej dolegliwości przypisywałam starzeniu się (miała ponad 14 lat)- trudności z chodzeniem, wychodzeniem po schodach, niechęc do dłuższych spacerów tłumaczyłam zapewne chorymi stawami. Niepokoiłam się, że w ciągu ostatnich 2 miesięcy te objawy gwałtownie się nasilały. Poza tym miała apetyt, normalnie się wypróżniała. Ostatnio zauważyłam, ze zjada ziemię. Sądziłam, że to brak witamin. Wydawało mi się, że trochę schudła, ale myślałam, że to dobrze i że to efekt bardziej dietetycznego odżywiania. Kilka dni "przed" zaczęła pokasływać- podejrzewałam przeziębienie. W tym czasie od 2tygodni leczyłam ją (dostała jakis lek przeciwsterydowy, witaminy i arthroflex- 1 dawkę w przeddzień pogorszenia jej stanu). Teraz wiem, że wszystkie opisane objawy sygnalizowały powazną chorobę. Ale chyba je "wypierałam", bo paradoksalnie, od dawna czułam lęk związany z nieuniknionym, kiedys rozstaniem. A niemal do końca chciałam wierzyć, że to odległa przyszłość. Wiem, że teraz będę wrażliwa a nawet przewrażliwiona na wszystkie niedomagania psa, jeżeli kiedyś zdecyduję się zaopiekować następnym.
ATA
Posty: 3134
Rejestracja: 30 grudnia 2005, 16:56

05 października 2006, 23:11

Tak bardzo mi przykro... :cry: Czytanie takich postów jest tym smutniejsze, że przecież wszyscy staramy się dbać o nasze zwierzaki jak najlepiej, pragniemy żeby były szczęśliwe, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. To po prostu niemożliwe. Tak to jest, że w stosunku do wszystkich istot, które kochamy staramy się nie dopuszczać do siebie tego najgorszego i tym trudniej później się ze stratą pogodzić. Nie obwiniaj się bo z tego co piszesz wynika, że sunia była bardzo poważnie chora i nie można było jej pomóc. Nawet jeśli zdiagnozowanoby tego guza wcześniej. A pomysł z zaopiekowaniem się nowym psiakiem nie jest taki zły choć teraz pewnie nie jesteś w stanie o tym myśleć. Z obserwacji moich znajomych wynika, że łatwiej pogodzić się ze stratą kiedy po domu biega taki bezbronny, nieporadny psi dzieciak , który potrzebuje naszej opieki i miłości i nie pozostawia zbyt dużo czasu na ponure rozmyślania. To może za jakiś czas, a teraz trzymaj się jakoś - jesteśmy z Tobą 8)
Ostatnio zmieniony 06 października 2006, 18:01 przez ATA, łącznie zmieniany 1 raz.
Gość

06 października 2006, 17:51

Jeszcze raz dziękuję, to co napisałaś pomaga, chociaż znowu mnie. Ale tego już nie mogę zmienić. Myślę o adopcji pieska ze schroniska, ale teraz powstrzymuje mnie lęk, że może być chory a ja znowu nie będę umiała pomóc i historia się powtórzy. No i, że teraz, nawet na kichnięcie psiaka będę reagować histerycznie. Pozdrawiam.
Gajesia
Posty: 3
Rejestracja: 18 kwietnia 2007, 08:34
Lokalizacja: Łódź

13 maja 2009, 14:16

zetknęłam się już w paru miejscach z opisem, że psy, które miały guza śledziony, zjadały ziemię i był to jedyny wyrażny sygnał, że coś jest nie tak,
mam pytanie o czym właściwie świadczy ta chęć do zjadania ziemi przez psa, czego dokładnie mu brakuje? jak to sprawdzić?
mój pies jest po usunięciu śledziony, przed operacją zaczął jeść ziemię, teraz 2 miesiące po, cały czas ma takie zapędy, ma postępującą anemię, na która jest leczony m.in preparatami z żelaza, mimo to bezustanie i niezmiennie wychodząc na dwór zabiera się za jedzenie ziemi (na co mu oczywiście nie pozwalam).
będę bardzo wdzięczna za wszelkie wskazówki, weterynarze twierdzą, że psu "czegoś" brakuje, że ma niedobory "czegoś" tylko czego?
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 13062
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

13 maja 2009, 23:05

zjadanie ziemi może być objawem niedoborowym z reguły mikro, makro elementów. Dużo rzadziej brakuje witamin. Samo zjadanie ziemi nie oznacza samego nowotworu śledziony ale zwierzę może sygnalizować chorobę przewodu pokarmowego . Należy więc wykluczyc te choróbska lub podać preparat witaminowo - mineralny.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.eu
Gajesia
Posty: 3
Rejestracja: 18 kwietnia 2007, 08:34
Lokalizacja: Łódź

20 maja 2009, 12:42

bardzo dziękuję za odpowiedź,
jeżeli chodzi o układ pokarmowy, to weterynarz nie stwierdził, aby działo się coś niepokojącego. pies je z apetytem, załatwia się normalnie, nie wymiotuje, miał parę razy wykonane usg jamy brzusznej i wszystko jest w porządku
nie wiem jakich mikro i makroelementów mogłoby mu brakować, badanie biochemiczne nie stwierdziło niedoborów podstawowych mikro i makroelementów
pies miał usuniętą śledzionę, przy czym badanie histopadologiczne wykazało, iż nie był to nowotwór złośliwy i że został w całości wycięty
niestety od operacji (2 miesiące temu) ma coraz gorszą morfologię, na dzień dzisiejszy jest ona tragiczna i pies kwalifikuje się do przetoczenia (po operacji mial już 2 razy przetaczną krew), a jednocześnie jako tako funkcjonuje tzn. wstaje do jedzenia, chodzi na siku, merda ogonem i jest nadal bardzo kontaktowy,
czy to możliwe, żeby morfologia była aż tak zła z powodu niedoboru jakiegoś pierwiastka (czy jak to nazwać) biorącego udział w tworzeniu czerwonych krwinek?
oczywiście jest też wersja, że nowotwór był jednak złośliwy i pies ma przerzuty do szpiku lub zachodzi u niego jakaś autoimmunologiczna reakcja, ale trudno jest to jednoznacznie stwierdzić,
poza fatalną morfologią reszta tzn. biochemia, usg, rtg są w normie,
pies jak tylko wyjdzie na dwór od razu wsadza pysk w ziemię i trudno jest go odciągnąć i nie daje mi to spokoju, dlaczego uparcie tak robi
czy może pan doktor miałby jakieś sugestie? będę bardzo wdzięczna za wszelkie wskazówki
dodam, że od wczoraj dostaje domięśniowo wit.b12, wit b complex
pies jest pod opieką weterynarza, ale po mału kończą się nam pomysły
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 13062
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

31 maja 2009, 10:26

naisz mi wszystkie wyniki krwi z datami kiedy miał robione.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.eu
Gajesia
Posty: 3
Rejestracja: 18 kwietnia 2007, 08:34
Lokalizacja: Łódź

04 czerwca 2009, 11:18

witam, dziękuję za odzew,niestety z pieskiem było już bardzo źle i nie można było mu już pomóc. Wg ostatniej diagnozy tym razem hematologa pies chorował na zespół mieloproliferacyjny o typie zwłóknienia szpiku, czyli z tego co zrozumiałam to nie śledziona była przyczyną, po jej usunięciu było przez pewien czas dobrze, ale potem w efekcie jej zabrakło.
bez wątpienia pierwszym objawem, że coś jest nie tak było zjadanie przez psa ziemi, które niestety zbagatelizowałam, a pies nie wykazywał żadnych objawów chorobowych do momentu gdy miał już bardzo powiększoną i bolesną śledzionę.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
ela.66
Posty: 125
Rejestracja: 19 marca 2008, 14:10
Lokalizacja: Warszawa

06 czerwca 2009, 14:32

Dołożę swoje 3 grosze. Moja ma pełna opiekę ze strony lek. wet., jak i mojej. Jeśli zaczyna jeśc ziemię (jest to potwierdzone badaniami krwi), w ruch idzie Essential Forte (wysoki ALP, inne parametry w normie). Tak działo sie już kilka razy i jest to sygnał zbadaj krew. Zazwyczaj jest to dawka 2szt. przez 7 dni, potem po jednej 7 dni i dwa tygodnie, co drugi dzień. Przerwa - miesiąc, dwa i jedzenie ziemi wraca, jak bumerang.
P. Jarku nie mam jednoznacznej odpowiedzi, czy powinna brać na stałe, może, co drugi dzień, żeby uniknąć skoków ALP (cukrzyczka od 1,5 roku).
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 13062
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

10 czerwca 2009, 12:33

jwsli ALP wraca do normy można podtrzymujące leczenie ziołowe lub homeopatyczne zostawić na stałe i zamiennie stosować z innym leczeniem.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.eu
Głos

04 grudnia 2013, 18:48

Witam. Dzisiaj badanie USG wykazało u mojej suczki sporych rozmiarów guza śledziony, można powiedzieć, że wręcz gigantycznych, bo na ekranie mieściła się tylko śledziona. Jest Ona młoda (5.5 roku) i dziwi fakt pojawienia się czegoś takiego u Niej, bo z tego co mi wiadomo, zazwyczaj spotyka to psy w podeszłym wieku. Jestem zdecydowany na operację przyjaciółki i tutaj stawiam pytanie, na jaki wydatek muszę być przygotowany? Proszę, nie piszcie, że stawiam pieniądz ponad psa, bo tak nie jest, po prostu chcę być pewny, że wystarczy mi gotówki. Z góry Dziękuję za odpowiedź.
ODPOWIEDZ