Jak sobie poradzić po stracie psa.....

Tutaj poruszamy tematy nie objęte w innych działach.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

Kathrine
Posty: 45
Rejestracja: 26 października 2018, 10:28

14 lutego 2019, 11:24

Kaja ja mam podobnie.. Chociaż nie myślę codziennie o Nim i też kocham nową sunie to i tak to już nie to samo i raczej nigdy jej nie pokocham tak jak kochałam Jego. Często też ogarnia mnie taka straszna tęsknota przy jego zdjęciu albo jak leci jakaś piosenka ,która leciała jak jeździliśmy do niego do kliniki. Wtedy wszystko mi się przypomina i mam ochotę najlepiej zniknąć z tego świata , zaszyć się gdzieś i płakać do końca życia. Mąż też czasami dowali , że sunia jest inna , że Leo miał ładniejszy pysio , że gdy mąż szedł do pracy nad ranem to Leo przychodził do niego a sunia ma go gdzieś i spi.. Ciężko się z tym wszystkim pogodzić eh
SoNancy
Posty: 28
Rejestracja: 14 grudnia 2018, 22:09

20 lutego 2019, 01:28

Ja jestem jeszcze na tym etapie, że myślę o mojej niuni codziennie. I mimo, że w moim domu niedługo zamieszka nowe psie dziecko Sonię wspominam bardzo często bo czuję wtedy jakby była obok mnie... 😢
Kaja361
Posty: 57
Rejestracja: 08 października 2018, 17:14

21 lutego 2019, 03:40

Kathrine to możemy sobie ręce podać, skoro mamy podobne odczucia. Tak to już jest, że zawsze coś nam będzie przypominać o tych naszych kochanych pieskach, ale te wspomnienia kiedyś zbledną, będzie łatwiej, chociaż nie wiem czy tego bym chciała, ale wiem, że tak będzie, bo traciłam już zwierzęta.
SoNancy, jak już to psie dziecko z Tobą zamieszka to wszystko się zmieni, będzie dużo lepiej. Może nie będzie fantastycznie, ale lepiej na pewno. Pozdrawiam ciepło.
Coniqu
Posty: 55
Rejestracja: 16 grudnia 2018, 18:04

23 lutego 2019, 05:43

SoNancy zmeni sie..ale bedziesz myslec o Niuni..pomimo ze Maniu jest baaardzo zajmujacem bulikiem..codziennie w roznych momentach staja mi lzy w oczach jak pomysle o Koniku.Tak bedzie do konca mojego zycia, wiem.
SoNancy
Posty: 28
Rejestracja: 14 grudnia 2018, 22:09

25 lutego 2019, 23:40

Kaja, Coniqu, dziękuję Wam bardzo za miłe słowa. Nie mogę się doczekać, kiedy Ninusia z nami zamieszka, moja cierpliwość jest wystawiona na próbę bo trochę się to wszystko przeciąga i dopiero ok. 20 marca będzie to możliwe. Tym bardziej, że widziałyśmy się już w realu i podczas tej krótkiej wizyty chyba przypadłyśmy sobie do gustu... No ale muszę uzbroić się w cierpliwość... Myślę o obu moich dziewczynkach, o tej, której już nie ma i o tej, która niedługo u nas zagości... Tu masz rację Coniqu, zawsze już tak będzie...
Coniqu
Posty: 55
Rejestracja: 16 grudnia 2018, 18:04

28 lutego 2019, 20:06

Bedzie bedzie..non stop mysle na przemian..raz o jednym raz o drugim.Czlowiek teskni ale jest juz spokojniejszy, bo drugi pies wypelnil pustke.Chociaz ja wiem, czy Maniu wypelnil pustke po Koniku ?chyba nie..ten kawalek serca bedzie taki osierocony.Drugiego psa pokochuje sie na nowo i jemu poswieca caly czas.
Awatar użytkownika
boguś
Posty: 253
Rejestracja: 20 września 2006, 18:11
Lokalizacja: Zielona

03 marca 2019, 14:40

Napiszę tak,cały czas tesknię za Nerusiem,choć od lipca już trochę czasu upłyneło
Rico ma odmienny charakter choć to też labrador.
Jest przytulasem od małego,czasami myślę,że to Nero mi go wybrał,nikomu o tym nie mówię ,bo ludzie by uznali,stary facet przed 50 i zwariował.
Ostatnio FB mi przypomniał zdjęcie z Nerusiem i dzień miałem rozwalony,wszystko wróciło.
Jakby nie Rico to byłoby źle.
Nero,zawsze będzie w mej pamięci.
Jedno co wiem,nie żałuję,że Rico zawitał do mojego domu,jest jakoś lżej
Kaja361
Posty: 57
Rejestracja: 08 października 2018, 17:14

05 marca 2019, 03:45

U mnie właśnie minęło 5 miesięcy. Tęsknię, ale nie tak boleśnie jak wcześniej. Na co dzień jest ok. czasem tylko przychodzi taki moment, że łzy same napływają do oczu. Rozumiem cię boguś, facetowi nie wypada rozczulać się nad psem, chłopaki przecież nie płaczą. Bzdury. Każdy ma prawo płakać. Pozdrawiam wszystkich.
Coniqu
Posty: 55
Rejestracja: 16 grudnia 2018, 18:04

08 marca 2019, 23:53

ja wlasnie dzisiaj sie poplakalam jak wzielam Mania na rece..malego klocka i zanosilam do lozka :( Konika tak zanosilam..zaspany malutki stal na srodku pokoju i czekal bo wiedzial ze wezme go na rece i zaniose.Taki malutki rytual.Tak jak napisaliscie..zycie toczy sie dalej...ale przychodzi moment gdzie rozpieprza wszystko.I pomimo tego tego ze uplynelo niecale 4 miesiace...to ta rozpacz wraca jak bumerang.Tylko dzieki Maniowi szybciej moge sie pozbierac.Bogus..w milosci do zwierzat nie ma podzialu na plec...czlowieczenstwo nie ma plci...
Kaja361
Posty: 57
Rejestracja: 08 października 2018, 17:14

16 marca 2019, 02:57

Będziemy płakać jeszcze nieraz, też mam takie momenty okropnej tęsknoty. Nie sądziłam nawet, że to będzie tak długo trwało, ale z drugiej strony oznacza to chyba, że naprawdę kochałam to moje maleństwo. Teraz mam Tośkę, ma dopiero 7 miesięcy, a ja już jestem przerażona co by było gdyby...masakra.
SoNancy
Posty: 28
Rejestracja: 14 grudnia 2018, 22:09

18 marca 2019, 22:28

Kaja, u mnie jest podobnie. Przeżywam rozpacz na zmianę z euforią... bo już w sobotę jedziemy po naszą psinkę. Codziennie myślę o Soni, która odeszła 14 listopada i bardzo mi Jej brakuje. Z drugiej strony cieszę się, że w moim życiu pojawi się wspaniałe psie dziecko ale łapię się na tym, że już się trzęsę co będzie gdy... i jak (i czy wogóle) sobie z tym poradzę. A ona ma dopiero 11 tygodni ja już się boję o nią...
Awatar użytkownika
boguś
Posty: 253
Rejestracja: 20 września 2006, 18:11
Lokalizacja: Zielona

19 marca 2019, 12:41

No tak, obawy będą.
Napisze ci co mi się wyrwało żona do dzisiaj mi to wypomina :)
Jak Rico pierwszy raz wymiotowal w nocy, to stwierdziłem że czuję, że żyję.
Oczywiście rano do weta nic strasznego nie było.
Kaja361
Posty: 57
Rejestracja: 08 października 2018, 17:14

20 marca 2019, 03:13

No i właśnie tak, my po przejściach z naszymi kochanymi psiakami będziemy się teraz cieszyć i martwić na przemian. W każdym razie na pewno będziemy bardziej czujni. Ja za dwa miesiące będę sterylizować moją sunię, żeby jej oszczędzić niepotrzebnych chorób i od razu zrobię jej badania krwi. Wiem już, że lepiej dmuchać na zimne.
SoNancy, czeka Cię teraz niezły sajgon😉szczeniak w domu to wyzwanie, ja się nie mogłam zupełnie odnaleźć, ale teraz jest już dobrze, chociaż dużo jeszcze czasu upłynie zanim Tośka będzie tak mądra jak mój kochany Westonek.
Boguś...Boguś dzięki, że nic strasznego nie było😉
SoNancy
Posty: 28
Rejestracja: 14 grudnia 2018, 22:09

21 marca 2019, 21:56

Kaja, powiem Ci, że już nie mogę doczekać się tego sajgonu i przewrócenia wszystkiego do góry nogami 😀 w końcu poczuję, że żyję! Ten okres czasu między odejściem Soni a pojawieniem się nowej psinki był dla mnie bardzo trudny... Cieszę się, że do mojego życia zawita trochę szczenięcej energii, radości i beztroski, jednak na pewno będę się trząść nad tą psią nauczona już przykrym przeżyciem... Naprawdę nie wiem, czy dałabym radę gdyby coś... Myślenie o tym mnie dobija ale trudno wyzbyć się obaw... Boguś, cieszę się, że z pieskiem wszystko ok ☺
Ilonas
Posty: 81
Rejestracja: 01 października 2018, 10:54

11 kwietnia 2019, 21:55

Dziewczyny trochę mnie tu nie było. .. jutro minie juz 4 mce jak mojego Pusia nie ma. I u mnie niestety ból nie słabnie. Ja juz chyba weszłam w depresję. Zazdroszczę wam ze byliście w stanie wziąć nowe pieski.ja nie potrafię i tez juz nie chce bo to co przeszłam patrząc na cierpienie mojego psiaka było nie do zniesienia.a jego przerażonego a później pustego spojrzenia nie zapomnę do końca swojego zycia. Ktoś powie ze minęło już tyle czasu a ja płacze jak małe dziecko jak to pisze. Oddalabym wszystko żeby cofnac czas żeby wrócił i na siebie wziąć jego cierpienie. Zycie jest nie sprawiedliwe ze zabiera nam istoty które tak nas kochają bezgranicznie i są naszym wsparciem a otacza nas ludzmi którzy tylko nas ranią.
ODPOWIEDZ