Moja mała medyczna zagadka

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

wolska
Posty: 1
Rejestracja: 12 kwietnia 2024, 20:14

12 kwietnia 2024, 20:36

Hej, piszę w nadziei na pomoc i wsparcie. Wiem, że tu piszą i czytają osoby o ogromnej wiedzy i doświadczeniu, dlatego wysyłam milion pozytywnych myśli i skrycie mam nadzieję, że ktoś może spotkał się z podobnym przypadkiem i doradzi mi, co robić.

Chodzi o mojego dwunastoletniego kota, który do tej pory był (i częściowo jest) okazem zdrowia. Poza jednym zabiegiem (wyrwanie chorego ząbka) nigdy nie był na nic chory, nie wymagał specjalistycznego leczenia, ani nie ma też problemów behawioralnych. Do ostatniej niedzieli, bo właśnie wtedy przestał oddawać mocz. Ostatni raz wieczorem, kiedy posiusiał dywanik łazienkowy mimo czystej kuwety (zdarzało mu się załatwianie poza kuwetą, ale tylko wtedy, gdy nie było mnie kilka godzin w domu, a on uznał, że jego toaleta jest zbyt brudna). Wiedziałam już, że coś jest bardzo nie w porządku.
Cały poniedziałek go obserwowałam, ale jego zachowanie wcale nie wskazywało na to, żeby cierpiał na jakieś dolegliwości. Miał dobry apetyt, sam inicjował zabawę, kładł się na plecki, demonstrując brzuszek, który nie był twardy. Mimo to udał się do kuwety tylko raz i to późnym wieczorem. Dlatego od razu umówiłam wizytę u wetki na wtorek rano.
Podczas wizyty kot miał pobraną krew, zrobiony posiew z moczu, USG oraz zdjęcie rentgenowskie. Do tego cewnikowanie, spuszczenie moczu i przepłukanie pęcherza, kroplówka, lewatywa. USG, poza dużym i wypełnionym pęcherzem, nie pokazał żadnych niepokojących zmian na żadnym obszarze. Krew wyszła bardzo w porządku, jedynie w moczu pokazało się wysokie PH. Bakterii w moczu brak. Nerki wyglądają w porządku. Nic, co by tłumaczyło tę sytuację z niewypróżnianiem się.
Po tej wizycie w domu od razu skorzystał z kuwety, ale na tym koniec. Nie załatwiał się do kolejnego dnia, kiedy znów byliśmy na wizycie.... i tak codziennie – wizyta, jedno wypróżnienie na dobę, wizyta - aż do dziś, gdy założono mu cewnik, bo znów nie załatwiał się prawie 24h. Już na początku tygodnia otrzymał nospę i leki przeciwbólowe. W środę dostał jeszcze antybiotyk oraz olejek CBD na uspokojenie, natomiast dzisiaj dodatkowy silniejszy już lek na uspokojenie.

Dziś, po cewnikowaniu, rozmawiałam z wetką, przemiłą i zaangażowaną, która powiedziała, że w tym momencie jedyną diagnozą jest podłoże stresowe. Nie ma innych dróg diagnostyki, bo wszystkie badania wyszły w normie. Jednak jeśli po tym cewnikowaniu w kolejnym tygodniu problemy z wypróżnianiem się będą się powtarzać, wtedy trzeba będzie iść w kierunku bardziej specjalistycznej diagnostyki.
Nie mogę jednak zrozumieć, jak mogło do tego dojść. Kot nie miał ostatnio nadmiernych stresów, życie jest stabilne, nie było większych zmian. Nawet żwirek ma ten sam od zawsze i naprawdę staram się, żeby miał w swoim dniu rutynę.
Martwię się także, że jeśli to faktycznie na tle nerwowym, to jesteśmy teraz w błędnym kole... jak ukoić jego nerwy, skoro codziennie wożę go zestresowanego do weterynarza, podaję mu leki, a teraz jeszcze trzymam w niewygodnej dla niego lampie? Oczywiście wiem, że to niezbędne, chodzi mi tylko o jego samopoczucie, które, jeśli jest powodem zatrzymania moczu, trudno będzie teraz ukoić.

Proszę o porady, czy coś jeszcze mogę dla niego zrobić... może ktoś miał podobną sytuację i udało mu się pomóc biednemu kotu :(
Vet4u
Posty: 713
Rejestracja: 08 lipca 2022, 18:43

16 kwietnia 2024, 10:24

Dzień dobry,
Czy zmieniała Pani coś w domu? Koty są bardzo wrażliwe na zmiany i z powodu zmiany choćby wystroju mieszkania mogą dostać idiopatycznego zapalenia pęcherza moczowego.

Pozdrawiam,
Vet4u
ODPOWIEDZ
  • Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość