pytanie o pseudohodowle

Dyskusje związane z hodowlami psów.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

Apocatequil

29 maja 2012, 19:00

Powiem tylko tyle odnośnie postu apropos sędziów-hodowców.
Taki sędzia hodujący to genialny znawca rasy.
On dokładnie wie co jest wymysłem we wzorcu (bo uwierzcie, są takie rzeczy ;)) a co jest naprawdę szkodliwe i z czym psa nie powinno się rozmnażac, bo powiela się wadę.

Hodowla polega na ulepszaniu rasy.
A czasem bywa tak, że osobnik ma więcej zalet niż wad, ma jakąś jedną drobną wadę, np. asymetryczną rzepkę, albo rzepkę 1/1 (co nie jest wadą, zazwyczaj 1/1 wklepuje się psom, co do których wet nie jest pewien, czy może im wklepać 0/0). I jeśli suka rekompensuje te wady w całości, a pies ma jakąś inną wybitną cechę, której u suki nie ma to w takim przypadku się kryje. Na tym polega hodowla. Tak się ulepsza rasę i tak się ulepszało ją zawsze!
Gdyby nie kryto nie mielibyśmy praktycznie psów rasowych, bo psów idealnych nie ma.
Tym się różni hodowla od rozmnażania.

Co do cesarek, to to że suka miała cesarkę raz nie ma w ogóle wpływu na to czy będzie mieć ją po raz drugi!
To jest totalny mit, czasem cesarka jest wynikiem złego ułożenia któregoś ze szczeniąt i robi się ją 'na wszelki wypadek', aby uniknąć powikłań a drugi poród jest już naturalny. Tu nic nie jest pewne i przewidziane.
Co innego gdy suka ma zbyt wąskie drogi rodne/miednicę lub ma jakieś inne wady anatomiczne - wtedy cesarka jest murowana.
Ale jeśli powodem cesarki było złe ułożenie płodu czy też jedynak (one się bardzo rozrastają i rzadko 'wychodzą' same w małych rasach) to nie można powiedziec z całą pewnością, że druga cesarka też będzie. To takie dziwne przewidywania osób, które nie mają o tym pojęcia. To sie zdarza, ale nie musi.

FCI czy tego chcemy czy nie jest organizacją zrzeszającą największą liczbę hodowli. ZKwP (czyli klub FCI w Polsce) daje więc światowe możliwości, można wystawiać psa wszędzie i mieć psa wszędzie. To jakie FCI/ZK jest - trudno. Wszędzie tak jest. Ale ja osobiście nie zamierzam opuszczać tych organizacji, bo uważam, że dają największe pole do wymiany genów i pokazywania psa w świecie.
Apocatequil

29 maja 2012, 19:07

Seiti pisze: Apocatequil zajrzałam do Twoje hodowli... cudo. Kiedyś tutaj na forum ktoś szukał chyba hodowli chi która by robiła jakieś badania i próbował nam wmówić iż taka nie istnieje. Cieszę się że nie miał racji.
Jedna z moich suk jest miksem doga więc z przyjemnością patrzyłam na Twojego kawalera. :)
Dziękuję :)
U nas w Polsce nie robi sie badań.
Szkoda.
Większość hodowców to olewa.
Hodowle w których psy są przebadane pod kątem rzepek mozna policzyć na palcach jednej ręki...

Ja robiłam badania na rzepki za granicą i mam na to certyfikat LKD (litewski kennel club).
Robiłam tam też badanie serca, gdyż chciałam mieć pewność, że wszystko jest ok.



Co isabelle - zauważyłam, że napisałaś coś o suce odrzucającej szczeniaki.
Moja suka przy pierwszych szczeniakach nie wiedziała co ma zrobić. Nie odrzucała ich, ale nie wykazywała super instynktu macierzyńskiego. To przyszło do niej z czasem - przy drugim szczeniaku była świetną matką, nie dało się jej w ogóle od niego oddzielić, dbała o niego tak, ze aż się łezka w oku kręciła ze wzruszenia. Była świetną matką.
Więc też nie generalizujmy. Pierwsze szczeniaki są trudne dla suki, ona niezbyt 'ogarnia' sytuację, ale to przychodzi z czasem, naprawdę.
Seiti
Posty: 3142
Rejestracja: 03 lutego 2011, 10:58
Lokalizacja: Łódź

29 maja 2012, 19:35

Ty zrobiłaś i wielka Ci chwała za to. :) Może przyczynisz się do zmiany podejścia hodowców ;) To byłby powód do dumy :D
Znam dożycę która ani nie chciała dać się pokryć ani szczeniaków chować też nie chciała. I teraz pytanie czy to się jej odmieni? Czy może to błąd ją rozmnażać? Zapewne przyszłość pokaże...
''Moje życzenia są piękne jak marzenia lecz moje marzenia są nie do spełnienia"
"Jestem Słońcem. Choćby nie wiem jak silny sztorm mnie przysłonił, chmury w końcu się rozejdą. A ja znowu będę świecić."

Obrazek
Apocatequil

29 maja 2012, 19:44

Ja bym spróbowała drugi raz o ile suczka nie rzucała się na te szczeniaki, nie wykazywała agresji wobec nich.
No i jeśli oprócz tego jest naprawdę wartościowym 'egzemplarzem'.
Może być tak, że to jej przyjdzie z czasem. Tak po prostu czasami jest, suczka nie wie o co chodzi zarówno przy pierwszym kryciu (moja suczka przy pierwszym 'razie' rzucała się na psa w dzień owulacji...) jak i przy szczeniakach. I to nie jest powód by ją skreślać, warto jest spróbować drugi raz - jeśli będzie to samo to więcej po prostu jej nie kryjemy. Ale zazwyczaj jest tak, że odchowanie drugiego miotu w życiu suka traktuje zupełnie inaczej, wie już o co w tym wszystkim chodzi i okazuje się być genialną matką. Ja do dziś jak mówię wspominam to jak opiekowała się jedynakiem. To było naprawdę niesamowite. Jak już mówiłam odmawiała jedzenia, non stop chciała być przy nim.

Bardzo się staram zmienić podejście hodowców chi.
Ale wiekszość się boi tych badań. Boją się, że wykażą nieprawidłowość.
Cóż... Dla mnie byłby to bodziec do poprawy tego co hoduję.
Ale nie wszyscy tak sądzą... Niektórzy wolą żyć w błogiej nieświadomości.
Smutne, ale prawdziwe.
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

29 maja 2012, 19:53

Sędziowie to wielcy znawcy danej rasy....to nich zmienią wzorzec bo mają taką możliwość. Póki tolerują to:
http://www.youtube.com/watch?v=_v6dEMLY ... re=related
są zwykłymi durniami dbającymi o zasobność włąsnej kieszeni, władzę, w tyłku mając zdrowie psów....

Tu się wypowiadają "specjaliści" z bożej łaski....
http://www.radioanimals.com/kopiowanie_ ... _anna.html
Znalazł się choć jeden hodowca który podniósł głos w tej sprawie? Biedaczkowie.....nie ma ustawy, wiec nic ich nie obliguje do zakazania znęcania się nad zwierzętami....

Genetyczne przypadłości poszczególnych ras
http://www.ufaw.org.uk/dogs.php
Są wynikiem przypadku czy działania ludzkiego? I nie chodzi tu o schorzenia psów z pseudo, tylko takich rodowodowych....ale to nie hodowcy zrobili, bo oni przecież dbają o wnoszenie do rasy....czegoś....

To też się samo zrobiło?
http://www.youtube.com/watch?v=GOR0szjpXBQ

Kolejny efekt działania mającego na celu poprawę rasy....
http://www.veterinary-neurologist.co.uk ... scheme.pdf

Miałam jeszcze piękny filmik z ONem z Crufts...pies ciągnący tylne łapy poz ziemi...ale ma wzorcowo ścięty zad. Nie mogę tego znaleźć..

Więc proszę was, hodowcy, dbający o dobro rasy,przestańcie to robić dla dobra psów!
Apocatequil

29 maja 2012, 20:17

Jeśli nie będziemy dbać o dobro ogółu to rasa przestanie istnieć.
Czy Ty nie rozumiesz, że jeśli wyeliminujemy takie osobniki które mają np. rzepki 1/1 albo nie do końca domknięte ciemiączko (co od czasów Azteków (!) było cechą rasy a zostało zmienione radykalnie w ciągu roku!) to będziemy mieć jakieś 1000 średnich eksterierowo, nieprzypominających rasy pod względem charakteru psów NA ŚWIECIE?
Rozumiesz w czym rzecz?
Wiesz jaki wtedy nastąpi problem?
Ano skrajnego inbredu. I to jest znacznie gorsze!

Hodowla nie polega na wyeliminowaniu wszystkiego co wykazuje jakąkolwiek drobną wadę!
Hodowla polega na niwelowaniu tych wad przez odpowiednie krycie.
Tym się różni hodowla od rozmnażania dwóch burków na wsi.

Onki to dla mnie chora rasa. Wystarczy postać u nich chwile pod ringiem, mozna wyrobić sobie zdanie na temat tych ludzi (jest najgłośniej, double handling rozwinięty do perfekcji). Też nie jestem za takim przerasowieniem.
Nie jestem w ogóle za przerasowieniem, pies rasowy powinien jednak być charakterystyczny, być przedstawicielem danej rasy a przy tym być zdrowy. I nie widzę tak jak Ty - buldogów z długimi kufami. Wtedy ta rasa byłaby jak wiele innych kundelków. Są naprawdę zdrowe (!) buldogi z kufami 'plaskatymi' jak Ty to mówisz. Wszystko zależy od linii, od hodowcy - od wielu rzeczy. Ale krótka kufa nie uniemożliwia psu normalnego funkcjonowania, nie popadajmy w skrajności. Takie są cechy rasy i były od wieków (buldog angielski to nie jest bynajmniej taka młoda rasa...) i nie było wtedy super wetów.

Genetyczne schorzenia są często przypadkiem.
Hodowca raczej nie kryje celowo by otrzymac genetyczne buble...
Chyba, że jest samobójcą.


Wkładasz wszystkich do jednego worka a to mi się bardzo nie podoba!

Pies to jest żywe stworzenie i zawsze będzie mieć jakieś wady i choroby!
Tak samo jest u ludzi!
Hodowca nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć, każdej genetycznej nieprawidłowości.
On jest w stanie pokryć tak, żeby wyszło jak najlepiej ale nic ponadto. On nie zmieni tego co ma wyjść. A wychodzi różnie i tak jak u ludzi zdarzają się jakieś wady genetyczne. W przyrodzie też zdarzają się jakieś mutacje czy wady genetyczne!
Seiti
Posty: 3142
Rejestracja: 03 lutego 2011, 10:58
Lokalizacja: Łódź

29 maja 2012, 20:31

''Moje życzenia są piękne jak marzenia lecz moje marzenia są nie do spełnienia"
"Jestem Słońcem. Choćby nie wiem jak silny sztorm mnie przysłonił, chmury w końcu się rozejdą. A ja znowu będę świecić."

Obrazek
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

29 maja 2012, 20:40

Apocatequil pisze:Jeśli nie będziemy dbać o dobro ogółu to rasa przestanie istnieć.
Czy Ty nie rozumiesz, że jeśli wyeliminujemy takie osobniki które mają np. rzepki 1/1 albo nie do końca domknięte ciemiączko (co od czasów Azteków (!) było cechą rasy a zostało zmienione radykalnie w ciągu roku!) to będziemy mieć jakieś 1000 średnich eksterierowo, nieprzypominających rasy pod względem charakteru psów NA ŚWIECIE?
Rozumiesz w czym rzecz?
Wiesz jaki wtedy nastąpi problem?
Ano skrajnego inbredu. I to jest znacznie gorsze!

Hodowla nie polega na wyeliminowaniu wszystkiego co wykazuje jakąkolwiek drobną wadę!
Hodowla polega na niwelowaniu tych wad przez odpowiednie krycie.
Tym się różni hodowla od rozmnażania dwóch burków na wsi.

Onki to dla mnie chora rasa. Wystarczy postać u nich chwile pod ringiem, mozna wyrobić sobie zdanie na temat tych ludzi (jest najgłośniej, double handling rozwinięty do perfekcji). Też nie jestem za takim przerasowieniem.
Nie jestem w ogóle za przerasowieniem, pies rasowy powinien jednak być charakterystyczny, być przedstawicielem danej rasy a przy tym być zdrowy. I nie widzę tak jak Ty - buldogów z długimi kufami. Wtedy ta rasa byłaby jak wiele innych kundelków. Są naprawdę zdrowe (!) buldogi z kufami 'plaskatymi' jak Ty to mówisz. Wszystko zależy od linii, od hodowcy - od wielu rzeczy. Ale krótka kufa nie uniemożliwia psu normalnego funkcjonowania, nie popadajmy w skrajności. Takie są cechy rasy i były od wieków (buldog angielski to nie jest bynajmniej taka młoda rasa...) i nie było wtedy super wetów.

Genetyczne schorzenia są często przypadkiem.
Hodowca raczej nie kryje celowo by otrzymac genetyczne buble...
Chyba, że jest samobójcą.


Wkładasz wszystkich do jednego worka a to mi się bardzo nie podoba!

Pies to jest żywe stworzenie i zawsze będzie mieć jakieś wady i choroby!
Tak samo jest u ludzi!
Hodowca nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć, każdej genetycznej nieprawidłowości.
On jest w stanie pokryć tak, żeby wyszło jak najlepiej ale nic ponadto. On nie zmieni tego co ma wyjść. A wychodzi różnie i tak jak u ludzi zdarzają się jakieś wady genetyczne. W przyrodzie też zdarzają się jakieś mutacje czy wady genetyczne!

No to wyjaśnij mi dlaczego zamiast poprawy rasy w ostatnich latach postępuje ich degeneracja?
Pamiętasz Szarika? On był bardzo rasowy. Jak on sie ma do obecnych ONów?
Jak się ma pierwotny golden do obecnego?
Buldog, mops, cawiś, bokser, itd itd itd?

Piszesz że krótka kufa nie przeszkadza psu w normalnym funkcjonowaniu...czyżby?
Popatrz na dzikie psowate...niezależnie od gatunku mają długą szczupłą kufę. Stworzyła je natura, przystosowywały się na przestrzeni wieków do życia na ziemi. Przeżywały tylko te przystosowane. Dlaczego więc natura nie obdarzyła ich plaskatym pyskiem? Tylko dała długą kufę? Dlaczego dała im głęboką klatkę piersiową? Długie nogi? Lekki szkielet? Zamiast wielkiej głowy, masywnej budowy ciała na krótkich nóżkach? Dlaczego bokser z takim plaskatym pyskiem żyje o niebo krócej niż wilczak o normalnej budowie ciała?
Apocatequil

29 maja 2012, 20:48

Nie znam się na ONach, choć bardzo mi się podobają.
Ale są zdegenerowane, przyznaję Ci całkowitą rację.

Co do buldoga - ten rysunek przedstawia psa sprzed setek lat.
Te w np. XVIII wieku były raczej podobne do tych co mamy teraz (przynajmniej z tego co sobie przypominam ryciny). Hodowcy dążyli jednak do skrócenia kufy. Jeśli buldog miałby dłuższą kufę przypominałby wiele innych ras które już istnieją.

A chiny japońskie?
Rasa dość stara, bardzo krótkonosa.
One są bardzo 'pierwotne' że tak powiem. Nieduzo się zmieniło.

Nie zapominajmy, że wygląd psowatych był różny w zależności od miejsca występowania. Stąd takie a nie inne kufy, głowy itp. Nikt, że tak powiem, sobie tego nie wymyślił ;) Może nie aż tak skrajne były te kufy, ale jednak coś człowieka popchnęło, żeby stworzyć takie a nie inne 'coś'.

Co do masywnych głów i korpusów to takie miały psy używane do walk, lub pasterskie które musiały sobie radzić z wilkami (owczarki środkowoazjatyckie, kaukaskie robią to do dziś w Rosji - mam nawet w domu zdjęcie z podróży na Syberię gdzie jest taki psiak). Przecież wszystkie bulmastiffy wcale nie mają długich spiczastych kuf. A mimo to właśnie taka ich budowa miała zapewnić im przetrwanie w walkach.

Oj, trochę się zagalopowaliśmy w historię ras... ;)
Tak czy siak wiedz, że nie wszyscy hodowcy pragną zdegenerować rasę ;)
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

29 maja 2012, 21:12

I dobrze, bo jak się tak zagadamy to wszyscy pogłebiamy wiedzę, a na tym nam zależy na tym forum, prawda?
Jednak popatrz ze te psy z masywną kufą która ma siłę buldożera nie mają jej plaskatej :mrgreen: . Ona jest krótsza nieco niż ta wilcza, ale nie plaskata.
Nota bene, widziałam gdzieś ale jak zwykle nie zapisałam gdzie, ranking mocy uścisku paszczy psiej. Amstaff wypada słąbo przy mordzie wilczej. O goldenach wogóle nie napisali - on nie ma uścisku :roll:
Pamiętaj że w walce oprócz masy liczy się technika, i to bardzo. I choć nie walczę (tylko jeden facet 2 razy większy ode mnie zarobił po gębie całkiem sowicie bo wpadl na pomysł by kopnąć Brutusa), i nie znam się na tym, pamiętam jak Brutus jakiś rok temu dał sobie radę z takim wielkim, spasionym pseudoONem który go mocno poturbował gdy Brutek miał 4-5 mcy....Mój kochany słodki pluszak jak poczuł moc, siłę swoich mięśni, wykazał się doskonałą techniką i wykonał pieskiem rzut przez biodro a potem przygniótł go do ziemi. Sam wyszedł bez zadrapania aczkolwiek także bez kłebka kłaków na karku... :mrgreen:
Awatar użytkownika
Dardamell
Posty: 1153
Rejestracja: 20 września 2011, 19:04

29 maja 2012, 21:28

.
Ostatnio zmieniony 27 stycznia 2013, 11:49 przez Dardamell, łącznie zmieniany 1 raz.
Apocatequil

29 maja 2012, 21:36

To bardzo możliwe.
Ale praktycznie każdy molos (pies używany do walk/pasterski walczący z drapieżnikami) ma 'gruby' korpus i dużą głowę.
Awatar użytkownika
Dardamell
Posty: 1153
Rejestracja: 20 września 2011, 19:04

29 maja 2012, 21:44

.
Ostatnio zmieniony 27 stycznia 2013, 11:49 przez Dardamell, łącznie zmieniany 1 raz.
Apocatequil

29 maja 2012, 22:03

Ja myślę, że niekoniecznie ;)
Takie pekińczyki też mają super ścisk mordki.
Mozna się przekonać, jak ktoś jest desperatem :lol:
Awatar użytkownika
Dardamell
Posty: 1153
Rejestracja: 20 września 2011, 19:04

29 maja 2012, 22:09

.
Ostatnio zmieniony 27 stycznia 2013, 11:50 przez Dardamell, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ