usunięcie listwy mlecznej bez możliwości sterylizacji

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
Monikakrk
Posty: 1
Rejestracja: 19 marca 2020, 21:08

19 marca 2020, 22:51

Dobry wieczór Panie Doktorze,

uprzejmie proszę o pomoc w podjęciu decyzji. Kotka 10 letnia, niesterylizowana. We październiku ubiegłego roku wyczułam u niej niewielki guzek w okolicach górnego sutka (ok. 1 cm). Guzek znikł na okres ok. 3 miesięcy (ponieważ kot ma wybity wyrostek mieczykowaty pomyślałam, że może to być efekt jakieś urazu w formie krwiaka). Niestety po tych 3 miesiącach pojawił się w tym samym miejscu ale zaczął rosnąć. Miesiąc temu wybrałam się do weterynarza (guz ok. 3cm), pan doktor po badaniu palpacyjnym określił zmianę jako "poduszeczkowatą" i powiedział, że wygląda mu to na tłuszczaka (zmiana wg niego nie kwalifikowała się do zabiegu, wymagała obserwacji). Z uwagi na fakt, że guz nadal nabierał coraz większych rozmiarów zdecydowałam się na wizytę u innego lekarza. Ten stwierdził, że jest to guz sutka i kotka kwalifikuje się do operacji wycięcia całej listwy mlecznej. Z uwagi na wielkość guza (przypomina duże kurze jajko) lekarz twierdzi, że podczas zabiegu nie będzie mógł jednocześnie wykonać sterylizacji (jest ona możliwa dopiero po 6 tyg. od zabiegu). Stąd moje pytanie czy biorąc pod uwagę wielkość guza i odroczony w czasie zabieg sterylizacji jest zasadność poddawania kotki zabiegowi usunięcia listy mlecznej. Czy w sytuacji jeżeli guz okazałby się złośliwy może okazać się, że zabieg "zdopinguje" wznowę i może się ona pojawić w okresie poprzedzającym sterylizację? Temat jest dla mnie o tyle trudny w podjęciu decyzji, że z artykułów, które przeczytałam w przypadku kotek niesterylizowanych aby osiągnąć lepszy efekt onkologiczny większość zabiegów usunięcia listwy mlecznej wykonuje się razem ze sterylizacją co w przypadku mojego kota jest niestety niemożliwe. Zdaję sobie sprawę, że jest to poważny zabieg dla mojej kotki dlatego nie wiem jaką decyzję powinnam podjąć, czy decydować się na zabieg niezależnie od tego co się po nim podzieje czy jednak go nie przeprowadzać i nie narażać kotki na dużą dozę bólu, która i tak może skończyć się nierówną walką z nowotworem.

Z góry dziękuję za odpowiedź.
pozdrawiam serdecznie
monika
ODPOWIEDZ