kotek ze zmiażdżonymi kręgami

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

ODPOWIEDZ
kwiat syberii
Posty: 3
Rejestracja: 06 lipca 2018, 18:28

06 lipca 2018, 21:33

Witam, jestem nową osobą na tym forum mam 4 kotki:i 3 rasy syberyjskiej Nevki i moją najukochańszą kotkę europejsą Tajrę znajdkę, którą uratowaliśmy 7 lat temu.To ta właśnie koteczka jest tematem tego forum.Moja koteczka została zaatakowana przez psa diagnoza uraz kręgosłupa na odcinku L2-L3 a dokładnie zmiażdżone kręgi,na drugi dzień badanie przez neurologa diagnoza brak reakcji na głębokie bodźce,brak szans na operację kręgosłupa oraz na jakąkolwiek poprawę w przyszłości, kotek będzie sparaliżowany od pasa w dół do końca życia brak wydalania moczu i kału.Mimo tej strasznej diagnozy chcieliśmy zabrać kicię do domu nam nie przeszkadza kaleki kot ale po rozmowie z neurologiem i 2 weterynarzami z tej kliniki zaczęliśmy się zastanawiać, czy takie życie to życie, czy już wegetacja .Samo wyciskanie moczu jest dla kici udręką, mówili nam, że to nie boli kici tylko czuje dyskomfort, to co zobaczyłam przerosło mnie .Kotka poddawała się wszystkim zabiegom bez jakiejkolwiek skargi ale w momencie wyduszania moczu przez weterynarza to nie było zwykłe miałczenie w związku z dyskomfortem, to było wycie z bólu,sparaliżowana kotka ostatnimi siłami się podnosiła chcąc udrapnąć osobę, która jej to robi a nigdy nie zdarzyło jej się udrapnąć nikogo jest cudowną pełną wrażliwości i empatii kicią.Po tym zabiegu,którego byliśmy świadkami kotka tak jakby zgasła, było jej chyba wszystko jedno cała się trzęsła jej łapki również, następnie zrobiono jej lewatywę była całkowicie bierna już nie walczyła.Weterynarz powiedział, że takie czynności będzie trzeba wykonywać do końca jej życia.Wtedy stwierdziłam, że nie mogę pozwolić aby dla mojego komfortu psychicznego zwierzę tak cierpiało do końca życia.Nie mogę zrozumieć skoro miała odczuwać tylko dyskomfort, była sparaliżowana, to jakim cudem czuła ucisk weterynarza i moim zdaniem straszny ból, czy mogło tak być, że kotka dostała infekcji pęcherza i dróg moczowych a weterynarz tego nie zauważył ? Było to 2 dni od wypadku kotek przez ten czas był w klinice weterynaryjnej w szpitalu i miał co 8 h wyciskany mocz i w tejże klinice wyciskano mocz w dniu w którym mieliśmy zabrać kicię do domu w formie nauczenia nas jak to wykonywać. Po tym doświadczeniu musieliśmy ją jeszcze zostawić w klinice, bo nie jesteśmy w stanie wycisnąć jej sami moczu, jej cierpienie w tym momencie jest nie do zniesienia, nie wiemy co robić,tak trudno podjąć decyzję dla dobra kici, odwiedzamy ją codziennie jest tam 4 dzień. Lekarz powiedział, że powinniśmy poddać ją eutanazji ale cały czas dręczę się tym, że może powinniśmy spróbować pozwolić jej żyć z tym kalectwem i mimo tego bólu z wyciskaniem moczu i lewatywą .Kotka jest sparaliżowana od pasa w dół przez uraz kręgosłupa zadałam kilku weterynarzom z tej kliniki pytania na które miałam różne odp.Może rozwiejecie moje wątpliwości i przestanę się dręczyć pytaniami na które nie znam odp.Nie chcieliśmy aby kotka cierpiała do końca życia, takie zabiegi moim zdaniem mogą być przez tydzień dwa miesiące ale przez całe życie ja bym tak nie chciała żyć a co dla niej będzie najlepsze nie wiem... z aktywnego kotka musiałaby się przekształcić w kotka , który się nigdzie nie wdrapie , nie pobiega po trawie ,nie wskoczy na krzesło, najgorsze jest to, że ona nie zdaje sobie sprawy z kalectwa,tak strasznie chce się podnieść i miałczy z bezsilności, że nie może wstać, to jest straszne ,serce pęka...Proszę rozwiać moje wątpliwości w miarę możliwości odpowiedzieć na nurtujące mnie pytania:

Na moje pytanie, czy kotek czułby ból kręgosłupa jak rany od ugryzienia się zagoją i będzie próbował się podnieść a później chodzić ciągnąc tył po ziemi neurolog powiedział, że nic nie będzie czuł a weterynarz prowadzący powiedział, że może czuć ból.Jaka jest prawda?

Kotka trzeba w tej chwili co 2 godz przekładać aby nie miała odleżyn, czy jakby rany się zagoją i zacznie próbować chodzić przednimi łapkami to w legowisku mogłaby sama się przekręcić na drugi bok jakby czuła dyskomfort?

W momencie, kiedy nastąpi automatyczne opróżnienie pęcherza tak zwany automatyzm pęcherza trzeba jeszcze dodatkowo wyciskać mocz wet powiedziała , że do końca życia - kicia strasznie cierpi ,więc jak to jest faktycznie, czy kot gubiłby później kupki a mimo to trzeba by było robić mu lewatywę u wet. do końca jego życia -tak mówiła p.wet.

Wiadomo rehabilitacja sparaliżowanych kończyn to chyba najmniejszy dyskomfort dla zwierzaka,wiemy, że nigdy nie będą sprawne ale chodzi o mięśnie aby nie zanikły i masaże aby zachować krążenie.Nie jestem pewna, czy przy takiej diagnozie da radę przednimi łapkami się poruszać ciągnąć za sobą cały tył,czy leżałaby jak kłoda do końca życia?Jeżeli by się przemieszczała na łapkach to mogłoby to się przyczynić z czasem do zwyrodnień i stałego bólu w górnej części kręgosłupa ?

Wiem,że u takich zwierząt dochodzi do częstych zapaleń pęcherza niestety często dochodzi do dysfunkcji nerek , kot bardzo cierpi, czy to faktycznie jest prawdą, czy to są tylko sporadyczne wypadki.Neurolog mówił mi, że miał tylko 1 przypadek kota ,który był po takim urazie utrzymywany przy życiu i co jakiś czas lądował u niego z zapaleniem pęcherza, który jest bardzo bolesny.Ostatnie pytanie, czy tak sparaliżowany kot czuje właśnie ból pęcherza, szczypanie przy wyciskaniu moczu lub jego automatycznym wydalaniu, czy czuje, że ma pełny pęcherz i bardzo cierpi bo sam nie może go opróżnić?

Proszę o podzielenie się swoimi doświadczeniami, zwłaszcza prosiłabym o wypowiedź weterynarza w tej kwestii.Muszę wziąć wszystko pod uwagę nie chcę aby kotek cierpiał przez resztę swojego życia .
Awatar użytkownika
Jarek
Lekarz weterynarii
Posty: 12956
Rejestracja: 29 września 2004, 14:43
Kontakt:

10 lipca 2018, 09:49

wszystko co usłyszałaś od lekarzy mimo , że niektóre informacje moga być rozbieżne mówią prawdę. A do końca okaże się co jest tą idealna prawdą za kilka tygodni. Nikt nie wie dokładnie które włókna nerwowe uległy uszkodzeniu dlatego za kilka dni-tygodni okaże się na czym dokładnie wszystko się zakończy. Nikt tego nie przewidzi. Ja miałem za 20 pare lat jednego takiego kota utrzymywanego przez właściciela ale po 10 miesiącach Pani się poddała. Na pewno zwierzę czuje dyskomfort przy opróżnianiu pęcherza i nie ważne czy to z pęcherza czy z mięśni brzucha. U takiego kota także trzeba się liczyć z kłopotami z nerkami i zapaleniami dróg moczowych. Wiele innych nieprzewidzianych rzeczy może się dziać. Dyskusja czy to jeszcze życie czy męczarnia ? Cóż można lata poświęcić na roztrząsaniu tego tematu. Można poczekac kilka dni a potem zobaczyć na jakim etapie zakończy sie uraz i rzetelnie usiąść i podjąć decyzje czy podołam i co z tego ma kot.
Lekarz weterynarii Jarosław Orzeł - specjalista chorób psów i kotów, specjalista chirurg,specjalista radiolog.


http://www,krakvet.eu
ODPOWIEDZ