Grypa żołądkowa czworonoga ?

Dyskusje o chorobach, ich leczeniu, oraz profilaktyce.

Moderatorzy: Robert A., Jarek

Grypa żołądkowa czworonoga ?

Postautor: marcel » 06 grudnia 2006, 14:58

Witam

Mam problem ze swoim psem opisze wszystko po kolei

2 dni temu normalnie hasał po podwórku nagle dostał temperature weterynarz podał mu zasztyki antybiotyki .. zero poprawy wczoraj wieczorem dostał kroplówke i znów antybiotyki i nadal bez poprawy .. nie ma sił, podnosi głowe ale reszty ciała nie może .. weterynarz powiedział mi ze to grypa żołądkowa ale czy możliwe ze po antybiotykach nie ma żadnej poprawy ? pies leży na boku bez sił ehh .. pomóżcie co robić ? może jakieś dodatkowe badania ?
marcel
 

Postautor: Gość » 06 grudnia 2006, 15:00

dodam jeszcze że pies cięzko oddycha .. jest to rasa collie


ps. przepraszam ze post pod postem ale nie widze funkcji edytuj
Gość
 

Postautor: kaasia » 06 grudnia 2006, 15:17

Edytować posty można po zarejestrowaniu na forum, nie ma takiej opcji kiedy piszesz jako gość. Na pewno niedługo dostaniesz odpowiedź od Pana Jarka, a tymczasem życzę Twojemu psiakowi szybkiego powrotu do zdrowia.
Awatar użytkownika
kaasia
 
Posty: 174
Rejestracja: 11 sierpnia 2006, 21:11
Lokalizacja: Bełchatów/Wrocław

Postautor: Gość » 06 grudnia 2006, 17:09

i coraz gorzej ... :/

strsznie sie męczy mój psiak ... ma jakieś skurcze w okolicy żołądka i piszczy .. zapewne z bólu .. przed chwilą dostał antybiotyki leki przeciwbóle kroplówke .. co robić ? w 2 dni mi tak rozłożyło psa ;/
Gość
 

Postautor: marcel » 07 grudnia 2006, 07:46

powiem tylko tyle psa nie uratowałem ;////////////////////
marcel
 
Posty: 7
Rejestracja: 06 grudnia 2006, 22:16

Postautor: gasparo » 07 grudnia 2006, 08:35

Bardzo przykro.......... : :cry:

Ale czy to aby nie był skręt żołądka, a nie żadna grypa?
Awatar użytkownika
gasparo
 
Posty: 258
Rejestracja: 27 czerwca 2006, 13:40
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Gość » 07 grudnia 2006, 08:44

Coś mi się nie wydaje by to była grypa żołądkowa. Gdyby tak było, to choroba powinna przebiegać podobnie jak u człowieka. Poza tym podanie antybiotyku w przypadku grypy mija się z celem, gdyż grypę powodują wirusy, a antybiotyki działają na bakterie, a nie na wirusy.
Czy pies miał biegunkę, wymiotował?
Gość
 

Postautor: marcel » 07 grudnia 2006, 09:11

wymiotował, miał przekrwione wargi i na koniec wymiotował śliną z krwią

a biegunki nie miał bo przez te dwa dni praktycznie leżał a wczęsniej był zdrowy rześki jak zawsze
marcel
 
Posty: 7
Rejestracja: 06 grudnia 2006, 22:16

Postautor: aniuniaw » 07 grudnia 2006, 10:01

:cry:
Bardzo Mi przykro.Moja pinczerka od wczoraj wymiotuje żołcią i dzis załatwiła się tez żołcią .Nie ma w ogole apetytu,pije wodę,ale nawet nie tknęła ulubionych biszkopcikow.
Biega,chodzi,ale nie ma ochuoty na zabawę,jak robiła to co dzien.Dodam,ze ma 13mies i zdarzyło się to pierwszy raz.
Jeżeli wiecie jak mogę jej pomoc,to prosze o odpowiedzi.
Pozdrawiam,aniuniaw.
aniuniaw
 
Posty: 19
Rejestracja: 07 sierpnia 2006, 18:36
Lokalizacja: Pionki

Postautor: lioness » 07 grudnia 2006, 12:09

Jeżeli wiecie jak mogę jej pomoc,to prosze o odpowiedzi.


Odpowiedz jest prosta: idz do weta!
lioness
 
Posty: 7
Rejestracja: 29 listopada 2006, 13:05

Postautor: Gość » 07 grudnia 2006, 23:38

Marcel, a czy Twój pies był szczepiony? Być może to była jednak jakaś choroba zakaźna, bo grypa żołądkowa psa chyba nie zabije, do tego w ciągu dwóch dni... To by tłumaczyło podawanie antybiotyków i kroplówek.
Leptospiroza?
Gość
 

Postautor: marcel » 08 grudnia 2006, 08:55

wszystkie szczepienia miał wykonywane .. więc sam też nie wiem co go mogło zabić, a chciałbym się tego dowiedzieć, już biore pod uwage taką możłiwość żę go ktoś podtruł czymś, jeśli ktoś mógłby opisać jak to wygląda z truciznami u psów to może mógłbym sobie porównać z tym co działo sie mojemu psu bo przez te ostatnie 2 dni non stop z nim byłem i widziałem jego reakcje. Dodam może jeszcze to że około 4-5 h przed śmiercią miał jakiś atak tzn zęby mu szczękały bardzo szyboi, drżały nogi tak jakby miał jakieś drgawki .. no i ten cięzki oddech od początku choroby do końca
marcel
 
Posty: 7
Rejestracja: 06 grudnia 2006, 22:16

Postautor: gasparo » 08 grudnia 2006, 10:08

Nie napisałeś, na jakiej podstawie lekarz stwierdził tą grypę. Z Twojego opisu wynika, że stan był od początku ciężki, a objawy nie wskazywały jednoznacznie na grypę (wymioty nie są tylko objawem problemów żołądkowych. Mogą świadczyć również o gwałtownym skoku poziomu mocznika. Trudności w oddychaniu to mógł być objaw obrzęku płuc, drgawki mogły być następstwem powikłań do mózgu).
Wydaje mi się, że zaraz na początku powinny być zrobione podstawowe badania biochemiczne. Morfologia, mocz, poziom mocznika, kreatynina.

Nie piszesz w jakim wieku był piesek i czy wcześniej miewał jakieś kłopoty zdrowotne.

Ten ostry przebieg daje do myślenia. Wg mnie, to mogło być zatrucie mocznikiem (ostra niewydolność nerek) albo zatrucie czymś, co piesek zjadł gdzieś na spacerze. Niestety zdarza się, że "życzliwi" rozrzucają smaczne kąski zaprawione trutką na szczury, żeby pieski i kotki nie chodziły im pod oknami.

Ale myślę, że na dzień dzisiejszy, to wszystko tylko gdybanie i domysły. Wiem, że czasami łatwiej pogodzić się z odejściem przyjaciela, gdy wiemy dlaczego odszedł i że zrobiliśmy wszystko co było można.
Teraz o przyczynie może powiedzieć jedynie sekcja, ale to chyba już za późno na decyzję o tym.
Awatar użytkownika
gasparo
 
Posty: 258
Rejestracja: 27 czerwca 2006, 13:40
Lokalizacja: Kraków

Postautor: marcel » 08 grudnia 2006, 10:41

lekarz grype stwierdził na podstawie gorączki którą pies miał ale tylko przez pierwsze kilka godzin choroby i wymioty nie wiem ale u mnie akurat nie ma wyspecjalizowanych lekarzy wterynarii którzy zajmują sie tylko psami lub kotami, teraz też mysle ze z miejsca powinny być robione badania a potem jak coś lezczenie ale cóż lekarz jest lekarz jesmu zaufałem zresztą ni eprzypuszczałem nawet w najgorszych myslach ze to tak sie może skończyć bo pies nigdy nie miał taki problemów zdrowotnych ... był w wieku 7 lat i tak jak piszesz najgorsze jest to że nie ma go juz ze mną a ja nie wiem na 100% dlaczego ;/ co do spacerów to mój pies niczego nie ruszał tzn nie był łakomy na jedzenie, mieszkam na wsi i dlatego przypuszczam że ktoś mógłby mu coś podrzucić na działke, am już nie wiem co myśleć, w poniedziałek w ciągu dnia był zdrowy w 100% wieczorem juz nie zjadł kolacji, na następnym dzień był lekko osowiały ale przypuszczałem ze ma zły dzień ( bo potrafił takie mieć ) a wieczorem juz coraz gorzej słabł z każdą godziną ;/
dodam jeszcze że pies pierwszego dnia bardzo często i dużo wymiotował

jeszcze jedno nurtujące mnie pytanie czy antybiotyk mógł mu zaszkodzić jeśli nie był chory na grypę ?
marcel
 
Posty: 7
Rejestracja: 06 grudnia 2006, 22:16

Postautor: gasparo » 08 grudnia 2006, 13:34

Nie sądzę, żeby ten antybiotyk mu zaszkodził. Często podaje się w takich wypadkach antybiotyk osłonowo (podejrzenie stanu zapalnego).

Ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej podejrzewam, że to mogła być ostra niewydolność nerek.
2 miesiące temu staciłam pieska właśnie z powodu niewydolności nerek, i w sumie wyglądało to podobnie. Psina dzień wcześniej biegała i wszystko było ok, następnego nie zjadła śniadania, zrobiła się osowiała i zaczęła potwornie wymiotować żółcią. Lekarz od razu zlecił badania w kierunku nerek i wyszedł bardzo wysoki mocznik. Dostaliśmy kroplówki z lekami moczopędnymi, antybiotyki i pomalutku psina się pozbierała, a dzięki odpowiednim lekom i diecie została z nami jeszcze 3 miesiące i to w dobrej formie, choć wiedzieliśmy już po zrobionym USG, że szans na wyjście z tego nie ma.
Ostatnie dwa dni jej życia wyglądały bardzo podobnie do Twojego pieska.
Dzień wcześniej jeszcze biegała, następnego już się nie podniosła z legowiska, przestała jeść, pić, następnego dnia dołączyły się drgawki i postępujący paraliż łapek, obrzęk płuc.
Po wyłączeniu nerek organizm w szybkim tempie zatruwa się mocznikiem.
Jeżeli nerki przestały pracować - szans już nie ma.

Wydaje mi się, że Twój lekarz niczego nie zaniedbał. Poprostu nie miał możliwości stwierdzenia nic więcej "na słuchawkę". Szkoda tylko, że nie zaproponował, żebyś pojechał do większej miejscowości, żeby zrobić badania laboratoryjne. Choć może poprostu za szybko to wszystko postępowało i nie zdążył zasugerować konieczności takich badań.
Gdy się trafia z psem do kliniki, gdzie laboratorium jest na miejscu, wygląda to zupełnie inaczej.
Awatar użytkownika
gasparo
 
Posty: 258
Rejestracja: 27 czerwca 2006, 13:40
Lokalizacja: Kraków

Następna

Wróć do Choroby i leczenie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości