kocia mowa

Dyskusje o pielęgnacji kotów.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

Martyneczka

11 października 2005, 17:17

Zapraszam wszystkich chętnych do rozmowy o kocim okazywaniu swoich uczuć w postaci gestów,czyli,jak to ludzie nazywają KOCIEJ MOWY
Awatar użytkownika
Leonida
Posty: 3
Rejestracja: 17 sierpnia 2005, 09:44
Lokalizacja: Olsztyn
Kontakt:

11 października 2005, 18:38

Witam :)
Nasz Leon wprost rewelacyjnie umie pokazywać swą sympatię, zwłaszcza do mojego Męża :D .
Obejmuje go łapkami za szyję i próbuje na wszelkie sposoby wcisnąć mu pyszczek raz do jednego, raz do drugiego ucha, z małymi przerwami na szybkie buziaki "pośrodku" tzn. w nos :lol: . Takie przypływy czułości przychodzą mu zaraz po śnie. Jeśli M nie weźmie go na ręce i nie poprzytula to mamy istny koncert w domu. Po chwili "pieszczochania" zaczyna się obgryzanie wszystkiego co w zęby wpadnie-najpierw są to oczywiście ręce najbliżej znajdujacej się osoby :twisted:
gabrysia

23 października 2005, 19:21

Witam ! Nasza kotka podobnie do innych kotów potrafi okazać swoje pozytywne uczucia, natomiast te negatywne okazuje dość specyficznie tzn odwraca się tyłem do pionowej powierzchni, podnosi ogonek i siusia na wyprostowanych nogach wiercąc przy tym zadkiem. Początkowo myślałam, że ma to związek z rują, ale po sterylce nic w tej kwestii się nie zmieniło - a kićka to naprawdę baba - bo słyszałam o takim zachowaniu u kocurów. Ciekawa jestem czy ktoś zaobserwował podobne zachowanie u kocicy ? Co ją doprowadza do takiej furii ? Powodów jest tysiące - tak naprawdę to każdy jest dobry: Pani spóźniła się i jedzenie nie trafiło do miski na czas; Wizyta weterynarza... Najzabawniejsze bywają jednak momenty gdy ujawnia się jej złośliwość wobec innych zwierząt w domu - potrafiła w opisany wyżej sposób nasikać do psiej miski z wodą; oraz na ulubione miejsce starszej kocicy. :twisted:
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 12917
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

23 października 2005, 23:14

ach te kobiety :wink: Jak każda potrafi mieć humory
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.pl - najtańszy sklep zoologiczny
http://www,krakvet.eu
Madzia_89
Posty: 3
Rejestracja: 31 października 2005, 14:38
Lokalizacja: Jastrzębie Zdrój

31 października 2005, 15:23

Mój kociak nie używa żadnych gestów by pokazać swój humor on po prostu cały czas chodzi za mną i miałczy aż nie zgadnę o co mu chodzi :) dlatego też mój tata nazwał go Miłek (Miałek jest brzydko)
miranda

22 lutego 2006, 14:03

moja kicia stoi zawsze pod drzwiami jak wracamy i jest taka strasznie stęskniona. Nie da nawet butów zdjąć, tylko od razu pcha sie na ręce i trzeba ja przutulac, drapać i czule mówic.. wtedy jest naprawdę szczęśliwa..


inne, dziwne, zachowanie to takie, ze jak idę do kibelka albo mąz, niezaleznie o któej godzinie to ona tez idzie, i tez siedzi w kuwecie (?!), a jak wczesniej skończy to wskakuje na kolana i chce tak siedziec az wyjdę z wc
ATA
Posty: 3132
Rejestracja: 30 grudnia 2005, 16:56

22 lutego 2006, 17:46

Już myślałam, że mój kot jest taki wyjątkowy, a okazuje się, że jest zupełnie typowy :wink: . Ja czasem (tak na niby) wykorzystuję ten numer z łazienką i kuwetą, żeby sprowokować kota do działania, kiedy chcę z nim gdzieś jechać np. do weta. Wiem, że wtedy nie będzie żadnych niespodzianek w podróży. Zawsze działa :D
Gość

24 marca 2006, 22:18

Moja bestia jak się dorwie do lodówy to go za ogon trzeba wyciągać. A szafkę w której trzymam suchą karmę już powoli rozpracowuje..Kładzie się na podłodze i zapiera się łapkami od dołu próbując otworzyć.Raz się udało i siedział w środku przy swoich chrupkach zrozpaczony (torebka zamknięta!). Łakomczuch z niego straszny,prosi się o jedzenie.Nawet jak piję kawę wspina się i musi spróbować jak to smakuje. Uwielbia ajerkoniak(ale nie daję,oj nie!).I uwielbia bawić się żołnierzykami moich siostrzeńców...Ech te koty....
martysek
Posty: 4
Rejestracja: 26 marca 2006, 21:49
Lokalizacja: z Bydgoszczy
Kontakt:

27 marca 2006, 09:30

Mam cztery kotki. Dwa u mamy (Tymoteusza i Maybacha) i dwa u taty (Kacusia i Rufusa). Tymek jest kotem słabowidzącym i o troszkę sadystycznych upodobaniach, gdyż uwielbia jak się go dosyć mocno klepie, a nie głaszcze. W związku z tym, gdy wracam z zajęć i do niego mówię, odwraca się tyłem, przednie łapki zgina, tyłek wypina i w ten oto sposób doprasza się o codzienną porcję klapsów :D
Jest kotkiem strasznie łakomym i gdy nie dostaje jeść kiedy chce, kładzie się na plecach, podnosi łapki do góry i z żałosnym wyrazem "twarzy" patrzy za człowiekiem.
Kacuś jest kotem bardzo rozmownym i wiekowym - 14 lat. W związku z tym, jak nas długo w domu nie ma, chodzi obrażony i udaje, że nas nie widzi, ale po krótkim czasie zaczyna opowiadać, co to się działo, jak nas nie było i wystarczy tylko usiąść, a już wskakuje na kolana i depce :)
Rufika ogólnie poza spaniem w szafie i jedzeniem mało co interesuje :)
A Maybi uwielbia na kolankach leżeć, ale nie można go w tym czasie głaskać, gdyz się złości.
No cóż. Ile kotów, tyle charakterów.
Miłość kota, to najpiękniejsza rzecz, na jaką człowiek może sobie zasłużyć...
Klitajmestra
Posty: 3
Rejestracja: 01 kwietnia 2006, 21:08
Lokalizacja: Szczecin

01 kwietnia 2006, 21:25

Mój kot to agresor. Ma blisko cztery lata i na początku naszego wspólnego życia myślałam, że to, co ludzie mówią o kotach - mianowicie, że są wredne i nie mają wyższych uczuć - to prawda. Okazało się, że jednak nie. Gryzienia, dość dotkliwego, niespowodowanego żadną negatywną reakcją z mojej strony, oduczyłam go, wstyd przyznać :oops: , karami cielesnymi. Po paru klapsach się oduczył. Ale o objawy miłości z jego strony, nie jest wcale tak łatwo. On po prostu od czasu do czasu przyjdzie i pokaże to COŚ. Wtuli się, rozmruczy niemiłosiernie i ma wtedy tak ufny wyraz pyszczka, że tkliwość bierze :D Jest bardzo rozżalony po tym, jak musi zostać sam. Żali się wtedy długo i skarży głośnym zawodzeniem, jak to mu było źle samemu. Ale widzę, że się przeciąga, więc pewnie cały ten czas przespał :P Najśmieszniejszy jest, kiedy chce jeść. Odstawia wtedy "taniec głodowy". Łasi się, pomiaukuje, pofurkuje i wydaje całą gamę przedziwnych dźwięków. Wystarczy powiedzieć: "pokaż pańci, gdzie jest kuchnia" i wstać, a on od razu biegnie do kuchni z podniesionym ogonkiem. Robi się wtedy taki malutki i udaje niedożywionego. Ale tak jak wspomniałam 0 jego miłość widoczna jest w szczegółach - śpi tylko ze mną i jak najbliżej mnie; musi się jak najbardziej wtulić. NAtomiast, kiedy nie ma mnie w domu dłuższy czas, parę dni, zaczyna udeptywać moją mamę. Ogólnie jest przekomiczny i czasem taki głupiuśki. Niech te nasze wypowiedzi zadadzą kłam tym, którzy twierdzą, że koty nie potrafią kochać.
Yoasia
Posty: 5
Rejestracja: 24 maja 2006, 10:02
Lokalizacja: Stolnica

24 maja 2006, 10:59

ja też doskonale rozumiem miauki moich kotów (mam 3 futra), kiedy chcą jeść...kiedy czekają na nieobecnego domownika a kiedy zachęcają do rzucenia im piłeczki czy myszki :lol:
HOPSASA
kropa75

07 lipca 2006, 12:50

Ale fajnie się czytało. :D

Taniec głodowy - to jest dobre. :D

Okazywanie uczuć moich kotów wygląda tak:

Kocurek jest takim małym, grubym przygłupasem, który okazuje uczucia przez durne miny, jakie robi gdy się go mizia. :lol: A jak się nie mizia to sam uwala się na kolana i dla zachęty liże nasze ręce. :) Jak go wymiziamy też liże - w podziękowaniu. :)
Do tego potrafi się dopominać. Biega za nami do kibla, uwala się na podłodze przy naszych nogach i patrzy w oczy. Tzn.: drapkaj mnie. :)
Ewentualnie, jak żadne nogi nie są poziome, staje na dwóch łapach, opiera się o stojącego człowieka i kombinuje jak tu wskoczyć. Nogi wtedy zwykle kumają, że trzeba usiąść, inaczej rany cięte i szarpane jak nic. :lol: Do tego śpi z nami, koniecznie tak żeby kawałek kota był na człowieku, łapa, morda, im więcej tym lepiej. :)

Kotka moja natomiast gada. Pierwszy rok przemilczała, w drugim rozgadała się strasznie. Gada na powitanie gdy wracam z pracy. Gada gdy wychodzę do sklepu - tzn.: nie idź nigdzie. Gada gdy wrócę. Gada jak chce się uwalić na człowieku, a wszyscy się kręcą. I gada, żeby się wyżalić. Jak np. dostanie tabletkę ode mnie to potem 15 min. skarży się mojemu chłopu. :lol:
Na kolana przychodzi rzadko, ale ja już przyjdzie to zawsze się rozmrucza, rozkosznie przytula i wyciąga łapy do szyi jakby chciała nas objąć. Daje też buzi i robi baranki. :)
W nocy śpi różnie, ale w dzień wykorzystuje każdą leżącą osobę jako materac i uwala się na brzuchu lub klatce piersiowej. Jak materac leży bokiem, to kot się przytula do jego brzucha. :lol:

Każdy zakocony wie, że te gadki o fałszywych kotach są bzdurne. Koty nas kochają. :) Ja tam nie mam wątpliwości. :)
DamaKier
Posty: 1213
Rejestracja: 03 grudnia 2005, 20:59
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

22 lipca 2006, 22:59

Moja jedna bestia też taka rozgadana, że końca jej paplaniny nie widać. Najwięcej ma do powiedzenia, jak jest ewidentnie zignorowana przez domowników i nikt nie chce na kolanka przygarnąc. To ci dopiero rozmowna się robi :D

Pozdrawiam

Ania i koty
Jestem po prostu Ania
Tiris
Posty: 13
Rejestracja: 05 grudnia 2006, 19:36
Lokalizacja: Bydgoszcz

06 grudnia 2006, 14:21

Ja mam 4 kotki i każda jest inna.
Miki to czteroletnia feministka. Najpierw była całkowicie moja,,, spała ze mną, jadla z jednego talerza (zwlaszcza uwielbiala bigos), gdy ktos wchodzil do pokoju siadala przed drzwiami i lapka zamykala drzwi. Gdy zaczęłam spotykac sie z facetem zaczynala sie robic zazdrosna...potem gdy wyjechalam na 3 miesiace byl koniec....wrocilam i kotka juz takiego nie mialam...Nadal przychodzi na pieszczotki i mruczenie (nawet teraz u mnie siedzi) ale mojego faceta szczerze nienawidzi...jak tylko slyszy jego glos to marudzi a jak przypadkiem ja dotknie to nie odpuści...musi ugryźc i oddac.

maris to trzyletni grubasek.....kiedys wazyla 6 kilo...teraz juz tylko 4.5. maris w przeciwieństwie do Miki uwielbia mojego faceta...krótko mówiąc to best friend. Maris ogolnie jest takim leniuszkiem...spi je mruczy jak traktor

Tiris to 1.5 koteczka do niedawna byla prawdziwym dzikusiek...caly czas wariowała...zmienilo sie to jakies 2 tygodnie temu gdy do naszego domu trafila Suri 3 miesieczne maleństwo bez lapki...Tiris po prostu jej matkuje...pozwala sie ssac mimo ze nie ma mleka...ogolnie bardzo mój dzikusek wydorosłal...ale jak chodzi o jedzenie to jest pierwsza....

Suri to mały trójłakowy dzikusek...wariuje wariuje i jeszcze raz wariuje...a jak ma wszystkiego dosyc to idzie spac w poscieli w tapczanie...


Rytuał jedzenia jest przepiekny ale niebezpieczy..tzn dla mnie...placzące sie 4 koty w kuchni przymiskach to naprawde wyzwanie...zeby nie podeptac i nie zgniesc...

a jedzenie wygląda świetnie...Miki zjada dwa kawałki...Tiris pół miski a Maris wykańcza wszystkie trzy miski :) Suri je gdzie indziej wiec ma spokój...

Kino oko z futrzakami
ODPOWIEDZ