nieustępujący ból (chyba) kręgosłupa u psa

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
no_rehearsal
Posty: 7
Rejestracja: 16 grudnia 2009, 13:28
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

16 października 2016, 22:30

Witajcie!

Będzie długo.
Moja 8-letnia sunia (23 kg, kundelek) od ponad półtora miesiąca piszczy z bólu. Próbujemy się leczyć i diagnozować, ale efekty są marne, a dziecko mi cierpi :( Im dłużej to trwa, tym częstsze i mocniejsze są te ataki, problem wyraźnie narasta. ZAWSZE zdarzają się w domu, zaczynają się od leżącego psa. Nigdy nie zapiszczała na spacerze lub krótko po nim.

ETAP 1
Zaczęło się od popiskiwania podczas snu/leżenia. Piesa odpoczywa, nagle zapiszczy i wstaje, zmienia pozycję.
Wet 1 zrobił badanie krwi i USG, nic nie wyszło. Wet 2 wymacał układ kostny, uznał, że to lewe biodro, zalecił Cilmagex i RTG stawów.

ETAP 2
Cilmagex się kończy, piszczenie wraca po 3 dobach od ostatniej tabletki.
RTG stawów biodrowych i kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego nie pokazało żadnych zmian wg 3 weterynarzy. Wet 3 (ortopeda) znów zbadał wszystkie stawy, zalecił no-spę (może jednak skurcze jelit?), chondroprotetyki i pokazać się za dwa tygodnie. Ból pojawia się przy kładzeniu/wstawaniu, zmianach pozycji po dłuższym/krótszym bezruchu, na spacerach cały czas spokój, pies zachowuje się normalnie, wesoły, łakomy, aktywny. Wróciłam tam po 2 dniach od wizyty, po nieprzespanej nocy, podczas której pies piszczał co godzinę praktycznie. Dostałam Carprodyl 50 mg 2 razy dziennie przez 2 tygodnie.

ETAP 3
Tabletki kończą się w poniedziałek, w środę wracam do domu, piesa poderwała się na przywitania i potwornie zapiszczała, stanęła sztywna, minimalne dotknięcie pysia - pisk, dotknięcie brzucha - pisk. Sztywność ustępuje po ok półtorej minuty, pies trochę wystraszony, ale z grubsza ok. Lecimy na cito do weta po coś przeciwbólowego, bo przecież tak się nie da :( Pies 5 minut po tym ataku radośnie wychodzi na spacer i nie wykazuje żadnych niepokojących zachowań, wracamy po godzinie uzbrojeni w Cilmagex, z prośbą o nagranie zachowania. Pies po spacerze kładzie się i śpi, po godzinie chce wstać - piszczy i sztywnieje, nagrywamy, po czym ratujemy się tabsem. Jestem już umówiona do podobno świetnego radiologa i specjalisty od zwyrodnień (Wet 4)

ETAP 4
Wet 4 wymacał, wybadał, wyzastanawiał się, przejął się i wykombinował - na razie odstawić tabletki, bo tylko maskują objawy, a nie leczą, sprawdzać w czasie ataków szyję, a tymczasem laserujemy L7-S1 na wszelki wypadek. Tego samego wieczoru piesa zapiszczała znowu, cała sztywna i wystraszona, sprawdzam szyję - w górę ok, na boki ok, w dół - nie pozwala, pisk. Eureka.
Następnego dnia lecimy do Weta 4 - od razu na RTG kręgosłupa szyjnego. Diagnoza - zwyrodnienie C1-C2, miski lecą na podwyższenie, szelki zamiast obroży, zakaz tropienia, gwałtownych ruchów i laserujemy szyję, na początku jeszcze dajemy p-bóle, potem przestajemy i sam laser/pole magnetyczne. No to odstawiliśmy tabsy :( Dziewczyna dalej popiskuje, mam wrażenie, że boli ją non stop, jak znajdzie wygodną pozycję do leżenia, to potrafi kilka godzin ani drgnąć, a później piszczy przy próbie wstania. Na spacerach dalej zachowuje się swobodnie.

Już nie mam siły i brakuje mi pomysłu co robić :( Niby lasery powinny zacząć pomagać po kolejnych sesjach, jesteśmy póki co po 2 i jest strasznie. Staram się masować jej szyję zanim ją zawołam na spacer, mam wrażenie, że trochę lepiej wtedy się podnosi, ale to pomaga na 15 minut bezruchu. Dziecko praktycznie tylko leży, piszczy, znowu się kładzie, nie reaguje na hałas za drzwiami, nie biegnie za nami do kuchni, jest osowiała i przestraszona, a ja nie umiem jej pomóc :(

Czy mogę zrobić coś więcej? Czy taka diagnoza jest prawdopodobna przy naszych objawach? Czy robić tomografię (mogę na miejscu) / jechać na rezonans / jakieś inne badanie / inną rehabilitację ??? Płakać mi się chce jak patrzę na tego mojego aniołka...
no_rehearsal
Posty: 7
Rejestracja: 16 grudnia 2009, 13:28
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

19 października 2016, 03:02

Edit: Po kolejnych 2 dniach mamy już ETAP 6
Sunia coraz mniej sprawnie się porusza, na spacerze człapie powolutku (zmierzone, niecałe 3 km/h), zdarza jej się pisnąć, zachowuje się bardzo nienaturalnie, nie węszy, nie obsikuje każdego krzaczka, mimo zaciekawienia nie podbiega do innych psów, a nawet robi się agresywna. W domu tylko śpi. Co prawda zaczęła czasem wstawać i kłaść się bez pisków, raz nawet wstała, bez zawołania, na zapach mięsa, ale ból nie odpuszcza nawet po rozruszaniu się spacerowym i głowa jest wrażliwa cały czas. Zakres ruchów szyi się zmniejsza, kilka dni temu jeszcze byłam w stanie skręcać jej głową, a teraz praktycznie każdy nacisk wywołuje ból, w miarę swobodnie podniesie łepek jedynie do góry, a popiskuje np. przy zawracaniu lub oglądaniu się za siebie. 'Naturalna' pozycja oznacza obecnie opuszczony ogon i głowę poniżej poziomu kręgosłupa. Coraz częściej przy siadaniu nie chowa łapek, tylko siada jak szczenię, nie zginając kolana. Jesteśmy po 4 laserach i 2 polach magnetycznych, a ja mam wrażenie, że to równie skuteczne co 3 zdrowaśki i do pieca... 4 dni temu miała jeszcze okresy swobodnego poruszania się. Znalazłam w mieście neurologa, wybiorę się na wizytę mam nadzieję jutro i jestem zdecydowana na tomografię.
Nie pomaga fakt, że aktualnie jestem bez pracy i bez łatwego dostępu do samochodu... Boję się o nią bardzo...
Retriver
Posty: 1130
Rejestracja: 26 czerwca 2014, 08:43

19 października 2016, 08:09

Chyba musisz się zdecydować na wykonanie badania RMI lub TK, cenowo nie będzie łaskawie, bez tego badania to tak trochę w ciemno, jeżeli jest ucisk na rdzeń kręgowy to potrzebna będzie operacja.
Nie wiem czy leczenie zachowawcze jest wystarczające w tym przypadku. Samo zwyrodnienie można poprowadzić na przeciwbólowych, okresowo przeciwzapalnych oraz rehabilitacji. U Twojego psa wygląda to poważniej.
no_rehearsal
Posty: 7
Rejestracja: 16 grudnia 2009, 13:28
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

20 października 2016, 14:15

Weterynarz mówi, że przy ucisku na rdzeń w tak zlokalizowanych kręgach miałabym psie warzywko, że to na pewno zwyrodnienie. Ale ja się cały czas zastanawiam czy zwyrodnienie postępuje tak szybko??? :/
Wczoraj było niby lepiej, pies bystrzejszy, no ale cały czas niechętnie się porusza i często piszczy przy ruchu szyją. Na spacerach tak średnio, czasem idzie normalnie, czasem powoli drepcze. Laserów mamy już 30 min na całą szyję, pole też 30 min.
Wet mówi, że możemy zrobić TK, ale tu niebezpieczeństwem jest zwiotczenie mięśni, które teraz stabilizują ten odcinek. Trzeba by najpierw wsadzić w kołnierz, który w związku z konstrukcją stresuje psa, kilka dni poczekać i dopiero robić, a i tak coś tam się może przesunąć. W zasadzie logicznie... No i w kołnierzu odpada rehabilitacja. Raczej mnie nie naciąga na kasę, bo TK i tak mam u niego na miejscu. Kołnierz też jest podobno jedną z metod odbarczających uszkodzony odcinek, ale trzeba go nosić 4-6 tygodni, można spróbować. Można też dać sterydy. Albo od razu wejść w terapię komórkami macierzystymi. A ja nie mam aż tyle pieniędzy... niczego jej nie odmawiam, ale jak szybko nie znajdę pracy, to nie dam sobie rady. Teraz spędzam cały dzień z nią, poprawiam szyję jak niebezpiecznie położy, pilnuję żeby nie robiła gwałtownych ruchów, masuję mięśnie. W nocy jak zapiszczy, to chociaż się obudzę i pomogę, a jak mnie nie będzie?? W taki stanie boję się ją zostawić na dłużej...

Boję się, że już do końca życia będę miała psa o bardzo ograniczonej aktywności SZYI... Przecież to ani potarmosić z miłości, ani dać smaka do gryzienia (bo wtedy łeb przekręca i boli), ani wyjść na dłuższy spacer, ani pobawić się z psami... A ona kocha inne psy, kocha niuchanie w trawie, jest bystra i ciekawska, zawsze była gaduła, a teraz tylko się na mnie patrzy z posłania i delikatnie merda ogonkiem... Rok temu miałam jeszcze dwa najcudniejsze na świecie psy, Duży umarł, trochę przez skręt żołądka, trochę przez zbyt późną reakcję weterynarzy, a teraz tylko ona mi została i tak z nią źle...
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 13053
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

21 października 2016, 08:46

pilnie tk szyi i żadne na razie komórki macierzyste to nie lek na całe zło. Pilne zdiagnozowanie powodu bólu. Kołnierz też nie rozwiąże problemu. Tyle tygodni w kołnierzu do gigantyczne osłabienie mięśni szyi i jeszcze większe kłopoty z biegiem czasu.. Pilnie diagnoza a potem szukanie wyjścia.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www.krakvet.eu
GosiaMW

17 lutego 2018, 08:14

Witam,
Czy udało się ustalić co jest pieskowi i jakie było leczenie? Mój pies ma podobne objawy i weterynacze nie potrafią go zdiagnozować i odpowiednio leczyć :(
transgolebiewski
Posty: 1
Rejestracja: 29 sierpnia 2019, 06:03

29 sierpnia 2019, 06:21

Czy udało Wam się zdiagnozować pieski? Mój 8-letni labrador ma prawie identyczne objawy. Do tego piszczy przy schodzeniu z 3 pietra, na spacerze żywy, a później do domu boi się wejść z powrotem po schodach. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, bo ogromnie się o niego martwię ☹️ od wczoraj dostał cimalgex, ale na razie efektów nie widać, czy te leki powinny zadziałać od razu?
Guest
Posty: 73
Rejestracja: 23 kwietnia 2017, 11:54

29 sierpnia 2019, 12:51

Może spróbuj zastosować GALLIPRANT - jest to nowy lek , który podobno ma mniejsze skutki uboczne. Mojemu psu pomógł i to bardzo.
Caliboro
Posty: 1
Rejestracja: 01 listopada 2019, 19:37

01 listopada 2019, 20:10

Witajcie, jak potoczyły się losy Waszych psijaciół? Nasz pies znalazł się w podobnej sytuacji i zastanawiamy się jak mu pomóc. Zaczęło się kilka miesięcy temu, gdy, dzień po dość intensywnym spacerze, zesztywniał i wygiął mu się kręgosłup. Pies był osowiały i widać było, że chodzenie sprawia mu ból. Poszliśmy do weta, który nie potrafil postawić jednoznacznej diagnozy, nic nie znalazł, pies dostał zastrzyk przeciwzapalny. Następnego dnia było już wszystko dobrze. Uznaliśmy, że to zakwasy. Dwa miesiące później sytuacja się powtórzyła, ale dzień po pies wrócił do normalności bez leków. Po upływie kolejnych trzech tygodni, któregoś ranka, nasza psina nie wstała na śniadanie (co w jego przypadku jest niezwykle dziwne). Zachęcony przysmakami wstał, ale nie chciał jeść (sucha karma). Nie mógł schodzić po schodach. Ostatecznie, w ciągu dnia się przemógł i zjadł, po dobie wszystko wróciło do normy, przeszliśmy na mokrą karmę. Tydzień później pojawiły się nowe objawy - popiskiwanie i skowyt podczas zmiany pozycji (suchą karmę je już normalnie). Pobiegliśmy do weta. Zbadał kręgosłup, uznał że możliwe jest zwyrodnienie, dostał zastrzyk przeciwzapalny i tabletki. Pierwszej doby po było lepiej, ale minęły trzy dni i widać, że ból powrócił. Pies piszczy coraz częściej, niemal przy każdej zmianie pozycji. Ciężko patrzeć na to jak cierpi, przeżywamy to razem z naszym psijacielem. Chcielibyśmy mu pomóc jak najszybciej, dlatego liczymy na Wasze doświadczenie. Podpowiedzcie, prosimy.
ODPOWIEDZ