Niewydolność nerek u psa!

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
beatastepien70
Posty: 4
Rejestracja: 20 marca 2010, 17:41

21 marca 2010, 08:58

Witam Panie JArku proszę o pomoc.Mój 11-letni piesek Rudziu we wtorek jak szliśmy na spacer bardzo wolno szedł,był smutny,osowiały.Oddał krwisty mocz,skontak.się z lekarzem wet.kazała natychmiast podawać Furagin i jakiś antybiotyk.W nocy dołączyły się wymioty.Sikał brunatnym moczem.Wezwałam lekarza do domu podał jakiś antyb.coś na odporność i vit.C.Na drugi dzień zatrzymał się mocz,nic nie jadł cały czas męczyły go wymioty, natychmiast pojechałam do lecznicy.Rudziu miał założony wenflon,pobrane badania,podane kolejne leki i kroplówkę 500 Ringera+0,5amp.Furosemidu+0,5amp Zantanu(nie wiem czy to poprawna nazwa-środek p/wym.)Mocz się nie ruszył.Badania:aspat 330U/L,alat U/L,mocznik >240mg/dL,kreatyn.7.82mg/dL.WBC 30.50,RBC 3.99,HGB 9.3,PLT 143.PIesek cały czas smutny, widać,że cierpiący,nic nie je, wymiotuje,jest osowiały,nie sika.W usg wyszedł guz prawdop.śledziony nie wiadomo czy są przerzuty.Co robić jaką decyzję podjąć,czy leczenie będzie skuteczne.ON tak na mnie patrzy tymi swoimi kochanymi ślepkami a ja jestem bezradna. :(
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 13062
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

25 marca 2010, 23:23

wyniki zwierzę ma fatalne i wskazują na ciężkie uszkodzenie nerek. Potrzebuje to zwierzę intensywnej poieki miedycznej zmierzającej do uruchomienia diurezy w obrębie nerek ( na tą porę stałe wlewy kroplówkowe). Mam nadzieję , że zwierzę z tego wyjdzie choć wyniki nie wróżą dobrego końca.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.eu
beatastepien70
Posty: 4
Rejestracja: 20 marca 2010, 17:41

27 marca 2010, 20:47

Bardzo dziękuję za odpowiedź.Mój kochany Rudziu był bardzo cierpiący,efekty leczenia żadne. :( Musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu-Rudziu został uśpiony i odszedł za TM.Do dzisiaj nad tym boleję,że nie zauważyłam wcześniej,że coś się dzieje z moim 11-letnim oddanym i wiernym przyjacielem.Fakt przez zimę był jakiś bardziej spowolniały,dużo spał,ale myślałam że ma to związek z jego wiekiem.Tym bardziej że przeszedł jak miał 5 lat nosówkę w bardzo zaawansowanym stanie,mimo tego że nie dawano mu dużych szans chłopak się wykaraskał z tym że już nie był tak żwawy jak przed chorobą.Czy mógłby Pan Doktor mi jeszcze napisać na podstawie jakich pierwszych objawów można się zorientować że coś się dzieje z układem moczowym i co jest przyczyną że dochodzi do niewydolności nerek.Jest mi tak ciężko że go straciłam,przecież nie był jeszcze taki stary.A jego ostatnie spojrzenie na mnie zapamiętam do końca życia. Dokąd idą psy gdy odchodzą?Bo jeśli nie idą do nieba,to przepraszam Cię Panie Boże,mnie tam także iść nie potrzeba.Ja poproszę na inny przystanek,tam gdzie merda stado ogonów.Zrezygnuję z anielskich chórów,tudzież innych nagród nieboskłonu,w moim niebie będą miękkie sierści,nosy,łapy,ogony i kły,w moim niebie będę znowu głaskać moje wszystkie pożegnane psy........ :(
beatastepien70
Posty: 4
Rejestracja: 20 marca 2010, 17:41

29 marca 2010, 20:04

Co mogłoby spowodować tak ciężkie uszkodzenie nerek? :( :( Czy to była sprawa ostra,czy przewlekła cały czas sobie zadaję te pytania ponieważ nie mogę pogodzić się ze stratą mojego ukochanego psiaka. :( Wiele bym dała żeby cofnął się czas i żebym w porę zauważyła że z RUDZIEM coś się dzieje.Bardzo proszę Pana Doktora o odpowiedź.
Awatar użytkownika
gasparo
Posty: 258
Rejestracja: 27 czerwca 2006, 14:40
Lokalizacja: Kraków

29 marca 2010, 21:38

Sprawa była na pewno przewlekła.
Nerki, to taki paskudny narząd, który niszczy się długo nie dając żadnych objawów. Gdy zauważalne są już objawy zewnętrzne, to najczęściej zniszczone jest już ponad 70% nerek, więc rokowania są zazwyczaj kiepskie.
Wczesne wykrycie daje lepsze rokowania - leki, preparaty wspomagające pracę nerek i ścisłe przestrzeganie diety nerkowej pozwala na spowolnienie postępu niewydolności i wydłużenie życia psa. Ale niewydolność nerek ma zazwyczaj charakter postępujący.
Niewydolność nerek ciężko jest wychwycić w porę tylko po wyraźnych objawach zewnętrznych. Pogłębiająca się niewydolność nerek nie boli, więc i pies nie sygnalizuje, że coś się dzieje. Ja z tego powodu straciłam poprzedniego psa w wieku zaledwie 2 lat. Walka o sunię trwała 4 miesiące - tylko tyle udało nam się jej jeszcze ofiarować.
Teraz już jestem przewrażliwiona i obecnemu psu wykonuję komplet badań przynajmniej raz do roku (morfologia, mocznik + kreatynina, próby wątrobowe, trzustka). W ten sposób mam pewność, że niczego nie przeoczę. A nie chcę przechodzić jeszcze raz przez to wszystko, co z poprzednim psem, wyrzucając sobie, że gdybym wcześniej zauważyła...

Przykro mi, że musiałaś pożegnać przyjaciela, ale nie wyrzucaj sobie, że nie zauważyłaś. To naprawdę bardzo podstępna choroba.
Trzymaj się mocno.
Edyta R.

25 sierpnia 2011, 17:26

Moja Gabi odeszła dziś. Dwa miesiące temu miała robione badania krwi i było ok. Teraz walczyła kilka dni. My z nią.Kroplówki ,antybiotyki, specjalne leki na udrożnienie pracy nerek i nic....Była taka smutna. Nie jadła, nie piła, głównie leżała. Nie robiła siusiu. Wiedziała ,że nas zostawia . Obyśmy się jeszcze kiedyś spotkały. Moja Kochana Gabi!
ania05111971
Posty: 193
Rejestracja: 04 września 2010, 12:34

25 sierpnia 2011, 18:03

Też musiałam podjąć tą decyzję półtora miesiąca temu ....i też niewydolność nerek .To bardzo podstępna choroba i dlatego trzeba obserwować nasze pieski i robić wyniki moczu profilaktycznie ,szczególnie jak pies ma już swoje lata .Moja tez miała wzorcowe wyniki krwi jeszcze na 2 tyg przed końcem , za to w moczu już wyszło jak na dłoni co się święci .
Freedom
Posty: 130
Rejestracja: 09 sierpnia 2011, 19:28

09 września 2011, 09:09

Choroby nerek, to największe paskudztwo,jakie może dotknąć naszego zwierzaka,Niestety u nas w Polsce ,nie ma sprzętu aby ratować psie życie.Gdybyśmy mieszkali w USA,szanse byłyby większe.Chciałabym podać namiary, z tego co wiadomo do tej pory najlepszego lekarza -Nefrolog zwierzęcy (zakaz reklamy można wysłać na PW) Staż w renomowanej Klinice Chorób Zwierzęcych,pod okiem najlepszych profesorach w USA,zapraszana na największe sympozja w dziedzinie weterynarii.Warto.Z całej Polski zjeżdżają pacjenci do p dr.Agnieszki.Bardzo miła i ciepła osoba,naprawdę dobro zwierzęcia leży jej głęboko na sercu,to się wyczuwa,każdy przypadek zna na pamięć.Polecam.xxxxxxxxxxxxxObyście nigdy nie musieli spotkać się z tym problemem,wszystkim Wam głęboko tego życzę
Pozdrawiam.
Olga23

19 września 2011, 17:21

Moja Gaja właśnie zmaga się z tą okropną chorobą. Ma mocznik 247, w czwartek jedziemy powtórzyć badanie krwi. Gaja póki co pije całkiem nieźle, ale nie chce jeść. Próbuję jej podawać strzykawką rozpapkowanego nerkowego Royala, ale nie połyka tego wcale, boję się, żeby nie wywołać u niej zachłystowego zapalenia płuc, więc robię to w ostateczności. Wczoraj zjadła 300g tej karmy, dziś póki co niecałe 100-a dodam że jest owczarkiem niemieckim (10,5 lat). Ma nadżerki w jamie ustnej, pewnie dlatego też nie chce jeść. Daję jej kroplówki 500 ml soli fizjologicznej rano i 500ml ringera wieczorem. Poza tym dostaje furosemid. Siusia nieźle, chodzi powoluteńku, bo jest już chuda jak szkielecik. Jak ją zachęcić do jedzenia? Albo jak ją karmić? Przecież jeśli nie umrze na nerki, to niedługo padnie z głodu! Co robić?! Jest taka smutna, ale wierzę, że jeszcze chce powalczyć. Jak mogę jej pomóc?? Co za straszna straszna choroba:((( Czy dializa by coś pomogła czy to przedłużanie katuszy??? POMOCY!!!!!!
:cry:
ania05

19 września 2011, 18:30

Niestety to bardzo podstępna i grożna choroba .Ja nie mogłam zmusić mojej suni do zjedzenia niczego...a jak już zjadła to za parę godzin wszystko zwymiotowała .A jaką ma kreatyninę ? Mój wet powiedział żę w życiu nie skazałby swojego psa na dializy przy niewydolności bo to tylko przedłużanie ........i ja tez tak sądze .Jest leczona więc musisz mieć nadzieję .Trzymaj się bo wiem co przeżywasz .Ja cieszyłam się jak spokojnie spała bo wiedziałam że jest jej dobrze .Obawiam się jednak że musisz też przygotowac się na najgorsze i może to strasznie i brutalnie zabrzmi ale musisz wychwycić ten moment żeby dłużej nie męczyć psa .Póki co ciesz się każdą chwilą chociaż to cholernie trudna radośc .... :|
Gość

19 września 2011, 18:45

Dzięki piękne za odpowiedź. No Gaja kreatyninę ma właśnie w normie póki co, tylko ten paskudny mocznik jest wysoki. Ale dostaje kroplówki od piątku, więc jeszcze dość krótko, mam nadzieję, że do czwartku się trochę obniży. Najgorsze jest właśnie jej brak apetytu. Dziś polałam jej karmę odrobinką oleju z puszki po otwarciu tuńczyka to zjadła może z 30 g, ale co to jest dla owczarka przecież...
No i dobre jest też to że nie wymiotuje ani nie wymiotowała póki co, więc mam nadzieję, że może jeszcze się jej poprawi. Tylko najgorsze jest to, że ona nie może mi powiedzieć, czego by chciała... :(
ania05

19 września 2011, 22:50

No niestety nie powie co by chciała :roll: i jak się czuje .Dobrze że kreatyninę ma ok bo to jej poziom świadczy o ewentualnym uszkodzeniu nerek ,Jesli niewydolnośc jest ostra to można ją wyprowadzić jeśli jednak przewlekła to już gorzej .Miejmy nadzieję że wam się uda .Pamiętaj o diecie !!!!A bierze Ipakitinę albo Rubenal ?
Gość

20 września 2011, 14:56

Nie bierze, teraz już w ogóle nic nie je, tylko pije, a wczoraj w nocy wymiotowała 7 razy, ostatnie wymioty już nawet zawierały krew... Jutro jedziemy powtórzyć badania krwi, jeśli się nie poprawiły to chyba będziemy musieli rozważyć eutanazję... Bo o diecie już i tak nie ma mowy, bo nie da jej się nic wcisnąć, nie chce ani suchej, ani puszki. Chcieliśmy ją zachęcić chociażby szyneczką ale odwraca się i ma odruchy wymiotne. Jest już tak chuda, że nawet w schronisku nie widziałam takich chudych psów... :((((
ania05

20 września 2011, 16:30

No to niedobrze .....moja tez wymiotowała krwią .Wymioty ,brak apetytu ,krew w wymiocinach taki postęp ma ta choroba .Porozmawiajcie z lekarzem bo jeśli nie ma wyjścia pies niech się nie męczy .To bardzo przykre ale ja żałuję że nie podjełam decyzji wcześniej tylko jak już była tak słaba że nie mogła ustac na nogach .Ale u mnie rano było jako tako a wieczorem nie miała siły już trzymać głowy w górze ..Trzymajcie się .
EdytaR.

11 listopada 2011, 09:17

Gabi odeszła po tygodniu choroby,a raczej walki z chorobą.Mijają kolejne miesiące, a my bijemy się z myślami, czego nie zdążyliśmy zrobić. Gdzie popełniliśmy błąd? Miała 13 lat...mogła być z nami jeszcze troszkę. Sama chciała odejść. Chowała się za domem w tujach. Jest w miejscu, które wskazała...Moja Kochana Gabi...tęsknimy za Tobą.
ODPOWIEDZ