Pani Wanda Jerzyk od ponad 20 lat zajmuje się bezdomnymi psami. Poświęciła porzuconym, niechcianym zwierzętom całe swoje życie. Prowadzi dwa Przytuliska dla bezdomnych zwierząt, w Przyborówku niedaleko Szamotuł oraz w Ruścu obok Wągrowca. Pracuje niemalże 24 godziny na dobę, pod skrzydłami jej Fundacji azyl znajdują zwierzęta wyrzucone na ulicę, po wypadkach, chore, bite, katowane, odbierane podczas interwencji właścicielom ze skandalicznych warunków. Pod opieką Fundacji otrzymują pomoc weterynaryjną, odzyskują wiarę w człowieka. Z płochliwych, zastraszonych psich nieszczęść zmieniają się w radosne zwierzaki, które mogą szukać szczęścia w nowych domach.
Niestety adopcje stoją w miejscu, brakuje już miejsc.
Samych psów i kotów jest ok. 500. Do tego dochodzą owce, kozy i inne zwierzęta.
Przy tylu zwierzakach karma schodzi w tempie błyskawicznym.
Strona schroniska:
http://www.przytuliskauwandy.plO aktualnej sytuacji w schronisku:
Sytuacja jest zła od dawna, ale teraz robi się tragicznie. Psów jest z każdym tygodniem coraz więcej, liczba ich dochodzi już do 400. Wolontariusze to mała garstka osób, przyjeżdżają najczęściej raz w tygodniu - resztę dni Pani Wanda jest sama z dwójką ludzi.
Nie ma pieniędzy na benzynę (droga między 2 schroniskami to 200 km w obydwie strony), na wypłatę dla pracowników, na potężne długi, między innymi u weterynarzy, na sterylki co najważniejsze - NA KARMĘ DLA ZWIERZĄT!
Pani Wanda musiała sobie poradzić z lawiną zwierząt przywożonych do schroniska, dlatego budowała nowe kojce nie mając miejsca na psy, pozaciągała długi - teraz nie starcza na jedzenie dla zwierząt. Zwierzętom się gotuje, ale nawet za chleb, który piekarnia darowała za darmo, teraz trzeba płacić kilkaset złotych.
Sytuacja jest fatalna - a zakręcić kranu z psami się nie da!
Sytuacja kotów w schronisku jest zła - nie ma wolontariuszy odpowiedzialnych tylko za koty. Masowo podrzucane są kociaki do schroniska - dorastają i dziczeją, tracąc szansę na dom!
Potrzebna jest pomoc, bo jak tak dalej pójdzie, czarno widzę przyszłość Przytuliska!
Pani Wanda nikomu nigdy nie odmówiła pomocy - zawsze znalazła miejsce dla zwierzaków potrzebujących schronienia, pomagała ludziom, którzy szukali azylu dla niechcianych zwierząt - teraz sama potrzebuje pomocy! Jest taką osobą, że nie odmówi nigdy, ale sama nie poprosi. Dlatego ja proszę za nią. Widzę, jak zmienia się sytuacja w Przytulisku i boję się myśleć, co będzie dalej...
Organizacje przywożą psy ale o pomocy (związanej choćby z psami, które przywieźli) już nie słychać. Wszyscy wolą pomagać mordowniom, beznadziejnym schroniskom, Pani Wanda nie raz przyjmowała psy z Kielc, z Krężla, z Krzyczek, nie mówiąc o Wrześni - nikt nie pamięta o tym, jak zaproponowała pomoc, psy przyjechały i na tym koniec - wszyscy o nich zapomnieli! Nikt się nie zastanawia ile kosztuje wyleczenie psa, sterylizacja, szczepienia, chipy, wyżywienie zwierzaka!!!
Przez lata wydawało nam się, że schronisko jest z gumy - teraz zbliża się do granic wytrzymałości. Nie muszę chyba pisać, że Pani Wanda haruje jak wół, na ile lat pracy starczy jej jeszcze sił? Co będzie, jak już nie da rady oblatywać codziennie SETEK zwierząt???
CO SIĘ STANIE, KIEDY SKOŃCZY SIĘ OSTATNIA PARTIA KARMY A Z KONTA FUNDACJI ZNIKNIE OSTATNIE KILKASET ZŁOTYCH?????
Każda pomoc się przyda - fizyczna, ogłoszenia, zbiórki, pomoc w szukaniu domów, pozyskiwanie funduszy, zbiórki darów, karmy.
PROSZĘ O POMOC !!!!