Jak sobie poradzić po stracie psa.....

Tutaj poruszamy tematy nie objęte w innych działach.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
asiakoko
Posty: 3
Rejestracja: 25 grudnia 2019, 12:05

03 lutego 2020, 10:55

Dzień dobry.. przed swiętami uspałam mojego ukochanego psa, miał niewydolność wielonarządowa i nowotwór sledziony, byl ze mna niecale 10 lat , czuje sie jak morderca, dostalam nowego psa, ale ciagle porównuje go do Tajsona , wydaje mi sie ze nie zasluguje na to zeby go miec, bo zabralam zycie istocie ktora mnie kochala najbardziej na swiecie, a ja go zawiodlam, czy ktos z was musial tez podiac taka decyzje, czy kiedys przestane sie obwiniac:( czuje sie tak paskudnie
kaskas
Posty: 1
Rejestracja: 06 lutego 2020, 22:24

06 lutego 2020, 22:36

Dzisiaj rano samochód przejechał mi psa... 2,5 letniego springer spaniela. Mieliśmy 2 psiaki: Robina i kundelkę o imieniu Karmi. Karmi wybiegła na drogę, udało jej się przebiec na drugą strone jezdni, a Robin, który ja zawsze strofuje, poleciał po nią i już nie zdażył... Usłyszałam tylko uderzenie i krzyk syna. Boli strasznie, cały dzień płaczę i nie mogę się opanować, nie jadłam, starałam się być twarda- dla dzieci, ale teraz juz nie mogę wytrzymać. O tej porze Robin zwykle kładł się koło mnie i czekał aż się położe, czasem kładł pysk na moich kolanach i patrzył w oczy...Musiałam go wygłaskać, uśpić i mogłam wrócić do pracy. W nocy kładł mi się na nogach i tak spał dopóki się nie obudziłam: czy to była 5 czy 10 rano- zawsze na mnie czekał.... Jak ja jutro wstanę??? Zawsze biegł za mną, pytałam: budzimy dzieci? biegł budzić... Budzimy Karmi- tak samo.... Radosny, kochany, mokry nochalek.... Przepraszam, że tak smucę, ale nie wiem czy ktoś z mojego otoczenia jest w stanie zrozumieć co odczuwam "To tylko pies, weźmiesz innego..." Wcale nie! to nie był tylko pies. Ja go kochałam i dalej go kocham. Był moim powiernikiem, przyjacielem, cudem.... Pękło mi serce. Nigdy tak po nikim nie cierpiałam. Może jutro się obudzę a ten dzień okaże się snem? oby, bo inaczej nie chcę sie obudzić...
KajaSavo
Posty: 1
Rejestracja: 08 lutego 2020, 21:38

08 lutego 2020, 22:11

...ja rowniez podjelam decyzje o uspieniu mojego ukochanego Savo..to bylo 22.12.2019...moj amstaffopitbul mial niecale 10 lat...zaluje i mam wyrzuty...chcialabym cofnac czas...z drugiej strony zostawienie sprawy jej naturalnej kolei az sam umrze podczas kolejnego i kolejnego ataku padaczki...ile mialby tego przezyc zeby uznac,ze juz wystarczy?! ...Zawsze zostaje to poczucie tak mi sie wydaje...a moze zdarzylby sie cud...?i by to minelo...z tym musimy zyc...taki byl nasz wybor. Mysle,ze kiedy spotkamy sie po drugiej stronie wtedy zrozumiemy,ze to byla dobra decyzja.Ja wiem,ze ja chcialabym, aby ktos skrocil moje cierpienie. Jezeli kogos kochasz nie myslisz o sobie,tylko o nim...My teraz cierpimy,ale nasi ukochani juz nie. Wam, tym ktörzy tak bardzo kochaliscie swoje zwierzeta moge tylko powiedziec,ze one mialy szczescie Was poznac,a Wy szczescie poznac ich. Tak jak my po naszej smierci nie bedziemy chcieli widziec naszych bliskich ukochanych placzacych,tak na pewno nasi czworonozni przyjaciele nie chca widziec nas cierpiacych. Taka milosc wiaze nas na cale zycie tu na ziemi i tam po drugiej stronie;ta milosc sie nie konczy. Kocham Cie Savo,wiem ze sie spotkamy...
Ostatnio zmieniony 24 lutego 2020, 21:53 przez KajaSavo, łącznie zmieniany 1 raz.
Ilonas
Posty: 88
Rejestracja: 01 października 2018, 10:54

20 lutego 2020, 21:21

Przykre jest to wszystko. Ja tez muspałam podjąć ta decyzję przez niewydolnośc nerek... minęło rok i 2 miesiące. Pustka nie do opisania
majreg
Posty: 4
Rejestracja: 29 lutego 2020, 08:37

01 marca 2020, 10:14

Dołączam do Was w nieopisanym żalu. Wczoraj odszedł mój ukochany i kochający pies.Nie da sie wyrazić słowami co czuję. Żegnaj Kochanie i do zobaczenia za tęczowym mostem. Będziemy spacerowac po lasku bez końca, tak jak lubiłas
Aga00Ciastka
Posty: 1
Rejestracja: 29 kwietnia 2020, 13:06

29 kwietnia 2020, 13:16

Straciłam pół roku temu owczarka, czułam się jakby ktoś z rodziny umarł. Trzeba to przeboleć, do dziś miejsce jego w ogrodzie jest puste i leży obroża gdzieś na balkonie. Musiałam trochę się oderwać od ciągłego myślenia o stracie przyjaciela, zapisałam się na warsztaty taneczne , muzyczne aby oderwać głowę. Znalazłam ciekawe warsztaty z improwizacji, można się trochę pośmiać. Obecnie nie mam przyjaciela, może kiedyś kogoś przygarnę
ODPOWIEDZ