pilnie proszę o pomoc!..wodobrzusze u ON

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

kiraaa
Posty: 8
Rejestracja: 20 grudnia 2013, 20:55

27 grudnia 2013, 21:20

Do Agis i Gość:) Słyszałam o tej klinice, dużo też czytałam opinii o nich w internecie. Polecano mi tą klinike również bezpośrednio u innego weterynarza (tego trzeciego, u którego zostawiłam ponad połowę z łącznej kwoty przeznaczonej na wizyty...) Generalnie wnioski mam takie: kasują jak za zboże, a nie idzie to do końca z jakością ich usług. Bardzo smutne są te opinie w linku podanym przez Gościa... właściwie nie powinny mieć miejsca w żadnej przychodni, a co dopiero w takiej Klinice. Całkiem możliwe, że doktor nabija sobie dobry PR w internecie, a nie sądze żeby osoby które piszą o tych traumatycznych przejściach zwyczajnie ściemniały. Odstawiłam vetmedin, a właściiwe po prostu skończyła mi sie dawka tygodniowa, której postanowiłam nie kupować. Zamiast być lepiej, pies się po tym żle czuł. Serce waliło jak szalone, miałąm wrażenie że prawie 2 uderzenia na sekundę. Jednej nocy to przebudzałam się co chwilę, bo słyszałam jak jej to serducho non stop wali. Widac było po niej że sama nie wie co się z nią dzieje. Tylko leżała..i patrzyła smutnym wzrokiem. Jakby miała nie doczekać następnego dnia. Po odstawieniu, zdecydowanie widzę że jest lepiej. Szczeka tak zaczepnie, pakuje się rano do sypialni żeby powitać nas merdającym ogonem, ładuje się pod rękę żeby ją głaskać, robi stretching:D ( zawsze rozciaga maksymalnie tylne łapy), czyli ten brzuch aż tak jej nie doskwiera, chociaż jest nadal powiększony. Dostaje tylko furosemid i digoxin. Ma wciąż apetyt, sporo pije. Jak narazie jest dobrze:) Mam nadzieję że jeszcze z nami pobędzie...
kiraaa
Posty: 8
Rejestracja: 20 grudnia 2013, 20:55

27 grudnia 2013, 21:28

Dzięki Agis za pomoc:) Ale raczej wyprawa do Wrocławia odpada. Względy finansowe to raz, ale pies ma duże opory żeby znów tak ochoczo wskakiwać do samochodu, a poza tym , ona nigdy nie jezdziła z nami na tak długie dystanse. Sama podróż byłaby dla niej zbyt męcząca i zbyt stresująca. I dokładnie się z Tobą zgadzam, niby wielki Poznań, a jak co do czego...to niestety wygląda to jak wygląda :(
Agis
Posty: 479
Rejestracja: 08 października 2013, 16:52

28 grudnia 2013, 22:13

kiraaa pisze:Dzięki Agis za pomoc:) Ale raczej wyprawa do Wrocławia odpada. Względy finansowe to raz, ale pies ma duże opory żeby znów tak ochoczo wskakiwać do samochodu, a poza tym , ona nigdy nie jezdziła z nami na tak długie dystanse. Sama podróż byłaby dla niej zbyt męcząca i zbyt stresująca. I dokładnie się z Tobą zgadzam, niby wielki Poznań, a jak co do czego...to niestety wygląda to jak wygląda :(

Masz wiadomość na pw
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 12917
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

29 grudnia 2013, 23:15

bardzo przepraszam, że dopiero teraz piszę , ale sytuacja jak na taki wiek jest bardzo poważna. Nie piszesz żadnych wyników i szczegółów badań. Ale taki pies powinien trafić na 1 dobę do lecznicy lub kilka godzin i powinna być zrobiona pełna diagnostyka wraz z płynem jamy otrzewnowej. Wszystko musi być robione po kolei i schematycznie . Nie wszystko na raz , bo koszty będą wysokie. Przy wodobrzuszu i prawidłowej biochemii należałoby pilnie przyjrzeć się krążeniu. Natychmiast powinien psa widzieć kardiolog. Wiem , że łatwo się pisze , ale niestety nie da się tutaj obejść badań i kosztów. Rokowanie przy wodobrzuszu zawsze jest złe lub bardzo ostrożne , ale nasze działania powinny być zdecydowane i szybkie.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.pl - najtańszy sklep zoologiczny
http://www,krakvet.eu
FoxBazyl
Posty: 6
Rejestracja: 02 sierpnia 2014, 17:40

02 sierpnia 2014, 17:51

Witam Kochani!
Jestem tu nowa, a sprowadziły mnie tu kłopoty więc odświeżę temat wodobrzusza. Będzie długo ale wyczerpująco.
Zwracam się z prośbą o pomoc w zdiagnozowaniu przyczyn wodobrzusza u mojego psa. Do rzeczy: pies Bazyl ok. 9 lat (ze schroniska więc nie wiem dokładnie), kundel wielkości baseta (wilczuro-jamnik z wyglądu) był ślicznym, silnym i zdrowo wyglądającym „odkurzaczem” z lekką nadwagą 21kg, który nigdy nie chorował! Pod koniec czerwca zauważyłam, że schudł i trochę stracił apetyt. Nie przejmowałam się zbytnio bo: 1. były upały, każdy traci apetyt; 2. mieliśmy jeszcze jednego psa z chorobą Cushinga (Pixel [*] 30.06.2014 przegraliśmy i musieliśmy nieboraka uśpić) i trzeba było naszym psom wydzielać karmę, bo nasz mały Cushing wszystko zżerał pozostałym psom. 24.06 po jednorazowych wymiotach i jednorazowej biegunce poszłam z Bazylem do weta – może dziwne ale ponieważ Bazyl NIGDY nie chorował, a lubił dożywiać się „poza domem” i dotychczas jego trzewia pracowały jak u kozy – strawił wszystko! – biegunka, apatia i wymioty przyprawiły nie o niepokój. Moje podejrzenia – ciało obce w żołądku – na prześwietleniu wyszło NIC. Waga 17,6 kg 25.06 dostał Dehinel na odrobaczenie – miał już wtedy lekko obwisły i powiększony brzuszek, przy zarysowanych żebrach i mocno wyczuwalnym kręgosłupie; dostał również antybiotyk – Strotapen; powtórzony 30.06 Strotapen i Tolfine. Wyniki badań krwi z 25.06: podwyższone WBC 32,4; LYM% 31,6; MON% 0,7; HGB 18,3; MCH 26,1; MCHC 37,3; PLT 618; reszta morfologii w normie, Glc: 79mg/dl; bilirubina, Asat, Alat, mocznik, kreatynina wszystko ok.
Leczenie pomogło na miesiąc. 26.07 z tymi samymi objawami wróciliśmy do weta – wniosek – nieskuteczne odrobaczenie psu się wydatnie powiększył brzuszek (pies mojej siostry stoczył w tamtym roku 8-miesięczną walkę z tęgoryjcem i włosogłówką, więc ok. diagnoza wtedy wydawała mi się prawdopodobna) – dostał Cestal Plus i Augmentin. Waga 18,6 kg. Teraz wiem, że pani wet przegapiła, wodobrzusze;
Nic nie pomogło. 30.07 pani wet na urlopie więc pojechaliśmy do innego weta. Obmacał psa, zrobił usg i stwierdził, że „nic mu się w tym psie nie podoba, ale trudno wskazać, co konkretnie” – serce lekko powiększone ale osłuchowo idealne, wątroba niby ok., jelita dziwnie ułożone, pęcherz pogrubione ścianki, duży i o kulistym kształcie, powiększona prostata i WODOBRZUSZE. Waga 18,3 kg. Zaproponował laparotomię diagnostyczną ale ja się uparłam na badania krwi i dobrze, bo już by było po psie. Oto wyniki z 30.07 Morfologia podniesione WBC, NEU, NEU%, MONO, obniżone LYM% reszta w normie. Enzymy wątrobowe w normie poza GLDH 15,0 (ponad 2x przekroczona górna granica), fosfataza alk. dolna granica normy, LDH, CK, kreatynina, mocznik, bilirubina, TG w normie; i tu zaczyna się najciekawsze: białko całkowite 24,5 (n54-75), albuminy 9,99 (n25-44), globulina 14,5 (n18-45), TCh 1,38 (n3,1-10,1), Mg 0,256 (n0,6-1,3), Ca 1,66 (n2,3-3,0);
31.07 rozmaz – ok., białaczki, szpiczak chyba wykluczone; 2.08 mocz – wszystko ok., nie ma ucieczki białka tą drogą. Nerki niby zdrowe.
30.07 leczenie(przepisuję żywcem z karty informacyjnej): Glucosum et natrii chlor.isotonica 1:1 2 10 25ml;
Catosal 100ML 2ml;
Combivit 100ML 2ml; Linco-spectin 100ML 4ml; 15ml; Furosemid 5% inj. A’50ML 1 ml; Rapidexon 100ml 1ml; Metacam bydlo 100ML inj.0,5% boehringer 1ml. Dopoyszcznie codziennie dostaje Furosemid 40mg 2x 1 tab.; calcium gluconicum 4 x dz po 2 tab + 1 tab vit. C 0,1; Magne B6 2 x 1tab, po jedzeniu Aspargin 1x 1tab, Calo-pet 5ml; Intestivet Gel 15ml (probiotyk), syrop z glukozy 3x 20ml. I codziennie jeżdzimy na zastrzyki z antybiotyku.
Dieta wysokobiałkowa – mam karmę Purina pro Plan sensitive z łososiem i drugą ryż z jagnięciną. Sensitiva z łaski zje garść; ma jeść też biały ser tłusty, 4 łyżeczki masła dziennie i to je bardzo chętnie; śmietanę i żółtka – tego jeść nie chce; Protifar Nutricia (odżywka białkowa dla ludzi) robię z tego papkę. Świetny preparat, bo bez smaku i zapachu a pies go uwielbia, prawie czyste białko, rozrabia się wodą do dowolnej konsystencji – ja robię taką plastelinę i tak mu podaję tabletki.
Meritum: poprawa minimalna na początku i stan constans – pies wolno chudnie 1.08 18,0 kg; 2.08 17,9kg; woda z brzucha nie schodzi, pies jakby żywszy ale bez apetytu, 1.08 znowu 2x biegunka; dzisiaj znowu normalnie. Pies oddycha normalnie, choć zaczyna kłaść się jak żaba, w brzuszku cały czas słychać bulgoty i burczenie, chętnie też je trawę - skubie pojedyncze źdźbła.
Czy to jednak wątroba? Może prostata? Rak? Co dręczy od środka mojego PSA! Nie wytrzymam długo takiej huśtawki emocjonalnej, nie wiedząc na co cierpi mój pies, widząc, że poprawy nie ma, a co najważniejsze nie ma DIAGNOZY. Bo jeszcze świeża jest żałoba, po naszym przyjacielu Pixelu, a choroba Bazyla wszystkich nas przybiła! Błagam o POMOC!
Agis
Posty: 479
Rejestracja: 08 października 2013, 16:52

03 sierpnia 2014, 10:23

Można i należałoby nakłuć brzuch celem odbarczenia i pobrania płynu w celu diagnostycznym jak i terapeutycznym .
Płyn dac do badania , bo sam wygląd i jego morfologia daje dużo cennych informacji .Gromadzący sie płyn uciska
narządy ,dlatego nalezy co jakiś czas psi brzuch nakłuć .
Dwukrotnie podwyższony GLDH to żadna tragedia ....nie swiadczy to o bardzo uszkodzonej watrobie , a w USG
jej obraz jest ok ...krążeniowo jak piszesz tez ok , ...co z jelitami , co znaczy dziwnie ułożone ? może na to należy zwrócić uwagę ? i tam jest przesięk do j. otrzewnej ?
FoxBazyl
Posty: 6
Rejestracja: 02 sierpnia 2014, 17:40

03 sierpnia 2014, 11:43

Dzięki za odpowiedź. Co do odbarczenia dwóch wetów (jednemu bym nie uwierzyła więc musiałam skonsultować) niezależnie zgodnie stwierdziło, że przy tak niskim poziomie białka i elektrolitów we krwi usuniecie płynu mogłoby spowodować wstrząs i zejście... poza tym płyn nie schodzi po furosemidzie, a wręcz przeciwnie - więc nakłucie mogłoby zaowocować tym, że powłoki się nie zejdą płyn może się sączyć, nadkażać i dalej mamy sepsę, a potem zejście... tego raczej wolałabym uniknąć. We środę powtórzę cały panel badania krwi i wyruszę na konsultacje, postaram się też o lepsze usg. Wczoraj przycisnęłam weta o ten obraz wątroby - zaczął marudzić, że on to tak niby widział, ale nie wszystkie zmiany są widoczne i że tak wysoko psa nie wygolił i tej wątroby nie jest pewny (wnioski wyciągnijcie sami - mnie krew zalała!). Przycisnęłam o prostatę (powiększona i już 25.06 bolał psa dół brzuszka) - też nie jest pewny, bo się skupił na pęcherzu... (o-żesz-ku!). Coś czuję, że on się za dobrze na tym usg nie zna... No to pytam "co dalej maturzysto", bo psu się poprawiło po białku i elektrolitach ale to nie jest leczenie, a tym bardziej nie DIAGNOZA. Gdyby to był stan zapalny, to po takich końskich dawkach antybiotyku byłaby poprawa, a jakiejś widocznej nie ma... To może psa jednak spróbować pociąć i wykastrować? (lekka prowokacja z mojej strony...) No to mój wet, że może być już za późno (zgadzam się, ale on tego nie wie i nie ma pomysłu jak to sprawdzić...) i może najpierw mu podawać testosteron na zmniejszenie prostaty. No to ja się pytam po co, bo: 1. na jakiej podstawie - diagnozy nie ma więc podawanie jest w ciemno i niezbyt uzasadnione; 2. jeśli jest już za późno (a tego to on nie wie) to po co podawać testosteron (oprócz tego, że kosztowna terapia dla właściciela i dochodowa dla... no właśnie!). Jelita były prześwietlane jak szukałam ciała obcego - niby nic tam nie ma. Dokończymy antybiotyk do środy, powtórzymy krew i udamy się na konsultacje do naszego dawnego, wypróbowanego weta, który niestety przeniósł się 40 km dalej. Ale po diagnozę to jestem gotowa i 400km pojechać. Bo zwierza trzeba zdiagnozować szybko i albo leczyć albo nie pozwolić cierpieć, bo że cierpi to widać i serce się kroi!Natomiast nie dam poddać go żadnym terapiom w ciemno i "na oko", a tym bardziej inwazyjnym, bo to może być tylko męczenie psa, o wydolności mojej karty kredytowej nie wspomnę (Cushing opróżnił ją już pokaźnie... więc z tym też muszę się liczyć mając rodzinę na utrzymaniu... takie są niestety realia...). Na razie będzie dostawał białko i elektrolity, bo to go trzyma i czekamy na wyniki kwi, a potem kontakt z naszym dawnym wetem i może u niego usg, jeśli tak zadecyduje. Na prostatę wskazuje - ból, powiększenie, to że pies na spacerze najpierw sika kropelkami i musi się "rozsikać" żeby móc oddać większą ilość moczu. Czytałam, że co prawda bardzo rzadko ale u ludzi występuje wodobrzusze w końcowym stadium raka prostaty. Poza tym psina ma bardzo blade śluzówki. Kolejna rzecz, to sypie się sierść z nieboraka garściami. W brzuchu natomiast cały czas bulgocze. Myślcie proszę nad diagnozą, a ja bedę wrzucać kolejne wyniki. Teraz uściślę mocz: ciężar i reszta ok, najważniejsze białko: 0,083 g/l; kreatynina 5120,,5 umol/l; stosunek 0,143 (n0,01-1,0) czyli niby ok.
Agis
Posty: 479
Rejestracja: 08 października 2013, 16:52

03 sierpnia 2014, 12:32

..ale można było przecież pobrac parę centymetrów płynu do badania ..od tego pies by nie umarł a może dzisiaj byłaby choc troche wieksza jasność sytuacji . Nie wiem jak uzupełaniasz niedobór elektrolitów i białka ale powinien pies dostac dożylnie
nie doustnie ...jeśli nie będzie robiony upust plynu ,bedzie kółko zamknięte i cierpienie dla psa . Poza tym nie sadzę aby problem z sikaniem wynikał z powiekszonej prostaty ,tak samo jak objaw wodobrzusza był powodem raka prostaty .
Gdzie mieszkasz FoxBazyl ?
FoxBazyl
Posty: 6
Rejestracja: 02 sierpnia 2014, 17:40

03 sierpnia 2014, 13:15

Mieszkam we Wrocławiu, ale jeśli chcesz mnie wysłać na kliniki to teraz nikogo tam prawie nie ma, bo jest sezon urlopowy... Do środy muszę się uzbroić w cierpliwość i powtórzyć badania krwi. Z tym pojechać na konsultacje i usg, bo na razie to wróżenie z fusów. Nie obraź się ale z powodów finansowych również nie mogę sobie pozwolić na niekończące się badania, a może to, a może sio. Bo tak można w nieskończoność. Wrzuciłam tu wszystko, co miałam licząc na to, że ktoś już miał tu z czymś podobnym do czynienia i podpowie najbardziej pasującą diagnozę (ze wskazaniem na panów weterynarzy - moderatorów tego forum). Niestety po przeczytaniu postów na tym i na innych forach internetowych wnioski są nie wesołe. Wodobrzusze to wyrok, a koniec to kwestia czasu... ale w zależności od przyczyny tego paskudztwa ten koniec może różnie wyglądać. I właśnie o to różnie chodzi... Psisko dostało raz sążnisty wlew podskórnie i teraz reszta idzie w końskich dawkach dopyszcznie. Je mało, ale coś tam je - twarde dowody wychodzą drugą stroną, więc mam nadzieję, że się wchłania. Dostaje w diecie ok. 4-6g białka na kg m.c. To sporo. Wyjdzie w badaniu krwi.
Agis
Posty: 479
Rejestracja: 08 października 2013, 16:52

03 sierpnia 2014, 13:24

NIgdzie wysyłac Cie nie mam zamiaru za to mam zamiar napisac Ci na PW
FoxBazyl
Posty: 6
Rejestracja: 02 sierpnia 2014, 17:40

04 sierpnia 2014, 14:46

Dla wszystkich, którzy wejdą w ten temat, szukając rozpaczliwie tak jak ja pomocy, informacji, nadziei... W naszym przypadku nadziei nie było. Dzisiaj wyprawiłam mojego najukochańszego przyjaciela na zielone łąki za tęczowym mostem, uwalniając go od bólu, którego nawet nie byłam świadoma. Po wyprawie w mojej opinii do najlepszego z diagnostów, 30 km od Wrocławia, po analizie wyników badań, badaniu zwierzaka i rzetelnie zrobionym usg, przez człowieka, który się na tym zna, okazało się, że mój Bazylek ma nowotwór wtórny, ponad 6cm wielkości, który zajął trzustkę, żołądek i zmienił strukturę wątroby. Wszystko zostało mi powoli, delikatnie i merytorycznie wyjaśnione, choć jestem w takim stanie, że szczegółów powtórzyć nie umiem... Jak sobie pomyślę, że bez diagnostyki mogłabym psa narazić tylko na ogromne cierpienia przez niekompetencje weta... Diagnozujcie swoje psy aż nie uzyskacie żelaznej pewności. Tylko postawienie prawdziwej diagnozy daje zwierzakowi szansę na zdrowie lub właścicielowi na ograniczenie cierpień ukochanemu zwierzakowi. Chcę również podziękować Agis, za wsparcie i zdrowy rozsądek, za wszystkie pomocne informacje, które w efekcie spowodowały, że nie czekałam do środy na wyniki kolejnych niepotrzebnych badań i skróciłam męczarnie mojemu Przyjacielowi, choć moja rozpacz i ból są nie do opisania. Agis to wspaniała Osoba i korzystajcie z jej rad i pomocy, dziękując Bogu za to, że jest!
Luk33
Posty: 2
Rejestracja: 23 lipca 2019, 00:33

23 lipca 2019, 01:35

Przepraszam, że zawracam głowę, ale może w wolnej chwili ktoś mi odpowie na pytanie.
Czy w przypadku 13,5 rocznego yorka byłaby możliwa jakaś forma leczenia / przedłużenia życia, jeśli przy stwierdzonej chorobie serca, zażywaniu od jakiegoś czasu tabletek, pojawia się wodobrzusze?
Jest to pytanie hipotetyczne, gdyż piesek niestety już nie żyje. Szukam potwierdzenia że dobrze zrobiłem decydując się na jego uśpienie.
Jeszcze w czwartek Pani weterynarz twierdziła, że serce jest stabilne, stan się nie pogorszył. Już w sobotę pies miał brzuch, jak balon, przewracał się, a po zrobieniu zdjēcia RTG ( jama brzuszna w wodzie, duże serce) Pani weterynarz stwietdziła, że nic rozsądnego nie da się już zrobić. Piesek zmarł szybko po podaniu leku usypuającego (głupi Jaś), weterynarz nie zdążył założyć wenflonu i podać głównej substancji uśmiercającej.
Poblem w tym, że piesek w tym dniu wcale nie wyglądał na bardzo chorego, oddychał spokojnie, a diagnoza o uśpieniu nastąpiła tak szybko.
Krzysiekewa
Posty: 234
Rejestracja: 16 października 2016, 15:58

25 lipca 2019, 10:07

Jedyną formą przełamania oporności na leki diuretyczne jest dodanie do terapii dużej dawki dexametazonu , sprawdza się to u ludzi ( jak chcesz to w wolnej chwili podam ci link do badań ), ale jeszcze nie spotkałem się z tym aby jakiś weterynarz to stosował. Tak czy inaczej Twój pies miał prawokomorową niewydolność krążenia w fazie schyłkowej i nic by mu nie pomogło jak już coś to na krótką chwilę przedłużyło by mu życie .
Luk33
Posty: 2
Rejestracja: 23 lipca 2019, 00:33

31 lipca 2019, 22:47

Dziękuje za odpowiedź.
Link do badań nie jest potrzebny, bo szczerze mówiąc to nie mam ochoty niczego analizować. Tym bardziej, że nic już to nie pomoże.
Raczej liczyłem na proste utwierdzenie mnie w tym, że dobrze zrobiłem.
Mam moralnego kaca, że tak szybko, bez jakiejkolwiek próby przedłużenia życia, zgodziłem się na eutanazję.
Czytając ten temat zastanawiam się, czy nie można było próbować ściągania tego płynu. Zastanawia mnie też to, że piesek nie miał w tym czasie wody w płucach, a miał zalany całą jamę brzuszną. Wcześniej jak miał ataki pogorszenia stanu to jedynym objawem była woda w płucach, która ładnie schodziła po lekach moczopędnych.
Zresztą nie ma już chyba sensu drążyć tematu. Skoro do uśpienia wystarczył głupi Jaś to znaczy, że było z nim źle.
ODPOWIEDZ