pytanie o pseudohodowle

Dyskusje związane z hodowlami psów.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

19 kwietnia 2012, 21:13

Ale wiesz oczywiście że prawa genetyki mówią zupełnie inaczej? I ty nigdy nie przewidzisz czy po danych rodzicach będą superdzieci czy tez cały miot petów? A może po takich sobie rodzicach przyjdzie na świat super miot?
Nie wydaje mi się żeby jakiemukolwiek hodowcy na tym świecie ta sztuka sie udała?
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

19 kwietnia 2012, 21:16

Co Ty jesteś za człowiek, że wszystko sprowadzasz do pieniędzy? Jakikolwiek temat tu nie poruszymy - to Ty zawsze wyciągasz kasę na wierzch. Wg Ciebie to hodowcy są pazerni, ale Twoje posty obrazują nieco Twoją osobę. O nienawiści ziejącej z co drugiej wypowiedzi nie wspomnę.
Ale czy to ja hoduję psy? Czy to ja mam psa który ma zarabiać kasę? Czy to ja podliczam ile to kasy wydałam od jego poczatków i ile musze odzyskać?
Nie lubię ludzi którzy czerpia korzyści na krzywdzie zwierząt. Ot tyle. Niestety oprócz sadystów do tej grupy można zaliczyć wielu hodowców którzy jeszcze z siebie robią tych pokrzywdzonych.
SleepingSun
Posty: 3520
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

19 kwietnia 2012, 22:04

SleepingSun idąc Twoim tokiem myślenia,można nie dochować się szczeniąt nigdy - zakładając,że np. suka ma cieczkę co 11 miesięcy, a pierwsze krycie jest po ukończeniu przez nią 3-4 lat...
owszem, i to chyba normalne że przedkłada się miłość do własnej suki nad chęć posiadania szczeniąt prawda?
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
ramzes123
Posty: 261
Rejestracja: 21 listopada 2008, 21:33

19 kwietnia 2012, 22:25

Czy na tym forum jest MODERATOR? Nie będę wchodzić w dyskuję z isabell, sa poniżej pewnego poziomi, nie ja jestem moderatorem na forum. Na szanujących się forach moderatorzy nadzoruja poziom dyskusji, na tym nie?
SleepingSun
Posty: 3520
Rejestracja: 28 stycznia 2011, 23:19

19 kwietnia 2012, 23:03

może po prostu brakuje Ci argumentów? :)
Siedem mostów, siedem ran - tak po prostu staniesz tam...
ramzes123
Posty: 261
Rejestracja: 21 listopada 2008, 21:33

20 kwietnia 2012, 09:06

SleepingSun pisze:może po prostu brakuje Ci argumentów? :)
Nie, tu nie chodzi o argumenty. Bardzo lubię rzeczowe dyskuję. Trudno mi jednak dyskutować z osobą, która hodowanie i miłosć do rasy sprowadza tylko do kasy i pluje jadem w stronę wszystkich hodowców. Taki tryb rozmowy mi nie odpowiada.
Awatar użytkownika
cockermanka
Posty: 186
Rejestracja: 25 stycznia 2007, 10:40
Lokalizacja: Beskidy
Kontakt:

20 kwietnia 2012, 13:52

ramzes123 pisze:Nie, tu nie chodzi o argumenty. Bardzo lubię rzeczowe dyskuję. Trudno mi jednak dyskutować z osobą, która hodowanie i miłosć do rasy sprowadza tylko do kasy i pluje jadem w stronę wszystkich hodowców. Taki tryb rozmowy mi nie odpowiada.
Nie pozostaje mi nic innego, jak całkowicie zgodzić się z tą wypowiedzią.
W tej "dyskusji" żadne rzeczowe argumenty nie przemawiają. Myślę,że szkoda na nią czasu. Wolę go poświęcić moim psom...
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

20 kwietnia 2012, 15:15

Jakieś argumenty do tej pory padły ze strony hodowców? Czy tylko ja tego nie zauważyłam?
Apocatequil

27 maja 2012, 23:14

Ano takie, że i ja kryję za granicą.
Dlaczego?
Dlatego, żeby mieć psy zdrowe, piękne i cieszące przyszłych właścicieli nienagannym charakterem.
Istnieje coś takiego jak typy i choroby w kręgu danej rasy.
Dlatego właśnie nie kryje się osiedlowym burkiem albo psem znajomej tylko jedzie i szuka nawet na drugim końcu świata.
Nie trzeba lecieć z suką za granicę. Istnieje coś takiego jak inseminacja mrożonym nasieniem. Można to zrobić spokojnie w domowym zaciszu, jeśli wet sie na to zgodzi (są tacy co przyjeżdżają do domu). Jest to bardzo bezpieczne i daje dobre rezultaty.
Nie sądzicie, że za bardzo uczłowieczacie zwierzęta?
Moralność moralnością, zasady muszą być zachowane, ale nie przesadzajmy z tym cierpieniem suki w czasie wyjazdu na krycie. Suce jest wszystko jedno, jeśli jest dobrze zsocjalizowana i jest przy niej jej wlaściciel. Jakie to jest cierpienie dla suki? Niezbyt rozumiem.
Niektóre rzeczy robi się dla DOBRA RASY. Gdyby ludzie nie jeździli za granicę, nie szukali nowych genów mielibyśmy taki stopień inbredu że rodziłyby się same potworki, że nie wspomnę w ogóle o poziomie hodowli jaki byśmy reprezentowali.
Hodowla ma na celu ulepszanie istniejącej rasy. Oczywiscie, nie na siłę ale jednak.
A ulepszaniem nie będzie pokrycie ślicznej suczki innym ślicznym pieskiem, który jest pod bokiem. To coś znacznie więcej.

I w końcu - nie każdy hodowca trzepie kasę jak się da. Troszeczkę zastanowienia...
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

27 maja 2012, 23:37

Jedyny zdrowy argument - wzbogacenie genotypu. To rozumiem. Ale tylko to....
Apocatequil

28 maja 2012, 00:02

Jakto tylko to?
A kwestie eksterierowe?
To też jest ważne!
To, żeby pies był i zdrowy i piękny jednocześnie.

Ja mam zamiar jechać do psa do Bułgarii, bo jest zdrowy, piękny i tej linii nie ma w Polsce, co właścicielom przyszłych szczeniaków może dać 'duże pole do popisu' z tym psem zarówno na wystawach jak i w hodowli (tak, dla mnie to ważne, żeby dać ludziom psa wyjątkowego). Nie wspominam już o kwestiach charakterowych i zdrowotnych, o tym mówiłam w poprzednim poście.
I szczerze mówiąc nie obchodzi mnie czy ktoś później nazwie mnie wariatką bo jadę tak daleko (choć możliwe, że nie pojadę a ściągnę nasienie jedynie), a nie kryję najbliżej gdzie się da ;) Z poprzedniego miotu, również z krycia zagranicznym psem wyhodował się piękny, zdrowy piesek o super charakterze który w wieku 3 mscy zdobył na wystawie dwukrotnie Best of Breed Baby a ludzie dosłownie bili brawo jak szedł po ringu - zaczarował wszystkich tym, że mimo gwaru niesamowitego i obcego jak dla niego miejsca zachowywał sie jakby był u siebie w domu. I to się ceni. Takie krycia dają takie właśnie psy rasie. Nieważne jak daleko trzeba jechać. Nawet niewazne ile szczeniąt będzie w miocie. W jego przypadku był on sam - i jestem w stanie powiedzieć - opłacało się kombinować z tak dalekim kryciem. Nawet dla tego jednego psa. Bo da on rasie parę równie unikatowych szczeniąt które będą te dobre cechy powielac dalej.
pianistka
Posty: 1250
Rejestracja: 30 listopada 2005, 09:17
Kontakt:

28 maja 2012, 06:51

W Hodowli trzeba siedzieć żeby zobaczyć różnice między Hodowlą a hodowaniem oraz produkcją.
Dla laika jest to to samo - tylko ze to ostatnie okazyjno-atrakcyjne cenowo (laik widzi że za to samo taka różnica w cenie ! )
Powiedzmy że to taka różnica jak w zakupie samochodu - każdy wie jaka jest różnica między zakupem nowego samochodu z renomowanej firmy typu Saab, albo dobrego samochodu jak np. Polo albo zakupienie "okazji" która się w eksploatacji okazuje składakiem z część ze złomowisk z karoserią Skody a silnikiem od starego malucha ....

Generalanie tylko raz kryłam na miejscu, dla psów które są przyzwyczajone do podróży nie straszna wyprawa nawet 1000 km i więcej, moje zaraz wskakują do auta , to dla nich przedłużenie spaceru i domu ;) , dla suki która nie widzi świata poza 4 ścianami ogrodzenia podróż 10 km autem to będzie straszna trauma .
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

28 maja 2012, 09:16

Apocatequil pisze:Jakto tylko to?
A kwestie eksterierowe?
To też jest ważne!
To, żeby pies był i zdrowy i piękny jednocześnie.

Ja mam zamiar jechać do psa do Bułgarii, bo jest zdrowy, piękny i tej linii nie ma w Polsce, co właścicielom przyszłych szczeniaków może dać 'duże pole do popisu' z tym psem zarówno na wystawach jak i w hodowli (tak, dla mnie to ważne, żeby dać ludziom psa wyjątkowego). Nie wspominam już o kwestiach charakterowych i zdrowotnych, o tym mówiłam w poprzednim poście.
I szczerze mówiąc nie obchodzi mnie czy ktoś później nazwie mnie wariatką bo jadę tak daleko (choć możliwe, że nie pojadę a ściągnę nasienie jedynie), a nie kryję najbliżej gdzie się da ;) Z poprzedniego miotu, również z krycia zagranicznym psem wyhodował się piękny, zdrowy piesek o super charakterze który w wieku 3 mscy zdobył na wystawie dwukrotnie Best of Breed Baby a ludzie dosłownie bili brawo jak szedł po ringu - zaczarował wszystkich tym, że mimo gwaru niesamowitego i obcego jak dla niego miejsca zachowywał sie jakby był u siebie w domu. I to się ceni. Takie krycia dają takie właśnie psy rasie. Nieważne jak daleko trzeba jechać. Nawet niewazne ile szczeniąt będzie w miocie. W jego przypadku był on sam - i jestem w stanie powiedzieć - opłacało się kombinować z tak dalekim kryciem. Nawet dla tego jednego psa. Bo da on rasie parę równie unikatowych szczeniąt które będą te dobre cechy powielac dalej.
To co wymieniłaś jest jedynie wzbogaceniem genotypu....genotyp (to czego nie widać, informacja zapisana w genach ) wiesz przekłada się na fenotyp - czyli to co widac, cechy chrakteru, czy wygladu, wady zdrowotne itd
pianistka
Posty: 1250
Rejestracja: 30 listopada 2005, 09:17
Kontakt:

28 maja 2012, 10:35

To nie tylko wzbogacenie genotypu, to praca nad utrwalaniem pewnych konkretnych cech. A znajomość pokoleń wstecz i w linii w bok daje nam dość mocno przybliżony obraz całego genotypu, nie tylko fenotypu. Fenotyp to tylko połowa genotypu.
Owszem, niespodzianka może się zawsze zdarzyć ale to nie oznacza, że sie trzymamy wogodnictwa. I brawa że w rasie tak obecnei popularnej - w złym słwowa tego znaczeniu - są osoby które działają na rzecz dobra rasy.
isabelle30
Posty: 3541
Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36

28 maja 2012, 11:00

Nie, fenotyp to nie jest ani połowa ani ćwiartka czy jakaś inna częśc genotypu. Fenotyp to jest stuprocentowe odwierciedlenie genotypu. To co zapisane w genach przekłada sie bezpośredno na to co na wierzchu. Niestety w drugą strone to już tak nie działa. Na podstawie fenotypów nie można nawet w maleńkim przybliżeniu mieć obrazu genotypu...
Prawa genetyki
ODPOWIEDZ