Dlaczego kocur zagryza wlasne kocieta

Tutaj poruszamy tematy nie objęte w innych działach.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

Xandra
Posty: 30
Rejestracja: 25 lipca 2008, 20:59
Lokalizacja: Śląsk

14 października 2013, 18:58

Nie demonizujcie że każdy kot podwórkowy jest chory i nosicielem chorób, bo tak nie jest.
Tak samo może być chory kot rasowy jak ten dziki. Nie ma reguły.
Uważam że powinniśmy wprowadzić na 2 lata zakaz rozmnażania rasowych kotów, psów żeby te schroniskowe najpierw znalazły domy.
Co do kosztów rasowego kota/psa to wiele odratowanych kotów domowych po przeliczeniu kosztów leczenia dorównuje ceną rasowym.
Kiedy nabroisz-po prostu mrucz i wyglądaj słodko.
Snedronningen
Posty: 1317
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

14 października 2013, 19:28

Ale dlaczego rozmnażania kotów i psów rasowych? Zakażmy może rozmnażania kotów i psów nie rasowych, bez udokumentowanego pochodzenia.
Zanim zaczniemy wymyślać jakieś niestworzone rozwiązania to zastanómy się nad tym przez chwilę.
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
Xandra
Posty: 30
Rejestracja: 25 lipca 2008, 20:59
Lokalizacja: Śląsk

14 października 2013, 20:29

To oczywiste że zakaz obowiązywałby psy nierasowe i koty nierasowe, ale oprócz tego także i rasowe.
Kiedy nabroisz-po prostu mrucz i wyglądaj słodko.
Awatar użytkownika
dobbinka
Posty: 1887
Rejestracja: 13 listopada 2010, 19:52

14 października 2013, 21:02

Dobra, jasnym jest, ze nikt żadnego takiego zakazu nie wprowadzi, więc się nie licytujmy już. Wszyscy prawie jesteśmy zgodni, że kot, jako zwierzę zależnel od człowieka, wymaga od swojego towarzysza odpowiedzialności i w tym wypadku odpowiedzialnym byłoby nierozmnażanie i niedostarczanie światu dodatkowych kociaków, bo wiele juz egzemplarzy po świecie chodzi i o nie przydałoby się pomartwić raczej. Zgadza się?
Obrazek
Zosik02
Posty: 1
Rejestracja: 03 października 2013, 08:53

15 października 2013, 20:54

dobbinka pisze:Dobra, jasnym jest, ze nikt żadnego takiego zakazu nie wprowadzi, więc się nie licytujmy już. Wszyscy prawie jesteśmy zgodni, że kot, jako zwierzę zależnel od człowieka, wymaga od swojego towarzysza odpowiedzialności i w tym wypadku odpowiedzialnym byłoby nierozmnażanie i niedostarczanie światu dodatkowych kociaków, bo wiele juz egzemplarzy po świecie chodzi i o nie przydałoby się pomartwić raczej. Zgadza się?
Amen.
Lyubawa
Posty: 4
Rejestracja: 17 października 2013, 13:56

17 października 2013, 14:06

Witam!
Od jakiegoś czasu mam naprawdę dziwaczny problem z moim kotem. Ma nieco ponad rok, miał ok dwa miesiące gdy mama znalazła go w krzakach usmiech.gif Od tej pory jest cały czas u nas w domu, staramy się bardzo o niego dbać. Kociak prawie cały czas przebywa ze mną, śpi ze mną, bawię się z nim, jak tylko usiądę gdzieś to wskakuje mi na kolana... Tak było przez pierwszy rok, ale ostatnio zaczęło się wszystko zmieniać.
To co opiszę może wydać się śmieszne, ale niestety dzieje się naprawdę i nie mogę sobie z tym poradzić. A mianowicie: nie mogę spokojnie przejść z jednego pomieszczenia do drugiego. Wygląda to tak, że gdy tylko wychodzę z pokoju, kot przygląda się moim stopom, wyraźnie się boi i dostaje ataku szału. Cały się jeży, zaczyna najpierw bardzo głośno miauczeć a następnie \"krzyczeć\", później się rzuca i atakuje. Brzmi to absurdalnie, zdaję sobie z tego sprawę smutas.gif zwyczajnie zaczęłam się go bać, cała sytuacja wygląda naprawdę przerażająco, kot zachowuje się jakby był w jakimś amoku, do tej pory pomagał mój spokojny i opanowany głos, wtedy się uspokajał.
Jaka jest rada na podobne dziwne koty??? :roll:
Od pewnego czasu nie pomaga już nic, muszę go wyrzucić za drzwi i czekać aż się uspokoi. Później jak gdyby nigdy nic przychodzi do mnie, wskakuje na kolana i jest wszystko w porządku. Jednak sytuacja powtarza się, czasem raz dziennie, czasem nawet kilka razy. Zaczynam się bać własnego kota, zupełnie nie wiem co mam robić...

Dodam tylko, że nigdy go nie biłam (ani tym bardziej nie kopałam, dlatego trudno mi wytłumaczyć sobie logicznie jego lęk przed moimi stopami, dziwne...), czasem był tylko karcony gdy drapał meble ale nigdy nie był bity.
Ostatnio zmieniony 18 października 2013, 10:38 przez Lyubawa, łącznie zmieniany 1 raz.
asiryś
Posty: 2334
Rejestracja: 06 stycznia 2011, 17:37

17 października 2013, 16:04

Lyubawa pisze:To co opiszę może wydać się śmieszne,
To nie jest smieszne :( I zdarza się. Czytałam juz wiele podobnych historii.
Przede wszystkim jak najszybciej wykastrować kocura ( o ile tego juz nie zrobiłas). Moze to hormony...
Przed zabiegiem zrób kotu porządne badania ( krew , mocz). Jeśli kotu cos dolega, zabieg moze być niebezpieczny. Przy okazji dowiesz sie, czy przypadkiem ta agresja to nie objaw jakiejs choroby...
A może ma jakies niedobory minerałów lub witamin ( głównie z grupy B)?
Współczuje Ci :( Bać sie własnego kota...A wiem na własnej skórze, ze one potrafią naprawdę dotkliwie zranić człowieka.
Obrazek
Myszka ur 15.04.2003 - [*] 13.05.2014. Kocham Cię
Snedronningen
Posty: 1317
Rejestracja: 26 stycznia 2013, 21:57
Lokalizacja: Stavanger

17 października 2013, 19:20

Usuwam post merytoryczny.
Ostatnio zmieniony 17 grudnia 2014, 20:52 przez Snedronningen, łącznie zmieniany 1 raz.
Only those who greatness see in little things are happy in their ways
Lyubawa
Posty: 4
Rejestracja: 17 października 2013, 13:56

18 października 2013, 10:40

Taaak, wcale nie śmieszne historyjki o życiu kotów i kotek :cry:
ODPOWIEDZ