Problemy z gojeniem się rany pooperacyjnej - rozchodzące się szwy z powodu braku dostatecznej ilości skóry

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
Otter-man
Posty: 2
Rejestracja: 05 sierpnia 2019, 12:13

05 sierpnia 2019, 13:09

Witam serdecznie :),

W zeszły czwartek nasz piesek przeszedł operację usunięcia guza nowotworowego. Farcik ma ok. 12 lat, jest mieszańcem rasy husky, mieszka na naszym podwórku w kojcu. Pod koniec zeszłego roku miał pierwszą operację, wtedy guz znajdował się na lewym udzie (wielkość dużej pięści). Niestety po kilku miesiącach zaczął odrastać. Tym razem guz był bardzo duży, rozciągał się z lewego uda aż do prącia (ważył 1 kg). Piesek miał być operowany na początku maja, ale dopiero wtedy okazało się, że guz znajduje się także na brzuchu. Dwie Panie weterynarz stwierdziły, że guz jest nieoperacyjny, a nawet w przypadku udania się operacji, trudno będzie znaleźć odpowiednią ilość skóry do zszycia. Piesek przez ostatnie 3 miesiące był leczony farmakologicznie.
W lipcu postanowiliśmy jednak skonsultować się z innymi weterynarzami. Pani chirurg z naszego miasta podjęła się tego zadania, uprzedzając, że guz prawdopodobnie będzie odrastał, ale przynajmniej na jakiś czas poprawi się komfort życia zwierzęcia. Farcik jak na swoje lata wygląda na prawdę bardzo dobrze, jest bardzo wytrzymały. W czwartek przeszedł operację, dzisiaj pojechaliśmy z nim na kontrolę. Piesek przez cały czas nosi specjalne ubranko pooperacyjne. Wczoraj zauważyliśmy, że szwy na górze uda pękły, a rana była otwarta aż do jamy brzusznej. Dzisiaj po zdjęciu ubranka u Pani weterynarz okazało się, że szwy rozeszły się jeszcze bardziej, po całym udzie. Piesek został dzisiaj w przychodni na ponowne oczyszczenie rany i założenie nowych szwów. Weterynarz poinformowała nas, że prawdopodobnie rana będzie się jeszcze rozchodzić, z powodu niewystarczającej ilości skóry. Przykro jest patrzeć na jego cierpienie, Farcik głównie leży, troszkę próbuje chodzić po kojcu, na szczęście je i pije. Pani chirurg stwierdziła, że z uwagi na całkiem dobre jak na jego stan samopoczucie lepiej byłoby kontynuować leczenie i go nie usypiać.
Proszę Was o poradę odnośnie rany pooperacyjnej - co zrobić, abyś szwy nie rozchodziły się po dzisiejszym szyciu? Może pomogłoby zawiązanie uda opaską elastyczną, tak aby szwy bardziej zbliżyć do siebie? Czy znacie jakieś preparaty przyspieszające gojenie? Używamy w celu odkażenia Octeniseptu, a do przyspieszenia gojenia balsamu Szostakowskiego, ale może macie jeszcze inne propozycje?
Bardzo dziękuję za wszelkie odpowiedzi :)

Pozdrawiam!
tesia
Posty: 96
Rejestracja: 12 marca 2007, 20:12
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

05 sierpnia 2019, 22:58

jak będziesz u weterynarza, to zapytaj o opatrunek żelowy. Zakłada się go na ranę i zdejmuje dopiero jak sam zaczyna "odstawać" od rany (ok 5-8 dni). Można kupić w aptece bez recepty. Ale nie kupuj "na własną rękę", bo czasem może być tak, że psu zaszkodzisz a nie pomożesz. dlatego najpierw zapytaj.
Pies - cztery łapy i ogon - szczęście w domu
Otter-man
Posty: 2
Rejestracja: 05 sierpnia 2019, 12:13

06 sierpnia 2019, 18:19

Nie jestem pewna czy opatrunek żelowy będzie w tym przypadku dobry, ponieważ to rany dość głębokie, "do mięsa", ale bardzo dziękuję za poradę! :)
Piesek został odebrany po ponownym zszyciu w poniedziałek wieczorem. Nie wszystko dało się zszyć, na udzie została rana otwarta. Niestety po przyjeździe do domu okazało się, że opatrunek założony przez weterynarza zsunął się, więc założyłam mu drugi: na ranę otwartą nałożyłam Aquacel Ag Extra (opatrunek do ran z wysiękiem, wypełnia ubytki w ranie, działa bakteriobójczo, przyspiesza gojenie), trochę kompresów jałowych, a na to opaska uciskowa. Mam nadzieję, że jakoś zda egzamin :) Pani weterynarz zaleciła kupić opatrunek Granuflex na następną kontrolę (jutro), a z internetu wyczytałam, że działa na podobnej zasadzie jak Aquacel. Dzisiaj kilka szwów znów pękło na początku uda, ale nie wiem czy nie zostawić ranki do opatrzenia przez weterynarza? Niestety piesek nie jest zbyt chętny do współpracy przy nakładaniu opatrunków, przez to też boję się mu majstrować przy łapce :) W końcu oboje możemy skończyć z podziurawionymi kończynami :)
ODPOWIEDZ